Witam

Moderatorzy: anwaz, admin

Witam

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 21 Mar 2021, 09:15

Pierwszykrok napisał(a):Czytając twój temat od początku do końca , odnosi się wrazenie że jest on tak bardzo nierealistyczny , że aż bałamutny.

Ciekawe z jakiego powodu masz takie wrażenie?
Co jest nierealistycznego? Bo ja tu widzę po prostu życie
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 319
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Re: Witam

Postprzez Pierwszykrok » 21 Mar 2021, 11:13

Krzysztof Jarzyna napisał(a):Ciekawe z jakiego powodu masz takie wrażenie?
Co jest nierealistycznego? Bo ja tu widzę po prostu życie



Jeśli chodzi o bieg i kolejność wydarzeń tej historii , to tak , to samo życie.
Mi natomiast rozchodzi się o fakt , że hazardzista który jest współwłaścicielem firmy , na co dzień ma styczność z kasą - czyli ze swoim największym wyzwalaczem.
Kolega genezyp leczy się z nałogu jednakowoż przebywając codziennie w jaskini lwa , a mimo wszystko z pomocą Bożą , udaje mu się odciąć od swych demonów.
Dla kogoś kto nigdy nie miał abstynencji w graniu dłuższej jak rok , ta historia brzmi jak scenariusz filmu science-fiction.
To miałem na myśli , bez ukrytego hejtu.

Ten temat jest bardzo inspirujący.
Pierwszykrok
 
Posty: 21
Rejestracja: 01 Mar 2021, 20:36

Re: Witam

Postprzez chłop ze wsi » 21 Mar 2021, 15:17

Pierwszykrok napisał(a):Mi natomiast rozchodzi się o fakt , że hazardzista który jest współwłaścicielem firmy , na co dzień ma styczność z kasą - czyli ze swoim największym wyzwalaczem.
Kolega genezyp leczy się z nałogu jednakowoż przebywając codziennie w jaskini lwa , a mimo wszystko z pomocą Bożą , udaje mu się odciąć od swych demonów.

Krótko jesteś na forum, widac to w każdym wpisie.
I chyba nie pieniądze decydują o zostaniu hazardzistą, bo wtedy ich brak skutkowałby zaprzestaniem uprawiania hazardu. A tak nie jest.
Moim zdaniem niepotrzebnie " demonizujesz" hazard . otóż to choroba jest, rujnuje grającemu zycie ale daje się leczyć. I Genezyp jest tego znakomitym przykładem, oraz ilustracją tezy że nie przychodzi to bez wysiłku.Ale . można.
Czego każdemu życzę
chłop ze wsi
 
Posty: 651
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Witam

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 21 Mar 2021, 22:06

Pierwszykrok napisał(a):Mi natomiast rozchodzi się o fakt , że hazardzista który jest współwłaścicielem firmy , na co dzień ma styczność z kasą - czyli ze swoim największym wyzwalaczem.
Kolega genezyp leczy się z nałogu jednakowoż przebywając codziennie w jaskini lwa , a mimo wszystko z pomocą Bożą , udaje mu się odciąć od swych demonów

A tego nie wiesz, czy kasa jest jego największym wyzwalaczem. Każdy ma inaczej. Odcięcie od kasy może być przydatne na początku, żeby fizycznie nie móc zagrać, jak głód przyciśnie. Z czasem jeżeli proces trzeźwienia postępuje, to posiadanie czy obracanie pieniędzmi nie jest problemem, bo nie ma potrzeby grania. Tym się różni dupościsk od trzeźwienia. Na dupościsku chcę grać ale nie mogę, a w drugim przypadku mogę ale nie chcę.
A czy z pomocą Bożą, czy dzieki terapi, to już inna sprawa. Moim zdaniem terapia pomaga zrozumieć chorobę. Terapia pogłebiona pomaga zrozumieć siebie, a to podstawa trzeźwego życia.
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 319
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Re: Witam

Postprzez Genezyp2 » 12 Kwi 2021, 14:11

Mówiąc o mojej pracy przywołać muszę rozmowę jaką niegdyś odbyłem podczas terapii stacjonarnej w Starych Juchach. Zacząłem bowiem zdawać sobie sprawę, że może być ona dla mnie przeszkodą w dalszym procesie zdrowienia wobec informacji jakie uzyskałem podczas leczenia. Jednak właśnie wtedy, na krótko przed moim wyjazdem, poprosił mnie do siebie ks. Jacek, pełniący rolę terapeuty i zarazem szefa tej placówki. Sam poruszyłem temat pracy i ku zdziwieniu otrzymałem zwrotkę, która dała siły i nadzieję na przyszłość, bo nie ukrywam, że ciężko było by mi wtedy na nowo odnaleźć się gdzieś indziej, a byłem na tyle dobry i zorientowany w tym co robię, że zdawałem sobie sprawę, że może to być moją dźwignią do spłacenia długów i powrotu do względnej normalności, o ile zapanuje nad kompulsją gry.

Wiedział doskonale, co robię, a mimo to nie nakazał mi bym z tego rezygnował. Mało tego, mówił, żebym budował się właśnie poprzez pracę. Być może dziś na forum wielu oceniło by to krytycznie, zresztą swojego czasu tak twierdziło, ale uważam z perspektywy czasu, że była to doskonała decyzja i niesamowity wgląd we mnie jako człowieka i pacjenta zarazem. Trudno stwierdzić zupełnie stanowczo dziś również, czy odcięcie mnie od tego i poszukiwania nowego zajęcia dalej ugruntowywało mnie w poczuciu słusznie obranej drogi, a zarazem nie spowodowało by powrotu do uprawiania hazardu.

To gwoli wyjaśnień.Idąc dalej, na pytanie od terapeutów 11 lat temu co jest moim wyzwalaczem, nie potrafiłem dać jednoznacznej odpowiedzi, dopiero konfrontując się z rzeczywistością i przyglądając później, zauważyłem, że tak naprawdę nie same pieniądze i wielość bodźców ale właśnie nuda i powtarzalność jest większym zagrożeniem. Na początku w ogóle też nie miałem dostępu do pieniędzy, dopiero po około dwóch latach zacząłem nimi dysponować ale wtedy już priorytetem była spłata długów i rachunków. Wiadomym jest, że myśli o grze powracały ale nie miały już takiej siły rażenia jak na początku i potrafiłem już je oswoić.

Pamiętaj o tym pierwszykrok, że nikt nie jest w stanie opisać na forum całego swojego zbioru doświadczeń, złych i dobrych emocji, piętrzących się spraw, negacji, zachwytów itd. Starałem się pisać o tym, co akurat mocno mnie w danym momencie zajmowało i to pod warunkiem, że znajdowałem ochotę by się tym w ogóle dzielić. Stąd są to jedynie pewne strzępy mojej, jak i każdego na tym forum, historii.

Mój brat, który zna najbardziej moją drogę, często uśmiechając się w przeszłości powtarzał mi: to jest historia na dobry film, odpowiadałem mu wtedy, wiesz ile jest takich historii? Sam niejednokrotnie je słyszałem podczas terapii czy mitingów. Dodawał wtedy: zresztą jakbyś to komuś opowiedział nigdy by w to nie uwierzył. Stąd tak naprawdę nie dziwią mnie twoje wątpliwości, wiedz jednak, że jest to historia prawdziwa.

Nie jest też bajką, jak pisał ktoś wcześniej. Każdy ma swoją historię, tylko, że ten kto ją przeżył, doświadczył, wie, że to nie mozaika tylko tych dobrych rzeczy, że mnóstwo w tym ciężkiej harówy nad sobą, zderzenia ze światem hazardzisty, problemami, własnymi ograniczeniami, kompleksami, tunelowym myśleniem, podążaniem za iluzjami, że by to osiągnąć w poszukiwaniu własnej tożsamości, tej prawdziwej, potrzeba czasu, mnóstwa determinacji, konsekwencji i bólu. Nic nie dzieje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mi w tej drodze najbardziej pomógł Bóg, rodzina i ludzie, których miałem możność na swojej drodze poznać. Ale bez własnej pracy nad sobą nikomu, nigdy, los nie odmieni się bezgranicznie w cud życia.
Genezyp2
 
Posty: 21
Rejestracja: 25 Mar 2017, 12:37

Poprzednia

Wróć do Tu się witamy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość