Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Moderatorzy: anwaz, admin

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez kacper77 » 17 Kwi 2015, 22:09

Mam na imię Sławek mam 34 lat i jestem hazardzistą. Nie mogę i nie chcę już dłużej tego ukrywać, nie wiem komu o tym powiedzieć i jak zacząć wracać do normalności, choć słowo wracać nie jest do końca na miejscu. Zacznę po kolei, moje pierwsze wspomnienie związane z hazardem, przypada gdzieś na przełom lat 89/90. Mała miejscowość, szkoła podstawowa obok poczta( w tamtym okresie prawie w każdej małej miejscowości była poczta), miałem jakieś 10 lat(wiem że to brzmi niewiarygodnie). W urzędzie pocztowym pojawiły się zdrapki i jako nowość szybko zrobiły furorę wśród dzieciaków. Pamiętam dostałem wtedy od kogoś kilka tysięcy(starych złotych) nie pamiętam od kogo dostałem ale do dziś pamiętam co z nimi zrobiłem. Pamiętam też smutek mojej mamy jak o wszystkim się dowiedziała.
Kolejną stycznością z hazardem był jeszcze w podstawówce totalizator sportowy. Sportem interesowałem się od kiedy pamiętam. Tata jest zapalonym kibicem i wyniosłem to z domu rodzinnego. Zawsze w sobotnie popołudnie ok 18.00 siadałem przy radio. A tam oczywiście studio S13(multitransmisja radiowa z meczów wtedy jeszcze I ligi), szybko zorientowałem się że w totalizatorze można obstawiać te mecze puszczając tzw "13", (wtedy nie było jeszcze zakładów bukmacherskich, przynajmniej w małych miejscowościach). Oczywiście było to na zasadzie zabawy i większych strat nie ponosiłem.
Następnym etapem w moim życiu była szkoła średnia i internat. Miejscowość trochę większa, więcej wolności no i oczywiście tygodniówka w kieszeni. Nie myślałem o hazardzie (oczywiście oprócz sobotnich posiedzeń przy radio z kuponem toto-lotka) aż do momentu gdy kolega z którym mieszkałem wpadł uradowany do pokoju krzycząc że wygrał 27 nowych złotych. Kupa kasy pomyślałem i od razu spytałem "gdzie!!!?". Byłem tam jeszcze tego samego popołudnia. Było to przy wejściu do sklepu. Stała tam dziwna maszyna, wrzucało się do niej 1zł, szuflady tam zainstalowane spychały te złotówki na niższe poziomy i gdy uzbierała się na dole wystarczająca ilość monet wypadały one na zewnątrz. Przegrałem tego dnia całą tygodniówkę. Grałem tam jeszcze kilka razy ale na szczęście zawsze przegrywałem i dałem spokój. Okres szkoły średniej dobiegł końca bez większych "wpadek".
Poszedłem na studia, tym razem duże miasto, akademik i zero kontroli. No i oczywiście mój pierwszy zakład bukmacherski. Na początku 2 zł różnie bywało przegrana, wygrana potem zakłady blokowe, systemowe, progresja itd. Były to czasy gdy stypendia były przyznawane prawie każdemu, rodzice pomagali finansowo więc skutki grania rozchodziły się jakoś po kościach. Poza tym prawie wszyscy kumple ze studiów coś tam obstawiali więc nie czułem że robię coś złego.
Pewnego wieczora po kilku piwkach bardziej doświadczony miejscowy kolega zabrał nas do salonu gier. Początkowo uważałem to za głupotę bo przecież tu nic ode mnie nie zależy i wszystko jest zaprogramowane tak abym przegrał a nie wygrał. Nawet próbowałem odciągać i namawiać kolegów aby nie grali ale nie wyszło. Stało się to taka małą tradycją że najpierw na piwko a potem na maszyny, ja twardo się trzymałem i nie grałem oczywiście do czasu. Pewnego wieczora złamałem się i wrzuciłem 10zł. Nic nie wygrałem ale od tamtej pory nie byłem aż tak asertywny i czasami wrzucałem parę złoty. No i niestety przyszła większa wygrana. Nie pamiętam dokładnie ile ale coś koło miesięcznego budżetu studenta. Czad! Następnego dnia przyszedłem do salonu już sam zaraz po zajęciach. I tak oto salon gier stał się przez pewien czas moim azylem. Grałem jak można się domyśleć z różnym skutkiem. Aż w końcu stało się coś niewiarygodnego, zacząłem się spotykać z dziewczyną która szalenie mi się podobała od początku studiów( dziś moja żona). Po kilku spotkaniach powiedziałem jej ogólnikowo że "pogrywam". Wiadomo co odpowiedziała albo chcesz się ze mną spotykać albo grac. Bardzo chciałem z nią być(dalej bardzo chcę). Czas mijał nam bardzo szybko, 7 lat nie tknąłem maszyny, czasami kupon toto-lotka, zdrapka, keno nic wielkiego. Oczywiście do czasu. Pewnego dnia przeglądając jakąś stronę w internecie natknąłem się na reklamę kasyna internetowego. Można tam było pograć w pokera zupełnie za darmo na wirtualne żetony. Poker – to coś dla mnie pomyślałem. "Zabawa" na wirtualne żetony trwała kilka miesięcy, później zacząłem grac w darmowych turniejach w których można było "wygrać" prawdziwe $. Pamiętam wygrałem swój pierwszy turniej i stwierdziłem że jestem "mocnym" pokerzystą. Podobało mi się to, nie wpłacałem ale siedziałem po nocach i łupałem w karty. Gdzieś w "między czasie" przyszła na świat nasza córeczka. Przyszedł też mail że do mojego konta dopisano 5 free spinów. Co to jest? Niestety szybko się dowiedziałem co to są spiny. W krótkim czasie zarejestrowałem się w kilkudziesięciu kasynach internetowych, regularnie czytałem fora temu poświęcone. Wpłacałem aby dostać większy bonus, kombinowałem, czasami coś wygrałem i czułem się wtedy jak nadczłowiek, wszystkich wykiwałem, mam ich w garści, cały świat leży u mych stóp. Internetowy hazard zawładną mną. Codziennie sprawdzałem aktualne ofert kasyn, układałem w głowie systemy itd. Częściowe opamiętanie przyszło pół roku temu. Widziałem że coś jest nie tak. Postanowiłem "zakończyć" grę. Nie grałem pół roku( podejrzewam że wiecie co działo się w mojej głowie przez ten czas). Nie chodziłem na mitingi nie licząc jednego internetowego gdzie dobrzy ludzie chcieli pomóc ale wszystkie ich rady odłożyłem na "później". Wszystko co najgorsze zaczęło się tydzień temu... Po tygodniu grania, dziś w nocy obudziłem się spocony z kluciem w klatce piersiowej i szczękościskiem. Nie spałem kilka godzin aż obudziła się żona i w końcu to z siebie wyrzuciłem. Spadło to nas nią jak grom z jasnego nieba. Nie zasłużyła na to, całym swoim życiem nie zasłużyła na to co jej zgotowałem. Pewnie czuje się tak jak ja albo jeszcze gorzej. Mamy 3 letnie cudowne dziecko. Nie wiem co dalej. Przepraszam za rozmiar wpisu ale nie mogłem tego już dusić w sobie. Dziękuje tym którzy przeczytali. Wszelkie rady bardzo mile widziane . Mieszkamy tam gdzie się wychowałem w małej miejscowości w południowo-wschodniej części województwa świętokrzyskiego. Miting na szczęści mam w najbliższą środę 60 km od miejsca zamieszkania.
Witam wszystkich Sławek hazardzista.
kacper77
 
Posty: 39
Rejestracja: 07 Paź 2014, 21:56

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez Gitara » 18 Kwi 2015, 00:04

Witaj Slawku. Wlasciwie to opisales historie mojego zycia. Dobrze sie stalo, ze tu jestes. Poczytaj forum, chodz na mityngi ( na tyle ile mozesz ), pojdz na terapie, znajdz sobie sponsora. Wybor masz spory. Ja nie mialem tylu mozliwosci, mimo wszystko po terapii, wielu mityngach i pracy na Programie 12. krokow ze sponsorem mam prawie 6 lat abstynencji, a od prawie 2. lat zdrowieje i bywam szczesliwym czlowiekiem, czego i Tobie zycze. Pozdrawiam.
" KAŻDE JUTRO, MOŻE OKAZAĆ SIĘ NAJLEPSZYM DNIEM W ŻYCIU! "
Awatar użytkownika
Gitara
 
Posty: 913
Rejestracja: 18 Mar 2010, 13:37
Miejscowość: Radom

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez DRIVER » 18 Kwi 2015, 06:52

Witaj Sławku na forum.Gitara napisał co mu pomaga zdrowieć.Ja korzystam również z tych form pomocy i życie moje ulega poprawie. Jedno dla mnie jest jasne. Jeśli chcę zmieniać swoje życie muszę działać.Tobie też życzę DZIAŁANIA i kolejnych 24h bez gry.
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
DRIVER
 
Posty: 188
Rejestracja: 08 Sty 2014, 20:32

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez milo » 18 Kwi 2015, 15:35

Witaj, Sławku :)
I już .... "nie odkładaj na później".... działaj teraz.
Internetowy - nadal - co niedziela... aktualny :)
Bozena
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4620
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez kacper77 » 16 Kwi 2016, 00:16

Cześć!
Za mną pierwszy rok abstynencji. Ciesze się. Chciałem się tym z wami podzielić. Trzeźwienie to inna, bardzo trudna sprawa. Nie mniej jednak jestem dzisiejszej nocy spokojny. Super uczucie. Mam bardzo dużo do zrobienia ale udało się postawić pierwszy krok. Żona i dziecko śpią obok, finanse wyprostowane, gorzej z emocjami. Musze się do tego przyzwyczaić. Dziękuje Przyjaciele.
kacper77
 
Posty: 39
Rejestracja: 07 Paź 2014, 21:56

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez marcin_opolskie » 16 Kwi 2016, 06:15

Czuć i słychać spokój :) Kolejnych 24h. Pogody Ducha.
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4306
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez Gitara » 16 Kwi 2016, 07:14

Nie przyzwyczajać się, tylko rozwijać. Dzisiaj chcę się rozwijać. Pozdrawiam
" KAŻDE JUTRO, MOŻE OKAZAĆ SIĘ NAJLEPSZYM DNIEM W ŻYCIU! "
Awatar użytkownika
Gitara
 
Posty: 913
Rejestracja: 18 Mar 2010, 13:37
Miejscowość: Radom

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez zbysob » 16 Kwi 2016, 19:11

Tu się zgadzam - nie ma sensu przyzwyczajać się do tego z czym jest gorzej. Bo chodzi o to żeby było lepiej aż do poziomu fajnie. Emocje są potrzebne, ważne i warto się nauczyć je przeżywać ale w zdrowy sposób. Bo to właśnie emocje kumulowane, tłumione i takie do których nie dawałem sobie prawa powodowały że grałem. Zatem obserwuj to i postaraj się to poprawić. To naprawdę bardzo poprawia komfort życia.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12697
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez kacper77 » 18 Maj 2017, 22:19

Cześć!
Minęły mi 2 lata abstynencji. Podchodzę do tego z radością ale i spokojem. Codziennie uczę się żyć jak inni ludzie, przeżywać to co inni. Z jednej strony hazard strasznie mnie zniszczył psychicznie i fizycznie a z drugiej zauważyłem że wszystko może się zmienić. Nie wiem co będzie jutro ale dziękuje wam hazardzistom za te dwa lata. Bez Was nie było by niczego.
Sławek Hazardzista
kacper77
 
Posty: 39
Rejestracja: 07 Paź 2014, 21:56

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez Sowa » 18 Maj 2017, 22:48

Gratulacje :-) A jutro będzie kolejny fajny dzień :-)
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4674
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez asia » 19 Maj 2017, 06:25

Gratulacje !!
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7404
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez miszokienka » 19 Maj 2017, 06:49

Cześć Sławku,
dopiero dziś przeczytałem Twój temat. Historia Twoja jest bardzo podobna do mojej. Już teraz, po pół roku zdrowienia, widzę zmiany w swoim życiu. Twój wpis motywuje mnie jeszcze bardziej do dalszej pracy nad sobą. Dzięki!

Gratulacje za to co już i życzę Ci jeszcze więcej radości z życia :)
Tomek hazardzista
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1423
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez kiedyskiedys » 19 Maj 2017, 06:59

WoW, gratulacje
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2482
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez Kawa » 19 Maj 2017, 11:32

Świetnie, ta historia jak moja, w sumie to grałem bardziej ostrzej, ale początek jak mój. Można wiedzieć czy jesteś po samej terapii zamkniętej, znalazłeś sponsora?
Abstynencja to nie trzeźwienie. Trzeźwienie to abstynencja + ...
Awatar użytkownika
Kawa
 
Posty: 923
Rejestracja: 17 Sie 2014, 13:37

Historia jakich pełno, niestety ta jest moja.

Postprzez mido1231 » 19 Maj 2017, 12:10

Gratuluje Sławku!!!
mido1231
 
Posty: 172
Rejestracja: 21 Wrz 2013, 16:47

Następna

Wróć do Tu się witamy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości