MOJA HISTORIA

Moderatorzy: anwaz, admin

MOJA HISTORIA

Postprzez STOCZNIA » 13 Gru 2020, 19:06

Witam wszystkich hazardzistów. Chciałbym się z Wami podzielić moją historią uzależnienia od hazardu. Nie liczę na uzyskanie złotego środka na życie a piszę to bardziej z potrzeby wygadania się komuś bo wychodzę z założenia że kto inny Cię lepiej zrozumie niż inny hazardzista ? Mam nadzieję że moja historia będzie dla kogokolwiek jakąkolwiek przestrogą żeby się ocknąć za nim narobi się w życiu takiego bałaganu że ciężko go będzie ogarnąć. No to zaczynajmy. Nazywam się Paweł i jestem mężczyzną w średnim wieku. Moja historia z graniem zaczęła się jeszcze w czasach liceum. Wyglądała pozornie niewinnie. Ze swoim
najlepszym w tamtych czasach kolegą codziennie chodziliśmy do stacjonarnych punktów bukmacherskich i stawialiśmy kupony na weekend w piłkę nożną. Później jechaliśmy do mnie lub do niego, graliśmy w jakieś gry komputerowe a w między czasie sprawdzaliśmy wyniki na internecie lub w tamtych czasach jeszcze w telegazecie. Traktowałem to w tamtym czasie jako rozrywkę i miłe spędzenie czasu. Pamietam z tamtych czasów że wszystkie przegrane kupony trzymałem w szufladzie i któregoś razu natknęła się na nie moja mama. Zaczęła wyliczać ile pieniędzy które mi dawała do szkoły zostawiałem w zakładach bukmacherskich. Pamietam że była niezła awantura a że nie miałem skończonych jeszcze 18-tu lat poszła do zakładu i narobiła awantury tam że puszczają kupony nieletnim. Po tym wszystkim wstydziłem się tam chodzić i ograniczyłem granie chociaż zdarzało mi się ze kupon puścił mi starszy kolega a ja go skrupulatnie chowałem żeby przypadkiem mama go nie znalazła. Później miałem przerwę w graniu a jeśli grałem to było sporadyczne granie za drobne sumy tak ze praktycznie tego nie odczuwałem finansowo. Wydaje mi się że mój nałóg zaczął się tak na prawdę w 2015 roku. W między czasie przy pomocy swojego ojca otworzyłem i zacząłem prowadzić firmę. Gdy rówieśnicy jeździli na dyskoteki , nad jeziora, na dziewczyny ja codziennie praktycznie musiałem pracować i nie miałem nigdy wolnego. Czułem presję ze strony ojca (rodzice pare lat wcześniej rozwiedli się a moja mama nie utrzymuje ze mną żadnego kontaktu) ale jak teraz o tym myśle to nie mam żadnego żalu do niego. Po prostu chciał żebym nauczył się pracy która zapewni mi życie na poziomie a w przyszłości chciał mnie przygotować w ten sposób do przejęcia firm, ponieważ jak zawsze powtarza „trumna kieszeni nie ma” . Wtedy jednak uważałem inaczej. Byłem zły że wszyscy gdzieś latają, bawią się a ja wiecznie muszę iść do pracy. Zdarzało się też że wychodziłem, jechałem gdzieś ale było to raczej sporadyczne. Dodam tylko ze jestem osobą która lubi adrenalinę. Trenowałem sporty walki, jeździłem na mecze piłkarskie aż w końcu znalazłem chyba tą adrenalinę w hazardzie a dokładnie w zakładach bukmacherskich. Chciałem dodać że w tym czasie byłem w związku z dziewczyną której tak na prawdę nigdy nie kochałem a związałem się z nią w celu zapomnienia o poprzedniej partnerce za którą w ówczesnym czasie tęskniłem. Jest to dosyć istotne dla dalszej mojej historii związanej z hazardem ... W hazardzie znalazłem wszystko czego szukałem. Adrenalinę, odskocznie od problemów codziennych, rozrywkę. W międzyczasie dziewczyna z którą „byłem” zaszła w ciąże. Najgorsze było to ze chwile wcześniej chciałem się z nią rozstać bo wiedziałem ze to nie jest to. Nic mi nie grało w tym związku ani jakoś się za specjalnie nie rozumieliśmy , ani nie mieliśmy jakiś wspólnych zainteresowań a nasze spotkania praktycznie wiecznie wyglądały tak samo. Zakupy, film w telewizji, jakieś kino. Była chyba dla mnie w tamtym momencie również za poważna. Gdy poszliśmy do znajomych to czułem się przy niej jak przy matce a nie partnerce. Wiecznie jej się nic nie podobało . To za długo na weselu siedzę , to ze jak się napije to za bardzo seksualnie do niej tańczę, to za długo siedzimy gdzieś na weselu itd. Moje towarzystwo chyba tez jej nigdy zbytnio nie pasowało a ja wyjść z nią do jej znajomych również unikałem bo czułem się tam jak kosmita i nie mogłem znaleźć wspólnego języka z jej znajomymi a jak już znalazłem na jakimś spotkaniu po alkoholu to chyba tez jej to się zbytnio nie podobało. Wizualnie i w sprawach łóżkowych tez mi nigdy nie pasowała bo zachowywała się w nich jak „drzewo”. No ale zaszła w ciąże ... Stwierdziłem ze nie chciałbym żeby tak jak ja dziecko wychowywało się bez ojca , nie chciałem tez wstydu przynosić ojcu i wzięliśmy ślub. Pamietam ze dwóch moich najlepszych kolegów odradzało mi ten ruch bo wiedzieli że to nie jest to, że widzą po mnie jak się duszę w tej relacji i że to nie ma sensu. Z reszta jeden z nich sam to przerobił na swoim przykładzie... nie posłuchałem się, mimo ze wiedziałem ze mówią prawdę i wiedza co czuje. Wiem ze tym ruchem skrzywdziłem nie tyle siebie co bardziej ją... Ślub cywilny się odbył, ale w ogóle we mnie emocji pozytywnych i szczęścia nie wywoływał. Bardziej czułem ze tak musi być. Jest dziecko i muszę wziąć za nie odpowiedzialność. Teraz wiem ze to był błąd który wpędził mnie w jeszcze większy hazard i szaleństwo. Zacząłem grać praktycznie codziennie, wracałem z pracy i wieczorami starałem się po pracy wykonać wszystko co muszę przy dziecku i tak w kółko. Po około pół roku z żona nie spałem już nawet w jednym pokoju bo denerwowała mnie wszystkim, nie sypiałem z nią w ogóle bo nie czułem takiej potrzeby a wręcz jak ona chciała coś podziałać to mnie autentycznie aż odrzucało. Grałem co raz więcej i więcej za co raz większe stawki bo przecież dobrze zarabiałem. Po około roku zacząłem mówić żonie o rozstaniu , że nasz związek nie ma sensu itd. No ale nie mogliśmy w żaden sposób się dogadać żeby się rozstać ... wiem ze chciała ratować ten związek po prostu, zależało jej pewnie może nie tyle na mnie co na wygodnym i ustabilizowanym życiu i ze to ja jestem głównym winowajcą tego ze zniszczyłem również jej życie po przez to ze w ogóle z nią byłem. Dalej tkwiłem w tym związku ze względu na to jaki syn był we mnie wpatrzony, na to ze jak byłem tylko w domu ze mną chciał spać , chciał żebym ja go kąpał, żebym go na rękach nosił czy nawet na szczepionkę szedł. Zwłaszcza ze gdy na niego patrzę to widzę całego siebie czy to z wyglądu czy tez z charakteru. Przez te wszystkie rozterki życiowe, brak wolnego czasu brnąłem w hazard jeszcze bardziej. Zacząłem wypłacać pieniadze z konta firmowego po to tylko żeby zagrać ... No bo jak to nie zagrać chociaż dzień ? Uciekałem w to żeby czuć chyba tez wolność wyboru. Przepraszam ze dużo w tej historii pisze o całym swoim życiu , ale uważam ze przez te wszystkie sytuacje jeszcze bardziej wpadłem w szpony hazardu. No i nadszedł wtedy wrzesień 2018roku. Z żona byłem małżeństwem tylko na papierze , nie chciało mi się pewnie tez z powodu hazardu niczego z nią załatwiać ani informować ojca że już nie jesteśmy razem, denerwować go zwłaszcza że ze zdrowiem u niego było różnie. Z żona tylko rozmawialiśmy na temat dziecka, pomagałem jej zajmować się nim, zacząłem dawać alimenty które ustaliliśmy. No ale wróćmy do września 2018 roku. Jeden z przyjaciół którzy doskonale znali moja sytuacje namówił mnie żebyśmy pojechali do jednego z klubów. Z tego co pamietam na drugi dzień miałem wyjazd służbowy i zgodziłem się pod warunkiem ze ja nie będę spożywał alkoholu tylko będę mu towarzyszył po prostu. No i tak zrobiliśmy. Bywałem nie raz, nie dwa w tym klubie i widziałem różne ładne dziewczyny ale nigdy jakoś nie zabiegałem o jakaś dłuższa znajomość z jakaś mimo ze nie raz nadążała się okazja. No ale ten dzień i te wyjście okazało się całkiem inne niż wszystkie ... Chodząc z sali do sali zobaczyłem pewną dziewczynę i jak na nią spojrzałem to mało mnie z butów nie wyrwało. Pamietam to jak dziś :) Długowłosa opalona blondynka o długich nogach i o takim uśmiechu z dołeczkami przy policzkach ze zwaliło mnie z nóg. Nie mogłem od niej wzroku oderwać. Pamietam ze była z koleżanka która w ogóle nie była w moim guście z tatuażem na głowie czy szyi. Powiedziałem swojemu koledze ze ja takiej dziewczyny to w życiu nie widziałem i ze muszę ja poznać. No i tak się stało .. Pierwszy raz mnie sparaliżowało żeby podejść coś zagadać , ale wyręczył mnie przyjaciel któremu spodobała się jej koleżanka. Zagadał do nich i tak poznałem Magdę. No i tak historia z tragicznym finałem się zaczęła... Pamietam ze byłem taki spięty wtedy ze nie bardzo wiedziałem co do niej powiedzieć, z reszta ona szybko to wyłapała. Gdy się do mnie uśmiechała to słów mi gębie brakowało mimo ze nie z jedna dziewczyna w życiu się spotykałem i raczej problemu z kobietami nie miałem. Od razu czułem ze to jest to. Wymieniliśmy się numerami telefonu , odwiozłem ja później do domu i zaczęliśmy ze sobą pisać a potem spotykać. Było wszystko tak jak to sobie wyobrażałem ... jeździłem do niej jak najczęściej mogłem, uwielbiałem z nią spędzać czas, z tego samego sie zawsze śmialiśmy,
dużo rzeczy nas łączyło i przy niej mogłem być po prostu sobą i być szczęśliwy. Na początku chciałem jej od razu powiedzieć ze mam syna i żonę z która się rozwodzę, ale chciałem to rozwiązać tak żeby z nią być a po cichu zalatwić sprawy rozwodowe a powiedzieć jej o tym dopiero za jakiś czas. No i wtedy kolejny etap mojego hazardu zaczął mieć miejsce ... ciężko mi było psychicznie wytrzymać żeby ja ukrywać prawdę o żonie i dziecku ale z drugiej strony nie chciałem jej stracić. Ukojenie wszystkich problemów znajdowałem w hazardzie i pochłaniał on praktycznie wszystkie moje zarobione pieniadzę. Brnąłem dalej w kłamstwa, co raz mniej pracowałem tylko cały czas stawiałem kupony. Uciekałem przed wszystkimi i wszystkim. Zacząłem sobie zdawać sprawę ze mam chyba duży problem z hazardem ... postanowiłem sam opanować ten problem a później postawiłem sobie za honor ze rozwiąże sprawę z żona , ustalę sprawowanie opieki naprzemienne dzieckiem a potem wszystko powiem Magdzie i będę liczył ze mi wybaczy i ze wszystko się ułoży. Jednak zamiast to zrobić to co raz więcej grałem , przepuszczałem już nie tylko pieniadze zarobione ale również te które przeznaczone były na podatki, ZUS , faktury. Wychodziłem z założenia ze wygram to się zapłaci i jeszcze dużo zostanie. Byłem już przez to wszystko tak uwalony w hazard ze nie mogłem spać po nocach ... pożyczałem od kolegów jeszcze pieniadze na granie (oczywiście nie mówiąc im na co one są mi potrzebne) . Oddawałem im je nie długo ale czułem się co raz gorzej ... Kłamie wszędzie gdzie się da, ojcu wciskam bajki ze mnie nie będzie bo mam sprawy firmowe do załatwienia jeżdżąc wtedy do Magdy , zaniedbuje dziecko i prace... nadchodzi marzec 2020r. Zaczynam zalegać z fakturami , przychodzą upomnienia co do płatności , nadal ani nie złożyłem papierów o rozwód ani nie mówiąc swojej ukochanej o dziecku i żonie a gram codziennie. Teraz zdarza się ze gdy tylko coś wygram to potrafię nie spać w nocy tylko grać ... ojciec gdy pyta mnie o te niezapłacone faktury to kłamie ze albo nie przychodziły na maila , albo ze mam faktury od kontrachentów niepopłacone i zaraz wpłynął to zapłacę albo wymyślam jeszcze 1000 innych kłamstw jak na przykład te ze nie mogę się coś do banku zalogować. No i wtedy Magda zachodzi w ciąże .... Gdyby nie moje ukrywanie prawdy, problemy
z hazardem i szczerość to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na Świecie. Przecież dziewczyna na która czekałeś całe życie jest w ciąży a dzięki niej połączy nas coś na zawsze. Z jednej strony się cieszyłem a z drugiej byłem tak „zesrany” co ja mam dalej zrobić ze głowa mała ... nie śpię po nocach , zaczynaja wydzwaniać do mnie pytać o płatności faktur i jestem tak uwalony w hazard ze zaczynam podrabiać potwierdzenia faktur. Daje mi to czas na skombinowanie pieniędzy i zapłacenie jak najszybsze ich ... na dodatek Magda zaczyna mnie mocno naciskać żeby już natychmiast razem zamieszkać,
organizować wszystko itd . Próbuje ja namówić żeby dała
mi trochę czasu (chce przez ten czas jej ciąży ogarnąć wszystkie swoje sprawy łącznie z rozwodem ) ale ona jest nieugięta i cały czas mnie naciska. Doskonale ja teraz rozumiem jest z chłopakiem który mówi ze ja kocha nad życie, wiec oczekuje ze zapewnię jej i dziecku bezpieczeństwo. Nie wiem
co robić ... grać oczywiście nie przestaje, problemy się nawarstwiają a ja co raz bardziej zdaje sobie sprawę co ja naodwalałem. Z Magda zaczynam mnie rozmawiać , w pracy jestem bezużyteczny, żonie gdy coś w pracy do mnie powie to ubliżam i wszczynam awantury. Przerasta to wszystko moje siły ... Magda zaczyna dostrzegać ze chyba nie ma co na mnie liczyć , ze ona sama sobie nie poradzi , chce żebym wziął za nią i dziecko odpowiedzialność itd. Ja pogrążony w hazardzie nie wiem co robić .... Próbuje jakoś z nią rozmawiać o tym ze mogłaby u mamy zostać w dużym domu , ja będę przyjeżdżał jak najczęściej itd . Chce dać SOBIE czas żeby rzucić hazard , odkuć się finansowo , stanąć na nogi , powiedzieć jej prawdę i liczyć ze będziemy razem i my wybaczy ... Jednak ona jest zdesperowana , zaczyna mnie obwiniać o wszystko co złe. Ja natomiast zamiast dać jej gwarancje ze jej nie zostawię, próbować jak najszybciej zapewnić jej bezpieczeństwo chowam głowę w piasek. Zachowuje się jak najgorszy skurwysyn na świecie. Magda traci dziecko i po tym wszystkim nie chce nawet ze mną rozmawiać... ja czuje się fatalnie zdając sobie sprawę ze to wszystko moja wina , ze zniszczyłem jej życie a hazard bardzo mi w tym pomógł. Gdyby nie on i moja głupota może nie zrobiłbym tych wszystkich złych rzeczy ? Czuje się jak śmieć bez jakichkolwiek uczuć i sumienia. Jak mogłem to zrobić kobiecie która na prawdę kocham ? Ciężko to wytłumaczyć jak się to czyta. Czuje cały czas jakby coś mi w głowie siedziało i kierowało mnie cały czas na dno ... nie mogę się z tego otrząsnąć , ona nie chce mnie znać . Wiele nocy nie śpię , myśląc o niej, o tym jak jej życie zniszczyłem ale tez o tym jak jest bardzo dla mnie ważna... podejmuje decyzje o próbie leczenia . Zapisuje się do psychologa online i korzystam z tych wizyt regularnie. Chce się pozbyć tego „raka” z głowy i chce wszystko naprawić i zadośćuczynić. Pisze do Magdy list przyznając się do hazardu , pieniędzy które przegrałem , problemów w jakie się wpakowałem w interesach, prosząc o szanse i zapewniając ze ją kocham. Wskazuje jej jedno miejsce nad Wisła w którym lubiliśmy czas spędzać ze będę na nią czekał każdej trzeciej niedzieli miesiąca. Oczywiście w liście nie wspominam dalej o żonie i dziecku bo wiedziałem ze dla naszej przyszłości będzie to gwóźdź do trumny. Zreszta psycholog tez daje mi radę żebym okazał jej jak bardzo ja kocham , załatwił swoje sprawy które mi ciążą i wtedy jej powiedział cała prawdę , najlepiej przy obecności psychologa czyli niej. Staram się już nie grać , chociaż nadal zdarza mi się pokaźna sumę przegrać w weekend . No ale czuje ze już jest trochę lepiej ... mija miesiąc , drugi Magda nie pojawia się w Naszym miejscu . Nie chce do niej dzwonić i pisać bo skoro nie chce mnie znać to poprostu muszę to uszanować chociaż jest mi strasznie ciężko. Po prawie trzech miesiącach pisze do mnie smsa czy moglibyśmy się spotkać na mieście. Jestem w niebowziety. Czuje ze jak da mi teraz szanse to ja to wszystko naprawie ... wynajmuje pokój w hotelu gdzie z okna ku jakiemuś przeznaczeniu wisi bilbord na którym znajduje się chłopak który ma wyrwane serce a obok dziewczyna . Na dole jest napis „Madziu wróć do mnie”. Nie mogę aż w to uwierzyć ze jak to możliwe ? Nigdy w życiu nigdzie takiego bilbordu nie widziałem a tu taka sytuacja. Spotykamy się , mówię jej że ja kocham i ze zrobię wszystko żeby była szczęśliwa. Wybacza mi. Opowiada jak bardzo przeżywa stratę dziecka i ma nadzieje ze tym razem się ułoży. Rodzina jej jest na mnie wrogo nastawiona zwłaszcza siostra . No ale czy mogę się dziwić ? Zostawiłem córkę, wnóczkę, siostrę sama sobie w takiej sytuacji ... staram się wynagrodzić jej wszystko co złe . Decyduje się zamknąć firmę która znajduje się 200km od jej miejsca zamieszkania po to żeby być z nią cały czas , żeby dać jej bezpieczeństwo i żeby czuła ze jest dla mnie najważniejsza. Oczywiście nadal nie powiedziałem jej o żonie i dziecku... w międzyczasie odwiedzam dziecko i staram się spędzać z nim czas. Zaczynam odczuwać „głód” hazardu i decyduje się na pobyt w osrodku zamkniętym. Zapisuje się do niego i informuje o tym Magdę dopiero w dniu gdy mam się tam zjawić. Jadę z nią na miejsce i jej o tym mówię. Mam jej pełne wsparcie i mówi ze przejdzie przez to ze mną. Zostaje w osrodku. Rozmawiamy codziennie a na moje imieniny przywozi ciasto dla mnie i dla współlokatorów. Czuje się najszczęśliwszy na swiecie ze trafiłem na osobę która mnie szczerze kocha i ja ja również. Dodam tylko ze żonie również powiedziałem ze jadę do ośrodka od uzależnień , ale na szczęście nie bardzo ją to już interesuje i nie nawiązuje żadnego kontaktu ze mną gdy tam jestem . Jedynie ja staram
się codziennie dzwonić do syna , rozmawiać z nim. Bardzo za nim tęsknie i daje sobie za punkt honoru ze gdy wszystko ułożę , pozbędę się nałogu to wszystko mu wynagrodzę . Z żona tez mam wszystko w sumie uzgodnione co do rozwodu, ona tez nie chce ze mną być i mam wrażenie po jej zachowaniu ze kogoś poznała. Cieszę się nawet z tego. Po wyjściu z ośrodka popełniam kolejny błąd ... przez hazard nie mam za dużo pieniędzy odłożonych bo nigdy mi do głowy by nie przyszło ze zostawię firmę. Najgorsze jest to ze zostawiam również ojca ze wszystkim samego .. Ojciec mój wie o Magdzie ale długo mnie próbuje namówić ze może bym z żona spróbował być , ze szkoda dziecka itd. Chyba nie może zrozumieć ze odnalazłem miłość swojego życia i on, ona i syn są dla mnie najważniejsi i ze nie zrezygnuje z Magdy chociażby niewiem co . Zamykam firmę , usuwam się w cień i z ojcem ograniczam kontakt do zera czekając chyba na to ze dojdzie do niego ze ja kocham obecna partnerkę. Nie zdaje sobie jednak nikt sprawy ze nadal ją okłamuję . Czekam na odpowiedni moment , w ośrodkur dziele się swoją historia i tez dają mi wskazówki żebym najpierw pozałatwiał wszystkie sprawy z była żona a dopiero potem jej powiedział i najlepiej przy okazji wizyty u psychologa. Mam wrażenie ze psycholog w osrodku rozumie mnie i widzi jak bardzo kocham Magdę i syna ... ze chce to jakoś rozwiązać żeby było dobrze . Ze nie jestem takim złym człowiekiem jak moja historia wskazuje ... wprowadzam się do Magdy. Z czasem jej siostra mi wybacza chociaż nie raz daje mi wcześniej do zrozumienia co o mnie myśli . Wszystko zaczyna się w sumie układać ... zabieram Magde w wakacje w wiele miejsc żeby trochę o tym wszystkim co złe zapomniała , staram się jak najczęściej mówić ze ja kocham i okazywać jej to bo wiem ze to na nią czekałem całe życie. Zaczynam planować jakaś wspólna przyszłość ale jeszcze potrzebuje czasu żeby zamknąć tematy firmowe . Mam trochę oszczędności wypłaconych i pochowanych w różnych miejscach tak żeby mnie nie podkusiło grać nie trzymałem ich na koncie. Jeżdżę tez do syna odwiedzać go , staram się alimenty wszystkie dla żony pospłacać. Cały czas jednak wiem ze najgorsze dopiero przede mną ... wiem ze to tez hazard uczy człowieka kłamać we wszystkich sferach życia. Mnie nauczył tego idealnie. Nie czuje chęci grania bo wiem ze W międzyczasie z chłopakiem Magdy siostry malujemy cały dom, ogarniamy ogród tak żeby trochę mama ich miała z nas jakiś pożytek. Czuje ze jestem tam gdzie moje miejsce ... nadchodzi jednak 18 października. Wieczorem kończymy prawie malowanie a Magda jedzie do znajomych . Chce jej sprawić przyjemność wiec w międzyczasie odkurzam , myje podłogi, ścieram kurze , wyrzucam śmieci z jej pokoju tak żeby było jej miło jak wróci ze jest porządek. Magda dzwoni do mnie i słyszę po głosie ze jest szczęśliwa (ma wtedy taki radosny głos, nie wiem jak to opisać ) informuje mnie ze jest u znajomych ale oni by wpadli do niej (nas) na flaszkę. Nie mam nic przeciwko mimo ze wiem ze nie przepadają za mną i są negatywnie nastawieni . W sumie nie dziwie im się , dałem im powody. Chce udowodnić za wszelka cenę im ze zasługuje na ich przyjaciółkę . Pijemy alkohol , jest miło chociaż widzę ze ten przyjaciel jej raczej oschle ma do mnie podejście i nawet niezbyt ze mną chce rozmawiać. Nie dziwie mu się , myśle sobie ze nie od razu Rzym zbudowano. Goście odjeżdżają. W międzyczasie dostaje wideo od syna ze tęskni i kiedy przyjadę . Jestem lekko wcięty i już nie przerabiam ciśnienia i przyznaje się Magdzie do tego ze mam syna. Jakbym powiedział ze jest wściekła to jakbym nic nie powiedział ... próbuje ja przepraszać , tłumaczyć ze już dawno jej chciałem powiedzieć o tym, ze ja kocham itd. Nie chce tego słuchać, wyzywa mnie, twierdzi ze nie kocha , ze ułoży sobie życie z kimś innym, wyrzuca wszystkie moje rzeczy przez drzwi itd . itd. Wiem ze jest wściekła , ale ja tez już dłużej nie chciałem żyć w kłamstwie... śpię te noc w samochodzie odjeżdżając kawałek od jej domu a następna noc w hotelu . Dzwonię do niej żeby się spotkać , ponieważ już chce to do końca doprowadzić i powiedzieć jej ze nie mam rozwodu. Nie ma z nią rozmowy. Znam ja i wiem jaka potrafi być bezwzględna. Nie obwiniam jej za to ani trochę. Obraza mnie co chwile albo drwi . Nie chce ze mną się spotkać , prosi tylko o odesłanie swoich rzeczy które leżą w moim samochodzie. Robię to . Nie odzywam się bo chce dać jej czas żeby ochłonęła i przemyślała ze może nie jestem aż taki zły jak to wyglada. W międzyczasie pisze do mnie jej mama ze nie mam serca , sumienia itd. Tego samego dnia dowiaduje się ze mój ojciec ma raka ... przyjezdzam do niego , rozmawiamy, mówię mu o wszystkim prawdę. Nie jest szczęśliwy ale chce żebym z nim pracował , ze razem firmę tworzyliśmy itd. Wie ze mam problemy z hazardem, wiec ustalamy ze będę sobie brał tygodniowe wypłaty i powoli, powoli wyjdę na prosta. Ze jak ja mogłem zrobić to Magdzie , żebym dał jej spokój i nie kontaktował się z nią. Po dwóch tygodniach dzwoni do mnie ze wie ze mam żonę (znalazła ja na fejsbuku ) wiedząc jak nazywa się mój syn. Spotykam się z nią w ten sam dzień wieczorem ale ciężko to nazwać rozmowa . Wyzywa mnie od kłamców bez sumienia , nie działają żadne argumenty. Wypomina mi to ze wpuściła oszukańca do swojego życia , domu i ze oklamywalem ja dwa lata. Ze nigdy nie weszłaby w coś takiego gdyby wiedziała . Doskonale o tym wiedziałem i chyba dlatego tez o tym wszystkim jej tak długo nie mówiłem .... znam ją. Próbuje jeszcze jakoś wybrnąć ze po to się przeprowadziłem do innego miasta i zamykam firmę żeby być z nią i żeby wiedziała ze będę z nią na zawsze w zdrowiu i chorobie. Nic to nie daje ... nie chce ze mną rozmawiać , mówi się mną brzydzi i ze to koniec. Nie wierzy mi nawet w to ze mój ojciec ma raka ... chce jechać do niego porozmawiać bo przez dwa lata nawet ja z nim nie zapoznałem (chciałem to zrobić dopiero jak papier rozwodowy będę miał w ręku) . Zgadzam się bo wiem ze to może jedyny ratunek ale ona suma sumarum rezygnuje z tego . Zrywa ze mną kontakt. Może popełniam w tym momencie błąd ze nie próbuje walczyć , ale po tym co od niej usłyszałem po prostu się poddaje . Informuje ja tylko na drugi dzień ze gdyby potrafiła mi wybaczyć kiedykolwiek to niech się odezwie bo mi nic uczucia do niej się nie zmieniają. Tłumacze ze z żona nic mnie nie łączyło jeszcze przed tym jak ja poznałem a nie mówiłem jej o tym ze strachu po tej ciąży itd . Byłem na tyle idiota ze nie mając rozwodu kupiłem pierścionek żeby się oświadczyć jej jak tylko papier będę miał w ręku. Nie wiem na co liczyłem . Wiedziałem ze happy endu to tu nie będzie. Poddałem się , nie walczyłem już. Na drugi dzień odnalazła na fejsbuku jakieś zdjęcie z przed półtora roku siostry mojej byłej żony z jednym z piosenkarzy w którym dałem komentarz typowo prześmiewczy ze "szwagier coś nie wyraźny ". Koleiny gwóźdź do trumny. Zaczęła mi znowu cisnąć ze mówiłem ze nie mam rodziny , ze tylko ojca. No ale w tym wypadku mówiłem prawdę ... nie utrzymujemy kontaktu z rodzina praktycznie . Nie wiedziała tez do tej pory ze mam fejsbuka z którego nie korzystałem już dwa lata. Nie mówiłem jej ze konto jest bo miałem zdjęcie tam z synem. Wiem jak to fatalnie wszystko brzmi , ale sam sobie jestem
winien ... może gdyby nie to ze pochłonął mnie hazard to ułożyłoby się to wszystko inaczej ? Może moja głowa w całkiem inaczej by funkcjonowała ? To jeszcze nie koniec ... problemy które hazard mi przysporzył maja swoje dalsze konsekwencje. Wróciłem do pracy, pracowałem wszystkie dni w tygodniu bo praca pozwalała mi nie myśleć o tym co się wydarzyło i o tym jak boli strata ukochanej osoby ... nie chciałem już ojca oszukiwać ani nikogo. Nie grałem już . Pożyczyłem wcześniej w sierpniu od kolegi 7000zł i umówiłem się ze będę mu spłacał po 700zl miesięcznie bo jemu i tak pieniadze nie są potrzebne a na czarna godzinę ma. Nie były one przeznaczone na granie tylko na życie i żebym miał jakby coś się wydarzyło . Gdyby nie hazard to na pewno nie musiałbym pieniędzy pożyczać bo bym miał spora sumę odłożona no ale cóż ... spłacałam koledze pieniędze tak jak się umawialiśmy i było wszystko dobrze jeśli chodzi o to aż do poprzedniego tygodnia. Zadzwonił do mnie ze pilnie mu potrzebna jest cała reszta pieniędzy, ponieważ trafił mu się samochód do kupienia. Tłumacze mu ze całej kwoty nie mam , ze zna moja sytuacje , ze alimenty jeszcze chce uregulować zaległe , ze nawet nie mam możliwości ale żeby dał mi pare dni to będę miał . On jednak był nie ugięty ze jemu już są potrzebne. Nie chciałem się z nim kłócić i stwierdziłem ze wezmę z ojca pieniędzy brakująca część a oddam mu ja w piątek tak żeby nie widział. Po prostu je ukradłem i jasno to trzeba sobie powiedzieć. Grunt mi się pod nogami sypał, czułem presję oddania tych pieniędzy bo nie chciałem już robić z siebie większego głupka niż jestem. Oddałem mu pieniadzę i liczyłem ze ojcu oddam tak żeby nie widział. Nie bardzo miałem inne wyjście. Nie chciałem tez żeby ten znajomy przyjechał jakaś awanturę kręcić a tez nie chciałem żeby ojciec dowiedział się ze jeszcze mam jakieś długi (pospłacał za mnie wcześniej pare rzeczy których nie uregulowałem ) . Chciałem wyjść z twarzą z tego . Ojciec zorientował się i nie rozmawia ze mną w ogóle ... nie dzwoni do mnie ani nie utrzymuje kontaktu . Znów pewnie myśli ze wziąłem pieniadze na hazard a tym razem tak nie było . Chciałem poprostu zasypać dołki które przez hazard narobiłem. Także kończąc moja historie niech będzie może nauka dla kogoś żeby nie popełnić takich błędów jak ja popełniłem . Lepiej prawdę powiedzieć niż brnąc w kłamstwa. Hazard zabierze Ci wszystko i nie mówię tu o pieniądzach . Zabierze Ci miłość, godność , rodzinę. Nikt nie będzie Ci ufał a Tobie będzie ciężko to naprawić. Mi hazard zabrał to wszystko . Straciłem kobietę która szczerze kochałem , straciłem kontakt i zaufanie ojca , z synem tez mam zaburzony kontakt bo mogę go odwiedzać tylko w mieszkaniu byłej żony. Niech to będzie jakaś przestroga dla kogoś kto jeszcze nie narobił tyle złych rzeczy w życiu co ja. Wiecie co jest najprzykrzejsze? Gdy wracasz do domu, jest ciemno . Nikt na Ciebie nie czeka , nikt do Ciebie nie dzwoni a jak Ty do kogoś zadzwonisz to ten ktoś tez najczęściej nie ma czasu. Walczcie o swoje miłości jeśli macie taka szanse bo to ona pozwoli Wam wyrwać się ze szpon hazardu ... Ja takiej szansy od losu już nie dostanę, ale muszę jakoś to przetrwać. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Wiem jedno ze gdy kiedyś ta burza się skonczy to będę się starał nikogo nie oszukiwać , rozmawiać o swoich problemach itd. Polecam ośrodki leczenia uzależnień prywatne i mittingi . Ośrodek wiem ze trochę kosztuje , ale na prawdę warto . Wiem ze jeśli chodzi o te ośrodki z NFZ to nie ma żadnego porównania. Zapraszam tez na mittingi online grupy ISKRA na aplikacji Mittingi (czwartek 18:00)
Aplikacja GoToMeeting
ID: 720-447-445
Ja jestem na nich osobiście ale nie każdy może na nich być ze względu na odległość także zapraszam online. Walczcie i się nie dajcie ! Dopóki walczysz jesteś zwycięzca !
STOCZNIA
 
Posty: 3
Rejestracja: 08 Gru 2020, 10:49

MOJA HISTORIA

Postprzez przymierze » 14 Gru 2020, 11:10

Witaj Paweł

Hm...już w drugim poście zniechęcasz ludzi do bezpłatnego leczenia na NFZ i piszesz że ,, bez porównania " te
komercyjne ( płatne ) są lepsze.
Rodzi się pytanie na jakiej podstawie doszedłes do takich wniosków skoro nie leczyles się w ramach powszechnego
ubezpieczenia.
I to ostatnie zdanie ...,, Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą ! " ...tego uczą za pieniądze ?
przymierze
 
Posty: 165
Rejestracja: 05 Mar 2016, 09:47

MOJA HISTORIA

Postprzez STOCZNIA » 14 Gru 2020, 11:26

Cześć.

Może to mój błąd że zniechęcam w tym momencie kogoś do bezpłatnego leczenia na NFZ. Napisałem to na podstawie rozmów z kilkoma osobami które miałem szanse osobiście poznać i które korzystały z leczenia na fundusz i leczenia w prywatnym ośrodku. Przyznaje ci rację że mogłem kogoś zniechęcić a nie każdy ma możliwość patrząc na Nasze uzależnienie na leczenie w prywatnym ośrodku. Ostatnie zdanie ? Nie uczą tego pieniądze tylko różne sytuacje życiowe i chodzi w tym powiedzeniu o to żeby nigdy się nie poddawać, co by się nie działo.
STOCZNIA
 
Posty: 3
Rejestracja: 08 Gru 2020, 10:49

Re: MOJA HISTORIA

Postprzez Sowa » 15 Gru 2020, 00:58

Stocznia, a ja Ci gorąco polecam ośrodek na NFZ bo widać, że nadal masz niezły bałagan wokół siebie i w sobie. Niestety jesteś kolejnym przykładem, że prywatna terapia niewiele zdziałała. Nie wiem czym kierowali się w prywatnym ośrodku doradzając ukrycie prawdy przed Magdą. I jak to się stało, że ojciec spłacał Twoje długi, kto to wymyślił? I jeszcze, skoro ojciec był zaangażowany w spłatę, dlaczego nie znał całej prawdy o Twoich długach?
Na mojej terapii podstawą było odkłamanie się. Nie ma zdrowienia z kłamstwem w głowie. Pomyśl jak inaczej mogłaby się potoczyć ta historia, gdyby Magda i ojciec znali prawdę.
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4674
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

MOJA HISTORIA

Postprzez zbysob » 17 Gru 2020, 06:58

A mnie się wydaje że to czy terapia jest prywatna czy na NFZ czy na inne czary to ma raczej drugorzędne znaczenie. Pierwszorzędne to faktyczna a nie deklarowana werbalnie chęć zaprzestania gry i zrobienia wszystkiego co konieczne żeby to osiągnąć. Na terapii dostajesz zestaw narzędzi (czasem większy a czasem mniejszy ) ale to już delikwent musi coś przy ich pomocy wydłubać. Ja byłem na NFZ i zatrybiło od pierwszego razu choć nie od początku. Był czas buntu, zniechęcenia, walki i bycia ponad aby na koniec zaakceptować fakt że jestem uzależniony i zacząć coś z tym robić. Coś konstruktywnego. Znam ludzi którzy byli na terapii jednej i drugiej kilkakrotnie i dalej grają zatem to gdzie i za ile ma mniejsze znaczenie. A dodatkowo trzeba mieć po prostu fart - o skuteczności terapii decyduje tak wiele czynników i "dziwnych" zbiegów okoliczności że nie ma prostej recepty - idź tu czy tam i zrób to czy tamto a na 100% sie uda. W zdrowieniu jest jedna zasada którą udało mi się "odkryć" . WSZYSTKIE kawałki mojego życia są od siebie zależne. Nie da się części robić dobrze a innych na pół gwizdka. Trzeba się spotkać z każdym elementem i to co się da poprawić a co nie da się naprawić zwyczajnie zaakceptować. Czyli poukładać się ze sobą na wszystkich płaszczyznach. A na to potrzeba sporo czasu, determinacji i jak już wspominałem szczęścia. Wydaje mi się że miałem szczęście trafiając na właściwych ludzi we właściwym czasie.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12697
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

MOJA HISTORIA

Postprzez Marta 33 » 05 Lut 2021, 23:26

Ogólnie przygoda z drugą kobietą doskonale obrazuje postępowanie uzaleznionego, w domu już się kręcić nie dało to stworzyłes sobie drugi alternatywny swiat, dzięki któremu czules się lepiej
Bywało lepiej
Marta 33
 
Posty: 51
Rejestracja: 20 Cze 2020, 08:44


Wróć do Tu się witamy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości