Przełomowa bramka...

Moderatorzy: anwaz, admin

Przełomowa bramka...

Postprzez hazardzista1979 » 04 Maj 2017, 21:55

Dobry wieczor Wszystkim...

O czym chcialbym powiedziec....
Ja tu mieszkajac w holandii od trzech lat gram w pilke w lokalnym amatorskim klubie pilkarskim. Po okolo 10 latach przerwy zaczalem znow grac. Nigdy nie bylem zbyt utalentowany pilkarsko, a nadrabialem serduchem, ambicja a wielkim minusem zawsze byla moja glowa...a mianowicie zbyt niska wiara we wlasne umiejetnosci plus fakt ze glowa byla 99% czasu pochlonieta starymi nawykami, graniem i kombinatorstwem...
do tematu...
Dzis gralismy rewanz z druzyna, gdzie w poprzednim meczu tak gralem nabuzowany ze po brutalnym faulu na mnie, skonczylo sie duszeniem przeciwnika, awantura na calego, agresja, rozwalona szatnia i obraza moja na wszystkich ze zostalem dla zdrowia wszystkich sciagniety z boiska. Zwyzywalem trenera a on mi uratowal skore bo bylem w amoku. Za zachowanie juz wtedy wszystkich twarza w twarz przeprosilem, kazdego z osobna. Zaniedbywalem wszystko dookola, mialem nawrot, a moje "ego" peklo na meczu. Rozlozylem to na czesci pierwsze i wiem ze wina byla po mojej stronie. To nie pilka a chora glowa spowodowala te sytuacje. koniec tematu meczu...

A wiec dzis rewanz, przed meczem podszedlem do tego chlopaka i uscisnalem mu reke, zyczac dobrych zawodow.
Wygralismy a ja szczelilem ladnego gola, dodam pierwszego w zyciu w meczu o punkty. Radosc prezkazalem osobiscie do trenera, powiedzilem ze to gol dla niego. Ulga....spokoj i satysfakcja z gola.. Plus wygrana bo dzis wszyscy na nia ciezko orali a ja bylem tylko trybikiem...

A teraz wnioski... Nic nie dzieje sie bez przyczyny, praca ktora wkladam w siebie procentuje, spokojna glowa pozwala uwierzyc w siebie na wielu plaszczyznach. Pilka jest dla mnie wazna, a juz zastanawialem sie czy nie odpoczac sezon bez gry, bo duzo pracy, btrak czasu dla rodziny, dla siebie. Otoz tak Zdrowie moje psychiczne i fizyczne zalezy takze od sportu, obcowaniu wsrod ludzi, dla rodziny czas znajdzie sie, bo moge wczesniej wrocic z pracy, bo na chleb starcza. Nie trzeba robic ponad sily. W prace tez uciekam jak cos sie zlego dzieje. Wiem ze sila sprawcza tkwi we mnie, z pomoca Sily wyzszej i traktowania zycia jakim jest, trzymajac reke na pulsie, dbajac o codzienne sprawy jestem w stanie czerpac z codziennosci naprawde wiele. Obym nie zapomnial tez cos dac.

Ten gol jest dla mnie nagroda za trzezwe zycie. A przed meczem powiedzilem do siebie w woli "samozmotywowania"; Boze moje zycie jest w twoich rekach, wiesz ze nieradze sobie z wieloma kwestiami, taki jestem, uzycz mi pogody ducha bym mogl sie z tym pogodzic, odwagi bym dal z siebie wszystko co moge dac i madrosci by zrozumiec ze jesli wygrwam mecz lub przegrywam, bylem zapora nie do przejscia, "jestem obronca od zawsze", czy wkrecili mnie w ziemie, znawcy pilki wiedza w czym rzecz.....to tak mialo byc...nie piszac dodatkowych scenariuszy

Pogody ducha... mam nadzieje ze Was nie zanudzilem
hazardzista1979
 
Posty: 34
Rejestracja: 25 Maj 2014, 22:22

Przełomowa bramka...

Postprzez marcin_opolskie » 04 Maj 2017, 22:19

no powiem Ci Stary... ho ho ho :shock:
temat rozpracowany na czynniki pierwsze (zresztą jak zwykle i jak każdy) ale dziś ze spokojem, pokorą i szczyptą humoru; Brawo Ty :mrgreen:
Pogody Ducha.
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4277
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Przełomowa bramka...

Postprzez Warszawiak » 04 Maj 2017, 22:20

fajny post,ten pierwszy mecz to z okresu czynnego grania? Też lubię piłkę i też zauważyłem,że odkąd zdrowieje jest więcej spokoju i akceptacji do zdarzeń na boisku.Również gdy ktoś kopnie,krzywda mi się nie dzieje,on ma problem a ja spokój
Chciałem budować piętra nie widząc, że fundament się sypie...
Awatar użytkownika
Warszawiak
 
Posty: 902
Rejestracja: 04 Sty 2017, 20:51

Re: Przełomowa bramka...

Postprzez hazardzista1979 » 04 Maj 2017, 22:56

Do Warszawiak... Otoz fizycznie podczas pierwszego meczu nie gralem hazardowo...Lecz wtedy bylem juz "zdrowy" Wiesz o czym mowie, Stare schematy, mysli, poczynania. Mam tu ksywe Polski Pitbul. Gram ostro ale koledzy traktuja to z usmiechem jako zabawe, a ja w to chyba uwierzylem, i moje ego jakby dzwonil Real Madryt to byli za "ciency" na mnie... Ale "Lewego" to bym przypilnowal bez sztycha...
Coz ego i ciagle ja, ja, ja sprawilo ze sie stalo...No coz raz Pitbul raz Chihuahua...
hazardzista1979
 
Posty: 34
Rejestracja: 25 Maj 2014, 22:22

Przełomowa bramka...

Postprzez kiedyskiedys » 05 Maj 2017, 17:12

nie od dzis wiadomo ze hazardzista ma rozbujale ego. Lechtane przez pare lat grania jakby nie bylo czasami wygrywania to cos w glowie zostaje. W wielu wypowiedziach slychac "rzadzil mna egoizm, egocentryzm". To takie glowne wady hazardzistow. Skoro o nich mowia to chyba tak jest :) U mnie poniekad tez :)

Dzis jak gram w pilke to mam gdzies czy wygram czy przegram, ciesze sie z zabawy. Zawsze sie cieszylem, nawet wczynnym graniu. Nie mialem przesadnej rywalizacji , cos ala w pokerze przenoszonej na boisko, w stylu "ja mu teraz pokaze".
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2462
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39


Wróć do O czym chciałbym powiedzieć

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości