Artur - moj hazard

Moderatorzy: anwaz, admin

Artur - moj hazard

Postprzez artur1608 » 17 Maj 2017, 20:40

Czesc. Jestem Artur, mam 32 lata i przegralem swoje zycie. Gralem uffff… nawet nie wiem od kiedy, chyba od zawsze. Już jako 10latek obstawiałem Multilotka i Totolatka sportowego, do teraz pamiętam te chwile jak słuchając studia S13 w Polskim Radio zakreslalem koleczka na kuponach - było cos w tym romatycznego. Potem pojawily się w Polsce firmy bukmacherskie, mysle sobie kurde znam się na sporcie przeciez, wiec byłem przekonany ze znalalem idealne źródło dochodu do bardzo skromnego kieszonkowego jakie dostawałem od rodzicow. Na studiach byłem na wakacje w Irlandii przywiozłem jakies 8 tysiecy zlotych, a po powrocie do Polski odkryłem gralnie on line [...]– można grac nie wychodząc z domu. Caly czas cos jest w ofercie live [...]pieniadze mialy się sypac strumieniami. A to wszystko podsycane świadomością, ze może troche nieskromnie ale uważałem się za inteligentnego goscia wiec kto ma wygrac jak nie ja. I co… poszlo w kibel wszystko w jakies 3 miesiace. Powiedzialem o wszystkim wtedy moje dziewczynie, postawila mi ultimatum ze albo ona albo granie - przestalem grac… i może jakbym wtedy wytrzymal to wszystko teraz byloby inaczej. Ale po jakims czasie włączyło mi się takie myslenie ze koncze studia, a co jak nie będę mogl dlugo znaleźć pracy, musze mieć jakies pieniadze w back up’ie , wiec wziąłem swój pierwszy kredyt na studiach i wróciłem do grania. Ukrywalem granie przed dziewczyna, ale i tak po jakims czasie z przyczyn nie związanych bezpośrednio z hazardem się rozstaliśmy. Wtedy już pracowalem w Warszawie, zarabiałem calkiem dobrze wiec rata 300zl tego kredytu z czasow studiow nie byla problemem. Ale nie, hazard się znow o mnie upomnial, kolejne kredyty, kolejne przegrane, w tamtym czasie nie było chyba internetowego buka w którym nie mialbym otwartego a potem zablokowanego konta. Miałem tak, ze jak porzadnie wtopiłem to w przypływie impulsu blokowalelm konto gracza, a nastepnego dnia rano już szukalem kolejnego providera gier internetowych. Zyjac w stolicy poznalem kasyno – wtedy to się dopiero zaczęło. Studiowalem systemy gry [...] NIE MA TAKICH, oraz strategie gry, znalem wszystkie układy, jaki ruch przy jakim układzie, no byłem po prostu mistrzem przy stole, inni gracze często się mnie pytali o rady, to łechtało moja próżność. Probowalem nawet liczyc karty ale po kilkudziesięciu minutach byłem tak zmeczony ze odpuszczałem i rzucałem się w wir zabawy. W calym tym okresie miałem jakies przerwy od grania, często się wtedy modlilem i przynajmniej na początku pomagalo, najdłużej granie odstawiłem na 9 miesiacy. Powroty najczęściej odbywaly się po alkoholu, kiedy kontrola nad wlasnym zachowaniem jest dosc ograniczona. Jakies półtora roku temu wyjechałem z Polski do lepiej płatnej pracy majac około 100tys długu w banku. Wtedy przynajmniej miałem nadzieje, ze okej place 2000 raty co miesiąc ale będę zarabial jakies 7 tysiecy, ze jak przestane grac i skupie się na splacaniu i oszczędzaniu to jeszcze wyciągnę cos z tego zycia. Wytrzymalem 2 miesiace, i to chyba była samotność i weekendowa nuda co mnie zawiodły do kasyna. Zarabialem wiecej, wiecej pożyczałem, a jeszcze wiecej przegrywałem, oczywiście czasami się wygrywalo i to calkiem sporo, potrafiłem wygrac [...] ale te wygrane to sa tylko po to żeby pobudzic upadające nadzieje. W kasynie można wygrac, ale nie da się wygrywac. W styczniu obudziłem się, i zdalem sobie sprawe ze mam 200tysiecy długów w bankach i 50tysiecy w chwilówkach ze od lutego nie będę w stanie już obsługiwać tych długów. Paru osobom powiedziałem juz o moim problemie, paru innym tez mi bliskim nie miałem jeszcze odwagi tego powiedziec. Generalna reakcja to niedowierzanie, ze jak to się moglo stac, ze chyba cos mi się pomylilo i chodzi o 20tysiecy a nie dwieście. Postanowilem ze za kilka miesiecy wracam do Polski, do tego czasu miałem zamiar spłacać male kwoty, a czesc oszczędzać na leczenie i nowy start już po powrocie, ze świadomością ze za jakies pol roku komornik na bardzo dlugo rozgości się na mojej pensji. Niestety dalej gralem… przez ostatnie kilka miesięcy chyba nie było dnia żebym nie myslal o samobójstwie, ale nie chce zrobic tego za granica żeby nie narażać rodziny na koszty ściągania ciala do Polski, a poza tym ja chce zyc, kocham zycie. Codziennie mam po 50 nieodebranych polaczen od wierzycieli, na początku jeszcze odbieralem staralem się tłumaczyć, potem przestalem odbierac. Minelo kilkanscie tygodni i nie mam nic oszczedzone, jakos do konca maja dozyje i wroce do kraju. Powinieniem jeszcze dostac jedna solidna wyplate, która starczy mi na miesieczne leczenie zamkniete [mod.S] Jestem zapisany na caly czerwiec – niech to będzie mój ostatni all in.
Od lipca mam nagrana prace w Warszawie, tam tez będę chciał kontynuować leczenie otwarte, i może z niektórymi z Was będę miał okazje się spotkac.
Wiem, ze już o pewnych rzeczach nie mogę marzyc, wiem ze nie będę miał wlasnej rodziny, mieszkania, ze nie będę miał dzieci, ale za to będę miał kogos kto chyba do konca mojego zycia będzie zainteresowany moim istnieniem – pana komornika ;)
Czeka mnie wiele trudnych rozmow, wytykanie palcami… ale chce jeszcze powalczyc i podjac rekawice, chocby po to żeby być dla innych żywym przykładem do czego może doprowadzic hazard.
Chcialbym od dzis już nie grac.
Zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska, być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo.

[moderacja Sowa]
artur1608
 
Posty: 13
Rejestracja: 16 Maj 2017, 15:18
Miejscowość: Warszawa

Artur - moj hazard

Postprzez asia » 17 Maj 2017, 20:57

Ośrodka nie znam, ale zerknęłam. Trzech terapeutów w trakcie certyfikacji. Ani jednego certyfikowanego.
Przyjeżdżaj do Warszawy, zapisz się po bożemu na Zgierską + codziennie mitingi. Masz za darmo.
Leć na Sienną ( http://www.niegram.org/) tam masz Piotra i Marka ( nasi oni, niegrający hazardziści ) , udzielą Ci oczywiście bezpłatnie porad prawnych, finansowych itd.
A do tego prywatnego ośrodka to pojedź jak się ogarniesz i tam skorzystaj z kuchni europejskiej, masażów, spacerów z kijkami etc. Ironizuję oczywiście.
I witaj na forum Artur.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Artur - moj hazard

Postprzez p1977 » 17 Maj 2017, 21:07

Witaj Artur. Asia przekazała Ci pomocne informacje. Życia jeszcze nie przegrałeś bo nadal Żyjesz.
Dużo siły i pogody ducha życzę. Życzę Ci Abyś Dał radę zawalczyć o siebie. Powodzenia.
p1977
 
Posty: 453
Rejestracja: 31 Lip 2015, 17:54
Miejscowość: Stolica

Artur - moj hazard

Postprzez Warszawiak » 17 Maj 2017, 21:53

Witaj na forum, z tymi bez dzieci, rodziny itd. to trochę odleciałeś ;) Na prawdę z tą chorobą można żyć i to bardzo szczęśliwie, podstawą jest zaakceptować bezsilność wobec hazardu i nie grać. Tyle na początek. Asia, nie znasz ale się wypowiesz? Niech idzie gdziekolwiek póki jest motywacja, życie jest długie, zdąży jeszcze tu i tam ;)
Chciałem budować piętra nie widząc, że fundament się sypie...
Awatar użytkownika
Warszawiak
 
Posty: 902
Rejestracja: 04 Sty 2017, 20:51

Artur - moj hazard

Postprzez emjot » 17 Maj 2017, 22:01

Witaj. Artur, dopóki nie zająłem się swoją chorobą i walką z nią, dopóty chciałem jak najszybciej się odkuć, pozbyć długów i żyć dalej, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Mam długi, mam komorników, telefony, listy od wierzycieli. Spłacam wszystko baaaardzo powoli. Żyję bardzo skromnie. Ale cieszę się z każdego dnia w trzeźwości. Już się nie wstydzę swojej choroby. Ona po prostu jest i tyle. Życzę Tobie, abyś odnalazł w swoim otoczeniu kilka osób, które w Ciebie uwierzą. Ale na początku musisz sam w siebie uwierzyć. Powodzenia.
emjot
 
Posty: 15
Rejestracja: 29 Kwi 2017, 21:24

Artur - moj hazard

Postprzez asia » 18 Maj 2017, 06:48

Warszawiak napisał(a):Asia, nie znasz ale się wypowiesz?

Masz rację. Nie znam, nie powinnam pisać jakie mam zdanie.
Poproszę moderatorów o usunięcie mojego głupiego postu.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Artur - moj hazard

Postprzez Agnieszka1234 » 18 Maj 2017, 06:58

Z przykrością zawiadamiam, że prośba została rozpatrzona negatywnie.
Niestety musi Pani nadal wyrażać swoje zdanie.
Agnieszka1234
 
Posty: 3281
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Artur - moj hazard

Postprzez jaro » 18 Maj 2017, 09:11

To nie jest ośrodek terapii uzależnień (nazwać tak można wszystko), ale ośrodek rekreacyjno-wypoczynkowy. Nie znam (w sensie nie byłem), ale umiem czytać. Jak ma jechać " gdziekolwiek póki jest motywacja" to polecam fajne pensjonaty w świętokrzyskim 8)
artur1608, znajdź państwowe (czytaj: bezpłatne), sprawdzone o środki leczenia uzależnień. Również tu na forum znajdziesz masę namiarów (miejsc sprawdzonych przez nas)
Powodzenia
jaro
 
Posty: 4634
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Artur - moj hazard

Postprzez mido1231 » 18 Maj 2017, 09:53

Artur to nie koniec świata tylko początek nowego. Ja też jestem zagranicą, na razie zapisałam się na terapię prowadzoną przez certyfikowanego terapeute przez skyp. Jestem po pierwszej takiej sesji i czuję się lepiej :D Czym szybciej tym lepiej. Wszystko w Twoich rękach
mido1231
 
Posty: 172
Rejestracja: 21 Wrz 2013, 16:47

Artur - moj hazard

Postprzez artur1608 » 18 Maj 2017, 11:45

Dzieki wszystkim za slowa otuchy. Moze faktycznie zaczne od leczenia otwartego gdzies w Warszawie. Musze przemyslec...
artur1608
 
Posty: 13
Rejestracja: 16 Maj 2017, 15:18
Miejscowość: Warszawa

Artur - moj hazard

Postprzez jaro » 18 Maj 2017, 12:25

Chciałeś pójść do tamtego stacjonarnie.
Ja ze swojego doswiadczenia polecę Ci właśnie stacjonarny, nie dzienny. Ale doświadczony w leczeniu uzaleznienia ośrodek taki jak np. Charcice, Gniezno, Stare Juchy
jaro
 
Posty: 4634
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Artur - moj hazard

Postprzez kiedyskiedys » 18 Maj 2017, 17:15

Przyjedz do Polski pojdz na stacjonarna terapie, oglos upadlosc. Nie ludz sie ze splacisz 200tys, chyba ze masz fach i zdolasz zarabiac w Polsce 10tys / m-c. Inaczej to po prostu meczarnia i splacanie samych odsetek. Na co Ci to , komornik i tak Ci majtek z tylka nie sciagnie. Wyluzuj. Dlug to nie koniec swiata. Staraj sie cieszyc zyciem i przede wszystkim uratuj samego siebie. Wszystko sie wyprostuje jak tylko zaczniesz leczenie.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2462
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Artur - moj hazard

Postprzez marcin_opolskie » 18 Maj 2017, 18:16

kiedyskiedys, nie przesadzaj - nawet 200tys da się spokojnie ogarnąć, warunek podstawowy: na trzeźwo; coś o tym wiem.
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4277
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Artur - moj hazard

Postprzez miszokienka » 18 Maj 2017, 19:21

kiedyskiedys, trochę tak piszesz jakby to był schemat, który zawsze działa i powoduje zmianę życia na lepsze.

Ogłoszenie upadłości nie zależy od mojej chęci i od samego złożenia wniosku. Zależy przede wszystkim od tego czy to jest w tym konkretnym przypadku zasadne i czy sędzia tak uzna.

Dlatego jak czytam coś takiego:
kiedyskiedys napisał(a):Przyjedz do Polski pojdz na stacjonarna terapie, oglos upadlosc.

to mi się pojawiają poważne wątpliwości co do zdrowienia osoby, która to pisze.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1415
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Artur - moj hazard

Postprzez kiedyskiedys » 19 Maj 2017, 06:52

Nie wiem Marcin jakie osiagasz dochody, ale powiedz komus kto ma np. minimalna by splacil 200tysiecy , skoro samych odsetek rosnie ponad 20tysiecy rocznie co daje jakies 1.8tys miesiecznie. To jest nierealne i po prostu podpada pod upadlosc konsumencka. Czlowiek jest niewyplacalny, utracil plynnosc finansowa. Ja tak to widze.

Ja gdy mialem okolo 40tysiecy to przy minimalnej krajowej nie starczalo na splate dlugow a co dopiero przy kwocie 200tysiecy. Z mojego doswiadczenia wiem, ze powinienem to olac i oglaszac upadlosc. Wyjechalem do Uk i zdawaloby sie, ze 40tysiecy splace hm...w okolo 5 miesiecy to splacalem to ponad rok, bo nie wzialem pod uwage wieeelu spraw.

A co do zasadnosci upadlosci to jestem niemal pewny, ze jezeli przedstawi swistek o leczeniu stacjonarnym + jakis jeszcze ze chodzi na terapie poglebiona po terapi stacjonarnej, plus dosc niskie dochody plus 200tys krechy to sad zaklepie upadlosc. No bo co ma zrobic? Sorry, ale radz sobie sam?

Nie sztuka jest sie zaprzec, zyc jak cygan splacac na uparciucha i udawac ze jest wszystko w porzadku. Prawo dzisiaj daje nam - hazardzistom - ludziom chorym jak to kazdy tutaj mowi pewna furtke do nowego prostrzego zycia. I absolutnie nie twierdze ze najpeirw upadlosc. Najpierw leczenie. Z dwoch wzgledow. By wyleczyc glowe i by sad dal wiare, ze naprawde ma do czynienia z hazardzista i to takim ktory ma szanse odzyskac to co stracil w wyniku nalogu.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2462
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Następna

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 6 gości