Patryk, moje doświadczenia.

Moderatorzy: anwaz, admin

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 21 Sty 2020, 21:15

Cześć wszystkim.
Chciałbym się podzielić moimi ostatnimi doświadczeniami, przeżyciami w abstynencji od grania. Mam dużo skrajnych myśli, bywam zobojętniały. Często zmagam się z marazmem i nudą. Próbuję to wypełnić aktywnością fizyczną. Jednak nie mam jeszcze takiej motywacji.
Obecnie skupiam się na terapii dziennej. W WOTU jestem 9-ty dzień. Wiele mi daje terapia. Każdego dnia dowiaduję się na temat moich przekonań, zachowań, zniekształceń. Dziś siedzę nad pracą ''Historia mojego hazardu''. Wyobraźcie sobie, wrócić do tego wszystkiego. Dokopać się do każdej sytuacji, gdzie czyniłem zło, a hazard mnie do tego popychał. Nie jest to łatwe, więc długa noc przede mną. W grupie są niestety póki co sami uzależnieni od alkoholu. Wciąż czuję się osamotniały z tego powodu. Mimo, że objawy są bardzo podobne, czułbym się bardziej zrozumiany, gdyby był ktoś stricte z tego powodu co ja. Ale to nic. Grupa jest naprawdę ważna. Zaakceptowała mnie. Czuję się aktywny. Staram się wesprzeć duchowo, ale też nie skupiać się na innych, bo to jeden z objawów głodu. Zaczynam docierać do siebie. Czuję się tam wesoły, ale też często poruszony. Pomaga mi pobyt tam w rzeczywistym kontakcie z samym sobą.
Odeszła ode mnie partnerka jeszcze jakiś tydzień temu. Moje serce należy do niej i czasem nie wiem co czuć. Czy to objaw głodu grania czy cierpienie na sercu po jej stracie. Jestem bardzo rozdarty. Zyskałem terapię, a straciłem najważniejszą mi osobę życia. W grupie jestem wesoły, a gdy wracam do mieszkania to przechodzę w stan żalu i rozpamiętywania. Tęsknię za tym. Choć to nigdy nie wróci. Przez to jakim człowiekiem jestem.

Dziękuję, że mogłem choć chwilę wam napisać. Wracam do pracy.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 21 Sty 2020, 23:07

Patryk, bardzo poruszył mnie Twój post.
Czas był moim największym wrogiem kiedy przestałam grać. Rozumiem więc Twój marazm i nudę. Miałam tak samo. Nie umiałam zapełnić dnia , bo przez 10 lat wcześniej zapełniałam go grą albo myśleniem o grze, co na jedno wychodzi..
Może masz jakiś znajomych ( niegrających !! ) , może pomyśl o wolontariacie. Znajdź coś abyś nie miał wolnego czasu.
Na terapii mieszkałam w pokoju z alkoholiczkami. Do tego ofiarami przemocy. Bezzębnymi dziewczynami, które pękały ze śmiechu jak myłam zęby. Bo one nie miały co myć..
Jedna z wtórnym analfabetyzmem. Byłam załamana. A potem pokochałam je jak siostry.
Terapia to ważny czas. ogromna inwestycja w siebie. Gryciorys pisałam ze 3 tygodnie. Bardzo to przeżyłam. Przypomniało mi się wiele rzeczy, które zakopałam pod dywan. Oj trudne to było.

Może i ta dziewczyna nie wróci. Dziś liżesz rany. Masz czas żałoby. Też trzeba przeżyć. A potem i tak ktoś inny za Ciebie napisze scenariusz co dalej.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 22 Sty 2020, 07:52

Cześć, Asia.
Dziękuję za odpowiedź. Próbuję to wszystko pojąć. Terapeuci mówią, że to naturalna kolej rzeczy. Granie utrzymywało mnie w stanie euforii długi czas, teraz jest nuda i zobojętnienie. Trzeba czymś to wypełnić.
Wiesz, obecnie poza grupą na terapii dziennej nie mam nikogo właściwie. Jestem sam w nowym mieście. Najpierw muszę poukładać siebie, by móc z kimś umiejętnie rozmawiać. Na razie moja rozmowa to ciągła chęć rozgrzebywania. Nikomu z zewnątrz się tym nie przysłużę. Postaram się jak mówisz, zająć się czymś, co sprawi mi przyjemność. Może właśnie wolontariat. Podsunęłaś mi dobrą myśl.
Faktycznie, ciężki obraz do zniesienia miałaś w obliczu swojej terapii. Okazuje się jednak, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Chyba chciałbym jak Ty, być zamknięty na czas terapii w ośrodku, bo sam dostaję na głowę po wyjściu o 16:00.

Dziękuję Ci za wpis. Właśnie jestem w drodze do ośrodka terapii. Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 22 Sty 2020, 10:42

A w tym nowym mieście gdzie jesteś nie ma żadnych mitingów ?
No tak, terapia stacjonarna jest moim zdaniem dużo lepsza. Ale nie ma co płakać , bo masz taką i już. I trzeba odnaleźć się w tym co masz.

Patryk, mnie też bardzo pomogło planowanie dnia. Wieczorem siadałam i pisałam co na jutro. Ten nawyk nawet trochę mi pozostał, bo do dziś korzystam z kalendarza kartkowego i piszę. Choć też pewnie i dlatego że mam coraz słabszą pamięć :)
Taka zapisana kartka na następny dzień dawała mi świadomość że mam co robić, uczyła odpowiedzialności, punktualności, konsekwencji, dotrzymania słowa. Serio. Bo to wiązało się z tym, że następnego dnia wejdę w interakcję z kimś/czymś i chcę dotrzymać słowa. Chcę znowu być sumienna i odzyskać zaufanie. A co w konsekwencji powoli pomagało mi odbudowywać poczucie własnej wartości. Czego Patryk całym sercem życzę Ci.
Pożytecznego dnia :)
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 22 Sty 2020, 22:23

Cześć wszystkim,
Kolejny dzień mojej terapii. Dziś był wyjątkowo poruszający i emocjonalny. Praca o tytule ''Historia mojego uzależnienia'' kosztowała mnie wiele stresu już podczas samego pisania. Dostałem zadanie w piątek. Odkładałem ją tak naprawdę jak tylko długo mogłem. Napisałem ją w dzień przedstawiania, tj. we wtorek o 5 rano.
Ciężko mi było przyznać przed samym sobą do jakich upokarzających momentów w życiu byłem zdolny. Jak mną kierowało uzależnienie. Do ilu kłamstw, kradzieży i wstydu byłem zdolny przy graniu. Do czego popychał mnie nawet chwilowy głód grania.
Wspominałem, że jestem jedynym nałogowym hszardzistą wśród reszty alkoholików na terapii. Mogli mieć wątpliwość nawet z czym faktycznie borykam się na co dzień. Również może ze względu na wiek(25 lat). Po zaprezentowaniu pracy dopiero tak naprawdę im myślę, że otworzyło oczy jaka jest skala problemu i że tak naprawdę różnimy się tylko innymi czułym punktami po drodze, ale motyw jest ten sam. Wspierają mnie. Otrzymałem kilka ważnych zwrotów. Choć byłem pogrążony we wstydzie i cały drżałem, chciałem zostać wysłuchany. To naprawdę dobre miejsce. Poznaję siebie. Jestem wspierany i motywowany. Chętnie daję również innym informacje zwrotne, bo sam widzę jak bardzo dużo daje to do myślenia.
Kolejną pracą była historia Darka. O uzależnieniu od alkoholu. Byłem wstrząśnięty. Ma wiele lat picia za sobą. Jednak utożsamiam się z nim, bo wielokrotnie starał się zmienić otoczenie, by przestać pić. Ucieczka, a jednocześnie gonitwa. Gorzki obraz człowieka na meandrach uczuć. Każdego dnia dowiaduję się więcej. Troszczymy się o siebie. Przytulamy. Omawiamy ważne tematy. Czuję potrzebę bycia i bycia potrzebnym.
Postaram się wrzucić tę historię na dniach.

Dziękuję, że mogę też tutaj się tym podzielić. Wracam do smażenia kotletów jajecznych. ☺️
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 22 Sty 2020, 22:32

Cześć, Asia
asia napisał(a):A w tym nowym mieście gdzie jesteś nie ma żadnych mitingów ?


Tak, uczęszczam na mityngi w tym nowym mieście. Otaczam się zewsząd ludźmi bezpośrednio stycznymi z tematem hazardu.

asia napisał(a):Taka zapisana kartka na następny dzień dawała mi świadomość że mam co robić, uczyła odpowiedzialności, punktualności, konsekwencji, dotrzymania słowa. Serio.


Zdecydowanie. Muszę wdrożyć to w życie. Mam organizer, noszę go ze sobą każdego dnia, a jednak tak mało planuje i wykorzystuję potencjał dnia. Ostatnio jestem jednak tak rozbity, że nie jestem w stanie porozważać nad organizacją swojego czasu. Postaram się to zrobić w jak najbliższym czasie. Mam kilka pomysłów, a nawet im nie poświęcam czasu.

Dziękuję Ci za odpowiedź. Wiele dla mnie znaczy.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 22 Sty 2020, 23:10

No to dobrze że masz mitingi. I nie ma tam nikogo z kim mógłbyś wieczorem iść na pizzę, do kina, na kawę , pogadać po prostu?
Pytam w kontekście Twojej samotności. Bo w niej upatruję zagrożenie.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 23 Sty 2020, 21:59

Dziś miałem trochę przykry dzień. Z własnej winy. Zaspałem na terapię. Spóźniłem się ponad 2 godziny. Miałem na ten temat wykład na tle całej grupy. Terapeuta uznał, że to brak brania odpowiedzialności. Zgadza się, tak funkcjonowałem przez całe swoje życie. Zaś kilka osób z grupy poczuło poddenerwowanie tym, że nie ma mnie jeszcze na zajęciach, a kilka uznało, że robię z nich głupców. Zrobiło mi się smutno, ale mają rację. Muszę nauczyć się brać pełną odpowiedzialność za to, co robię. Z często odzywa się we mnie jeszcze dziecko. Początkowo było mi przykro, ale po przemyśleniu sytuacji uznałem, że zachowam spokój i przeanalizuję to w domu. Chcę kontrolować swój czas i życie. A póki co to oddaję kontrolę nad tym swojemu niechlujstwu.

Z osobliwych rzeczy.
Miałem sen o swojej miłości. Był bardzo realistyczny. Czułem jej dotyk. Karmiła mnie jabłkiem. Zawsze tak robiła. Było przy tym mnóstwo śmiechu.
Nie dziwię się, że zaspałem.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez adwokat2 » 24 Sty 2020, 00:52

Słuchaj nic sie takiego nie stało, na terapie dotarłeś mimo spóźnienia, bo chciałeś! Więc "nie becz" tutaj i dalej do dzieła! Powodzenia w zdrowieniu! :-)
adwokat2
 
Posty: 49
Rejestracja: 11 Sty 2018, 12:57

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 24 Sty 2020, 07:34

Dziękuję za odpowiedź, adwokat2.
To po prostu druga sytuacja, gdy mówiąc prawdę, zostałem obrzucony błotem. A naprawdę moje życie dotychczas polegało tylko na bujdzie i zakłamywaniu rzeczywistości.
Pierwsza sytuacja była na początku tygodnia, gdy wyznałem prawdę pracodawcy z jakiego powodu chodzę na terapię. Zwolnił mnie.
Wczoraj uznałem za stosowne powiedzieć prawdę mówiąc, że nie nastawiałem budzika, tylko budziłem się intuicyjnie, a tym razem zawiodłem. Dostałem po uszach. Słusznie.
Ale masz rację, nie ma co beczeć. Jest nowy dzień. Dużo przed nami. Powodzenia i miłego dnia.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 25 Sty 2020, 20:52

Czuję się taki samotny, że nawet idąc do kina samemu, na kupowałem jedzenia jak dla dwojga. Ty
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 25 Sty 2020, 20:53

I nawet wziąłem miejsce wolne obok ludzi. Czuję smutek.
Miłość silniejsza jest od śmierci, ale zdarza się,
że mizerny nałóg silniejszy jest od miłości
Maria von Ebner-Eschenbach
haZArDZIŚta
 
Posty: 36
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez adwokat2 » 25 Sty 2020, 21:07

Znowu "beczysz" kolego! Weź sie w garść, i PAMIĘTAJ że nie jesteś sam! Pustke zrobiło w Tobie uzależnienie i jego konsenkwencje, wystarczy chcieć i działać (albo wręcz odwrotnie działać i chcieć) i wtedy NAPEWNO będzie już lepiej! Ale nie zapominaj że do tego potrzebujesz kontaktu z ludźmi z "branży" AH, mitingów, lektury, terapii...wszelkich zmian na plus. PS. Miłego seansu w kinie ;-)
adwokat2
 
Posty: 49
Rejestracja: 11 Sty 2018, 12:57

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez kiedyskiedys » 25 Sty 2020, 21:21

Stary masz mnie. Ja zawsze chętnie obejrzę coś na ciepło. :D
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2462
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 25 Sty 2020, 22:46

haZArDZIŚta napisał(a):Czuję smutek.

A czuj. Nawet wzrusz się. Obyś tylko nie pławił się w użalaniu się nad sobą.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7398
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Następna

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości