jak udowodnić uzależnienie

Dyskusja o zagrożeniach prawnych

Moderatorzy: anwaz, admin, krzysiek36

Postprzez Alinka » 20 Paź 2010, 19:35

Niesiu dodam jeszcze że wielokrotnie prosiłam, namawiałam męża męża na leczenie w AA,
nawet raz dal się namówić, poszedł na jedno spotkanie i na tym koniec, co prawda sędzina od rozdzielności pozytywnie oceniła te moje starania jako dowód na to że chciałąm ratować nasze małżeństwo, świadkowie te moje starania potwierdza- to chyba też będzie na moja korzyść?
Tak Cię wypytuję bo kobiety na ogół rezygnują z orzekania winy męża a ja nie mogę bo mój mąż z tym sposobem życia za daleko nie zajedzie i jest bardzo prawdopodobne że kiedyś zwróci sie do mnie o alimenty, a Ty juz przez to przeszłaś z sukcesem i moze potrafisz mi coś doradzić.
Alinka
 
Posty: 27
Rejestracja: 19 Lip 2009, 16:25
Miejscowość: wielkopolska

Postprzez bienne » 20 Paź 2010, 21:18

zgadzam się, że wcześniej czy później kłamstwa wyjdą na jaw, tylko, jak już się przekonałam w moim życiu zawsze wychodzą później. Gdybym wiedziała o uzależnieniach męża przed styczniem 09, do ślubu by nigdy nie doszło. Omamił mnie, postara się i omamić sąd.
Kuratorka też wspomniała, że po co mi papierek, na którym jest napisane, że rozwód z winy męża. Co będę nim wymachiwała przed nowym facetem, żeby pokazać, jaka jestem ok? Hmmm dziwne jej podejście. Być może dla innych to dziwne, że próbuję walczyć o prawdę, gdybym cokolwiek mogła sobie zarzucić, pewnie bym sobie darowała takie orzeczenie, ale nie przyczyniłam się w żaden sposób do rozpadu małżeństwa.
I mimo, że mam 27 lat, w zasadzie młoda, to postanowiłam sobie, że na jednym mężu się zakończy. Co mnie miało spotkać w związku to spotkało, widać nie każdemu szczęście pisane.
bienne
 
Posty: 37
Rejestracja: 07 Maj 2010, 13:10

Postprzez antek » 20 Paź 2010, 21:57

bienne napisał(a):Co mnie miało spotkać w związku to spotkało, widać nie każdemu szczęście pisane.

Głupoty pleciesz!!!
A ta kuratorka to mam wrażenie,że za bardzo wchodzi w Twoje życie.Jeżeli mówisz wyraźnie,czego chcesz to powinna to uszanować,prawda?A nie wtrącać swoje 3 grosze.
A skąd wiesz,może jednak będziesz wymachiwała takim papierkiem :wink:
bienne napisał(a):postanowiłam sobie, że na jednym mężu się zakończy.

Ja też sobie tak postanowiłam,ale jednak papierek się przyda :wink:
antek
 
Posty: 258
Rejestracja: 23 Sty 2009, 22:37
Miejscowość: Lodz

Postprzez niesia » 21 Paź 2010, 08:45

Alinka, chcę Ci spokojnie odpowiedzieć a teraz się spieszę :) pokrótce - na 100% dostaniesz rozwód z orzeczeniem winy męża, adwokat to strata czasu i pieniędzy, dam znać!
bienne - ja mam 5 lat więcej od Ciebie a momi to nie przekreślam facetów jako zjawiska w moim życiu, a nawet zamierzam powtórnie wyjść za mąż (tym razem szczęśliwie) ! taki plan ;)
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez Alinka » 21 Paź 2010, 18:41

Dzięki Niesiu, chętnie poczekam.
Alinka
 
Posty: 27
Rejestracja: 19 Lip 2009, 16:25
Miejscowość: wielkopolska

Postprzez niesia » 21 Paź 2010, 21:41

Alinka napisał(a):Niesiu mam zamiar wystąpić o rozwód z winy męża, mój mąż jest alkoholikiem i hazardzistą oraz od lat nie łoży na utrzymanie syna (teraz syn studiuje), w związku z tym ma do Ciebie kilka pytań:
1. Jak mocnym dowodem w sprawie może być wyrok orzekający rozdzielność z powodu hazardu i alkoholizmu męża, niełożenia od lat na utrzymanie syna, mąż w zeznaniach przyznał ze mnie zdradza.
2. Te zdrady tłumaczył moją rzekomą oziębłością i to będzie jego główny zarzut dotyczący mojej winy. Ja odpowiem na to zgodnie z prawda oczywiście, czyli odmowa współżycia gdy mąż bywał pod wpływem alkoholu, na potężnym kacu lub też po karczemnych awanturach gdy wyzywał mnie od najgorszych.
3. 22- letni syn i moja teściowa oraz siostra męża będą zeznawać przeciwko mężowi - potwierdzą granie i nadużywanie alkoholu, awanturnictwo, niełożenie na syna, potwierdzą że o zdradach wiedzą z moich przekazów- opowiadałam im na bieżąco.
4. Syn potwierdzi że pamięta (miał wtedy około 7 lat) fakt jak mąż mnie uderzył kilkakrotnie.
5. Czy jest możliwość wygrania sprawy bez adwokata?


ad 5. wszystko możesz zrobić sama, bez prawnika, zwłaszcza że w Polsce nie ma obowiązku adwokackiego. wizyty i prowadzenie kosztują, a nie są niezbędne, bo do wszystkich informacji możesz dojść sama. dodatkowo, sędzia może uznać, że dobrze Ci się powodzi, skoro stać Cię na prawnika, co może negatywnie wpłynąć na rozstrzygnięcia finansowe -- sędzia też człowiek ;) ja adwokata nie miałam, dużo informacji zdobyłam na błędach (mogę Ci szczegółowo opisać co po kolei zrobiłam dobrze a co źle) oraz informując się z różnych źródeł - m.in. tu na forum (szacun i wdzięczność dla asi :) )
ad. 4, 3, 2, 1 - dowody winy Twojego męża na rozpad małżeństwa są ewidentne. bardzo dobrze, że masz świadków. przydałyby się dokumenty, typu zgłoszenia o przemocy na policję / prokuraturę, świadectwa obdukcji itp. (wiem, że to okropnie brzmi, przepraszam). ale ważne będą też po prostu Twoje słowa. "argument" typu "zdradzałem bo była oziębła" będzie (kolejnym!) dowodem w oczach sędziego na upadek moralny, intelektualny, emocjonalny i wszelki inny. na Twoim miejscu nie martwiłabym się wcale o uznanie winy Twojego męża.
Ty masz przekonanie, że to on jest winien, prawda? więc przekaż to. przygotuj się na wstrząsy psychiczne - sędzia zapyta Cię czy go kochasz, kiedy ostatnio współżyliście, dlaczego nie zgłaszałaś epizodów przemocy na policję itp. a Ty po prostu mów prawdę, nawet jakby Ci łkanie przerywało. ja pamiętam moje upokorzenie jak sędzia pytała mnie o to jak wyglądał nasz związek i po kolei dyktowała protokolantce moje słowa.
jeśli zdarzyłoby się, że sędzia nie uzna winy -- sędzia też człowiek :D -- to po prostu składasz odwołanie, apelację, itp., bo jeśli Ty masz przekonanie co do Twojego wniosku, to dojdziesz do jego udowodnienia. kosztami obarczysz jego.
a, jeszcze a propos niełożenia na utrzymanie syna - o alimenty można wnieść do 3 lat wstecz, pełnoletni syn może to zrobić. i nie ma żadnego prawa, które ogranicza obowiązek utrzymywania dziecka do uzyskania pełnoletności, także dorosły, uczący się lub pracujący człowiek, może wystąpić o alimenty od rodzica.

Alinka napisał(a):Niesiu dodam jeszcze że wielokrotnie prosiłam, namawiałam męża męża na leczenie w AA,
nawet raz dal się namówić, poszedł na jedno spotkanie i na tym koniec, co prawda sędzina od rozdzielności pozytywnie oceniła te moje starania jako dowód na to że chciałąm ratować nasze małżeństwo, świadkowie te moje starania potwierdza- to chyba też będzie na moja korzyść?


oczywiście. ja jako dowody na winę męża dałam całą dokumentację mojej około dwuletniej terapii dla współuzależnionych. było tam wszystko, terapia indywidualna, grupowa, grupa edukacyjna, zaświadczenia od psychiatry. dołączyłam też mnóstwo rachunków na wydatki związane z samotnym prowadzeniem domu oraz samotnym wychowywaniem dziecka, obdukcję po pewnym zajściu, dokumentacje mojego nadszarpniętego zdrowia, zaświadczenia o zatrudnieniu przekraczającym 40h tygodniowo.. powiem Ci, że jestem pewna, że sędzia połowy nie przeczytała - ale na to samo wychodzi, bo przecież nie mogła się do tego przyznać ;)

dasz radę :) pozdrawiam gorąco i pytaj jakby co. :)

ps. kończę mega-posta małą uwagą (wybacz, zboczenie filologa!;) ) - sędzina to żona sędziego, sedzia to zawód, niezalężnie od płci wykonującego.
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez niesia » 21 Paź 2010, 21:46

moje starania jako dowód na to że chciałąm ratować nasze małżeństwo, świadkowie te moje starania potwierdza- to chyba też będzie na moja korzyść?


oczywiście. ja jako dowody na winę męża dałam całą dokumentację mojej około dwuletniej terapii dla współuzależnionych. było tam wszystko, terapia indywidualna, grupowa, grupa edukacyjna, zaświadczenia od psychiatry.


uściślę - oczywiście, dokumentacja terapii zawierała bardzo szczegółowe informacje na temat moich prób pomocy byłemu mężowi, oraz mojej ówczesnej rozpaczy, że to nie działa. więc, Alinko, nie obawiaj się, że ktoś uzna Cię za bezduszną złą żonę, która skreśliła wpółmałżonka przy pierwszym potknięciu :)
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez niesia » 21 Paź 2010, 22:01

bienne napisał(a):Kuratorka też wspomniała, że po co mi papierek, na którym jest napisane, że rozwód z winy męża. Co będę nim wymachiwała przed nowym facetem, żeby pokazać, jaka jestem ok? Hmmm dziwne jej podejście. Być może dla innych to dziwne, że próbuję walczyć o prawdę, gdybym cokolwiek mogła sobie zarzucić, pewnie bym sobie darowała takie orzeczenie, ale nie przyczyniłam się w żaden sposób do rozpadu małżeństwa.


bienne, podziwiam Twoja postawę - mimo ciężkich przeżyć zachowujesz zdrowy rozsądek :D cóż... kurator też człowiek! może dla tej pani to Ty jesteś "jakaś głupia ambitna", ja natomiast w zupełności zgadzam się z Tobą, że człowiek powinien dążyć do uznania prawdy.

a odnośnie machania papierkiem przed nowym facetem, to przyznam, że dla mnie to ważne, żeby mój przyszły partner wiedział na czym stoi. ja zawsze byłam i jestem do tej pory przeciwniczką rozwodu. więc jeśli w moim własnym życiorysie zaistniało tak obce mi zjawisko, to muszę wiedzieć skąd i dlaczego. wiedzieć sama dla siebie, ale i dla przyszłego partnera.
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez bienne » 22 Paź 2010, 08:03

niesiu,
dla mnie rozwód bez orzeczenia o winie byłby jak akceptacja jego zachowań, skrajnej nieodpowiedzialności i niedojrzałości. Już wystarczy, że on się nie poczuwa do winy, ja nie mam zamiaru mu dawać takiego dowodu na papierku.
I orzeczenie o winie, oby udało mi się takie uzyskać, jest ważne dla mnie. Bo jak czasem spotykam jakiś facetów i mówię o rozwodzie, to twierdzą, że dla nich to nie ma znaczenia czy z orzekaniem czy bez, ważne, że jestem rozwiedziona. A rozwód z orzekaniem trwa dłużej. Ale w sumie do czego mam się spieszyć? Wychodzić za mąż nie zamierzam, wszelkich potencjalnych kandydatów na partnerów odrzucam na samym wstępie, mam synka i to na nim wolę się teraz skupiać. Muszę być mu mamą i tatą jednocześnie.
I niesiu nie wiem czy masz dzieci. Ale na razie jestem na takim etapie, że uważam, że jakiś obcy facet nie pokocha mojego dziecka tak jak kocha prawdziwy tata (abstrahując od tego, że mój jeszcze mąż jest wyjątkiem w tej kwestii, uczuć do synka brak)...
bienne
 
Posty: 37
Rejestracja: 07 Maj 2010, 13:10

Postprzez niesia » 22 Paź 2010, 08:36

bienne napisał(a):dla mnie rozwód bez orzeczenia o winie byłby jak akceptacja jego zachowań, skrajnej nieodpowiedzialności i niedojrzałości. Już wystarczy, że on się nie poczuwa do winy, ja nie mam zamiaru mu dawać takiego dowodu na papierku.


dla mnie też. wystarczy, tak jest.

bienne napisał(a):I niesiu nie wiem czy masz dzieci.


mam :D tez synka, w lutym 5 lat, cudowny ...człowiek :)

bienne napisał(a):na razie jestem na takim etapie, że uważam, że jakiś obcy facet nie pokocha mojego dziecka tak jak kocha prawdziwy tata


cóż, ja mam nadzieję i wierze w to, że zwiążę sie na serio z normalnym factem, który pokocha nas oboje. jest to jak najbardziej mozliwe. tata mojego synka okazuje mu milośc - na ile potrafi, ale ponieważ jest cieżko chory, a nie leczy sie, to choroba postepuje, i w zwiazku z tym - stopniowa degradacja czlowieka na wszystkich plaszczyznach. wiec z ta miloscia i jej okazywaniem... ciezko moze byc.

bienne napisał(a):wszelkich potencjalnych kandydatów na partnerów odrzucam na samym wstępie

rozumiem, moze za wczesnie dla Ciebie na nowy zwiazek. ja ten etap mam juz za soba :) od 2 lat nie mieszkam z moim bylym mezem, od roku nie wpuszczam ani nie dopuszczam ;) - dalam mu rok ultimatum, od 3 miesiecy jestem oficjalnie wolnego stanu, na orzeczenie wg prawa kanonicznego troche dluzej poczekam, ale sprawa jest zalozona. i co?
obserwuję ciekawe zjawisko - rozwódka (czy w każdym razie - samotna) kobieta z mieszkaniem (własnym :D choc na kredyt :???: ) oraz z dzieckiem, ktora pracuje, zarabia, załatwia i wygląda - jest łakomym kąskiem dla wielu panów, którzy chetnie wskoczyliby w te gotowa stabilizację łudząc się, że proponowane usługi (głównie seksualne) w pełni zadowolą oczekiwania owej samotnej :D:D:D a ja teraz czekam sobie, bo chcę mieć normalnego partnera
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez Buzz » 22 Paź 2010, 10:11

bienne napisał(a):mój jeszcze mąż jest wyjątkiem w tej kwestii, uczuć do synka brak)...
Mało jest to możliwe , bo rodzice kochają dzieci bezwarunkowo , chyba że, Twój mąż miał wypadek i uszkodził płat czołowy , bo tam podobno "umieszczone" są uczucia wyższe.Podczas czynnej gry sporo uczuć(większość) jest zamrożonych , zablokowanych , z czasem zapomnianych , ale one są!!! Bienne , ja wiem , co piszę , gdy grałem , sam doświadczałem wiele razy poczucia winy , poczucia krzywdy w związku z tym , że nie kocham , lub nie jestem kochany... Większość tego , to były moje wyobrażenia , "poczucia" , a nie uczucia , bo uczucia miałem zablokowane. Nie gram od ponad 4 lat i dziś , WSZYSTKO w tej kwestii postrzegam zupełnie inaczej i choć jeszcze ciężko jest mi dawać i brać w prawidłowy sposób , to , dzięki sobie (temu co zmieniłem w swoim życiu) , terapiom i doświadczeniom innych osób , z których (doświadczeń :mrgreen: ) skrzętnie korzystam.Być może Twój mąż też doświadczy czegoś podobnego , jeśli przestanie grać , a do tego potrzebna będzie Mu , twoja pomoc , a dokładnie niepomaganie....

P.S. Zajrzyj tu : http://www.hazardzisci.org/index.php?op ... &Itemid=56 , bo warto!!
Temet nosce. (łac.) , Gnothi seauton. (gr.) , Poznaj samego siebie.— Autor nieznany
myśl zapisana (po grecku) na fasadzie świątyni Apollina w Delfach
Awatar użytkownika
Buzz
 
Posty: 2987
Rejestracja: 23 Lut 2006, 01:10
Miejscowość: pomorskie

Postprzez bienne » 22 Paź 2010, 12:28

niesiu,
podpisuję się pod tym co napisałaś:) widzę to dokładnie tak samo jak Ty:) wokół pełno chętnych facetów, w zasadzie nie przeszkadza im, że mam synka, ale też nie przejawiają większego zainteresowania nim. Bo chcą nie prawdziwego związku a seksu i tyle. I szczerze wątpię, czy są jeszcze tacy "normalni", na których czekamy:)

buzz..
mój synek ma 16 miesięcy. Z mężem się rozstałam, kiedy miał 3 miesiące. Od tego czasu mąż był u niego raptem 3 razy, wszystkie te wizyty były poprzedzane moimi prośbami o jakikolwiek kontakt z dzieckiem. A jeśli już przyjeżdżał to wybierał takie godziny, kiedy mały spał, bo mógł ze mną rozmawiać i przekonywać do swoich wyimaginowanych racji. Od kiedy się rozstaliśmy napisał do mnie tysiące smsów, że mnie kocha, świata poza mną nie widzi itp. I ani razu nie wspomniał o dziecku, jakby go nie było. Więc jeśli uczucia są u niego zablokowane, to jak wytłumaczysz, że do mnie uczucia są a do dziecka nie?? Jedne uczucia blokuje drugie nie?
bienne
 
Posty: 37
Rejestracja: 07 Maj 2010, 13:10

Postprzez niesia » 22 Paź 2010, 14:37

bienne napisał(a):wokół pełno chętnych facetów


to sie nazywa: Pocieszyciel :mrgreen:

bienne napisał(a):szczerze wątpię, czy są jeszcze tacy "normalni", na których czekamy


a ja nie watpie, na pewno sa :)

a propos tego, co napisałaś buzzowi... mylisz się.
on -Twoj mąż - ma kompletnie zablokowane uczucia. pisze do Ciebie o milosci itd. bo jestes mu potrzebna do wysluchiwania, a najlepiej przytakiwania, co w jego planie mialoby doprowadzic do odzyskania utraconej stabilizacji - Waszego zwiazku. on nie jest w stanie czuc nieczego, ani do Ciebie, ani do dziecka, ktore na nic mu sie teraz "nie przyda". przepraszam, jesli Cie urazilam, ale mam przekonanie do tego co piszę. popatrz na swoje wlasne slowa:

bienne napisał(a):A jeśli już przyjeżdżał to wybierał takie godziny, kiedy mały spał, bo mógł ze mną rozmawiać i przekonywać do swoich wyimaginowanych racji.


moj byly tez pojawia sie pod pretektem kontaktow z dzieckiem, ale bez przerwy wymaga uwagi ode mnie, mam go sluchac, a najlepiej to dgo przygarnac, dopiescic i w ogole zajac sie nim.
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś." Dominick Coniguilaro
Awatar użytkownika
niesia
 
Posty: 697
Rejestracja: 18 Lis 2007, 21:22

Postprzez bienne » 22 Paź 2010, 20:19

nie uraziłaś mnie, bo zgadzam się z Tobą. Zabrakło mu tej "bezpiecznej przystani". Poza domem był w swoim hazardowym żywiole, wracał i próbował bawić się w dom. Po rozstaniu, po setkach obietnic, chwilach ogromnej miłości do mnie a po kilku godzinach nienawiści, nie zmienił nic. Naiwnie myślałam, że dziecko, taka bezbronna kruszynka potrafi odmienić każdego. Że właśnie dla dziecka można zmienić się całkowicie. Ale cóż, skoro dziecko go nie zmotywowało do żadnych działań, to raczej już nic go nie zmotywuje. Ale w sumie, każdy ma prawo przeżyć swoje życie na swój sposób.

I niesiu, jesteś, jak widzę, ogromną optymistką. Do mnie to się garną zawsze takie typki, którzy nijak nie pasują do wspólnej przyszłości. Albo lowelas, albo infantylny kretyn albo uzależniony od czegokolwiek :) straciłam nadzieję, że w ogóle jacyś porządni chodzą po tym świecie. A że w pracy mam ok. 300 facetów, to wierz mi, że "materiał badawczy" mam dobry:)
bienne
 
Posty: 37
Rejestracja: 07 Maj 2010, 13:10

Postprzez kaśka » 23 Paź 2010, 14:55

bienne napisał(a):Do mnie to się garną zawsze takie typki, którzy nijak nie pasują do wspólnej przyszłości. Albo lowelas, albo infantylny kretyn albo uzależniony od czegokolwiek


i co, myślisz, że to przypadek? Albo "twoja karma"? Dopóki ty się nie zmienisz, nie poznasz sama siebie - a to umożliwia terapia - to ZAWSZE będziesz trafiać właśnie na takich facetów. Nie zdając sobie z tego sprawy przyciągasz takich właśnie mężczyzn: słabych, o psychice dziecka, potrzebujących oparcia, pomocy, uzależnionych. A oni też nieświadomie szukają właśnie takiej kobiety jak ty: tzw. ratowniczki.
Sama ni będziesz w stanie tego zmieć, bo odbywa się to nieświadomie i bez twojego udziału. Dopiero psychoterapia - najlepiej grupowa - potrafi unaocznić ci mechanizmy takiego działania i da możliwość zmiany. A wtedy - gwarantuję ci - tacy faceci jak twój mąż będą omijać cię szerokim łukiem.

Pozdrawiam, Kaśka
kaśka
 
Posty: 1358
Rejestracja: 16 Lis 2005, 20:53
Miejscowość: Szczecin

PoprzedniaNastępna

Wróć do Kącik prawny

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość