Strona 1 z 4

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 12:23
przez siostrauzaleznionego
Witam
Jestem siostrą uzależnionego, pisze w swoim imieniu oraz w imieniu mojej mamy. Od ok 5 lat mój brat gra w automaty- przynajmniej mówi, że to są automaty. Podczas tych 5 lat słyszeliśmy ciągłe obietnice, że kolejna zaciągnięta przez niego pożyczka/ kredyt będzie ostatnią, że obiecuje poprawę i że już więcej nie będzie grał. Poszedł nawet na indywidualną terapię z psychologiem, uczęszczał na terapie grupowe anonimowych hazardzistów, sam prowadził mityngi jednak cyklicznie wraca ten sam problem tzn. wraca do rodzinnego domu do samotnej mamy i mówi, że ma długi i nie wie co ma zrobić. Na terapie już nie chodzi. Żona jak otrzymuje tą wiadomość każe mu się wynosić i mówi, że jak spłaci długi to wtedy może do niej wrócić. Taka sytuacja występowała niejednokrotnie. On mówi, że gra bo nie ma zainteresowania ze strony swojej żony, że nie jest dla niego wsparciem. Może i ma racje ponieważ nie raz ona mówi, że to nie są jej problemy i że na żadne terapie nie będzie chodziła. Obecnie wrócił do mamy, spłaca kolejny zaciągnięty kredyt i kartę kredytową i twierdzi, że jak spłaci to już nie będzie grał. Kolejne obietnice, które wiem, że i tak nie będą spełnione. Nie wierze w żadne jego słowo, wiem że bardzo nas okłamuje. Najbardziej boimy się z mamą, żeby nie doszło do tragedii. Mama zauważyła, że zaczął się zacinać, jąkać, b. szybko się denerwuje i widać, że nie umie sobie poradzić ze swoimi problemami. Proponowałam mu żeby oddał się na leczenie zamknięte, że może to będzie pomocne. Powiedział, że jak pospłaca długi to pomyśli o tym. Zawsze jak spłaci kredyty to ok. 2-3 miesięcy i sytuacje jak bumerang wracają. W piątek powiedział, że w sobotę idzie do pracy na 4h. Mamę coś tchnęło i pojechała pod jego zakład pracy i zobaczyła, że zakład jest nieczynny, zamknięty. Dzwoni do niego a on mówi, że jest w lesie- nie chciał powiedzieć co robił tam i w jakim celu tam pojechał –nie chciał wrócić do domu – pojechał do brata ciotecznego ale tam za wiele też nie mówił poza tym, że jak pospłaca pożyczki to już grał nie będzie.
Prosimy o pomoc, jak mogłybyśmy go wesprzeć, proszę poradźcie nam coś.

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 12:42
przez NATALIA45
siostrauzaleznionego napisał(a): Żona jak otrzymuje tą wiadomość każe mu się wynosić i mówi, że jak spłaci długi to wtedy może do niej wrócić.

siostrauzaleznionego napisał(a): On mówi, że gra bo nie ma zainteresowania ze strony swojej żony, że nie jest dla niego wsparciem. Może i ma racje ponieważ nie raz ona mówi, że to nie są jej problemy

Wiem, że to dziwnie dla Ciebie jako siostry za brzmi ale masz bardzo mądra bratową.To, że go wyrzuca z domu , to bardzo dobry krok, złym krokirm tylko jest, że po spłacie go przyjmuje a nie postawi warunku leczenia w zakładzie zamknietym. Postaw sie troszke w jej sytuacji.. żona powinna sie czuć bezpieczna w związku a co gotuje jej Twój brat? Wiesz ja tez ciagle słyszałam od męża.." gram przez ciebie" to mnie wprowadzało w poczucie winy, chodx teraz juz wiem, że mój mąz zawsze znalazłby powód aby sobie grać.Twoja szwagierka troszkę sie od tego odcina i bardzo dobrze, bo wierz mi, że nie mając wiedzy na temat tej choroby i sposobu radzenia sobie, zycie u boku czynnego hazardzisty ciężki chleb. Można zwariować.
siostrauzaleznionego napisał(a): Powiedział, że jak pospłaca długi to pomyśli o tym.

To kolejna obiecywanka Twojego brata, bo problemem jego nie sa długi a choroba. Terapia w zakładzie zamknietym jest wskazana. Ale niestety to nie Wy macie o tym zadecydować tylko on. Wy jedyne co możecie zrobić to... wspierac go duchowo, nie splacać żadnych kredytów. Dajcie mu odpowiadać za to co robi, to dorosły facet. Nie pomagając najlepiej mu pomożecie .

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 21:23
przez siostrauzaleznionego
Ja uważam nieco inaczej. Skoro On ma problem, jest hazardzistą i nie może sobie z tym poradzić to trzeba mu pomóc. Nie uważam za słuszne jej zachowanie, kiedy on wraca do hazardu to go wyrzuca z domu a powinna mu pomóc- jest dla niego najbliższą rodziną. Powinna mu postawić warunek albo idziesz na leczenie albo z nami koniec a nie wyrzuca go z domu do mamy z problemem i radź sobie sam człowieku. Jak spłaci zobowiązania to wtedy ma wstęp do domu - to nie jest dla mnie logiczne. Widzę tu wiele złożonych problemów. Wydaje mi się, że brak wsparcia ze strony żony i chęci pomocy oraz złe relacje z nią są jednymi z wielu powodów dla których mój brat jest uzależniony od hazardu. Nie usprawiedliwiam go ale próbuje na różne sposoby sobie wytłumaczyć.
Powiedźcie mi jak wygląda leczenie uzależnienia od hazardu w zakładzie zamkniętym. Gdzie powinno się udać aby otrzymać skierowanie do takiego ośrodka? Może ktoś z Was jest po leczeniu uzależnienia w takiej formie?

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 22:18
przez kiedyskiedys
siostrauzaleznionego napisał(a):Wydaje mi się, że brak wsparcia ze strony żony i chęci pomocy oraz złe relacje z nią są jednymi z wielu powodów dla których mój brat jest uzależniony od hazardu.

Wydaje Ci sie i dopoki sama nie wpadniesz w sidla uzaleznienia nie zrozumiesz o co tu naprawde kaman. Twoj brat czy by go glaskac po glowie, czy kopac po tylku zrobi jak uwaza a to jak tlumaczy swoje granie

-gram bo...slonce swieci
-gram bo...deszcz pada
-gram bo mam dlugi
-gram bo mam za duzo forsy i chce sie pobawic
-gram bo jest swietnie w malzenstwie
-gram bo wlasnie sie poklocilem z zona

to mechanizmy jego choroby - tego jak tlumaczy sobie i usprawiedliwia granie. A prawda jest taka, ze gra bo jest hazardzista.

Leczenie trwa 6 tygodni w Osrodku Zamknietym. Po prostu jak w woju. Roznie z rygorem w takim Osrodku ale zazwyczaj brak tv, radia itp itd. Telefony raz na tydzien i odwiedziny. Przykro mi to pisac ale jestes ostatnia osoba ktora moze mu pomoc - w wyjsciu z uzaleznienia. Jedyna pomoc jaka powinien otrzymac sa slowa.
"Jest rozwiazanie, jezeli chcesz jest terapia i mitingi AH tu i tu". Jezeli zamierzacie zmieniac ciagle mu pieluchy to nigdy nie nauczy sam sie zalatwiac i sprzatac bajzlu ktorego narobil. Kiedys moze zrozumiecie, jak duza krzywde mu wyrzadzacie.

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 22:32
przez kiedyskiedys
że jak pospłaca pożyczki to już grał nie będzie.


Nieuzalezniony jak ma kredyt w banku czy u ludzi idzie do roboty. A co robi Twoj brat, gra by splacic dlugi? A skad sie wziely jak nie z grania? Czujesz ta iluzje? To jest wlasnie chore myslenie nalogowego gracza. Nieludzilbym sie obietnicami o zaprzestaniu grania. Wiele razy omijaly mnie konsekwencje gry i obiecywalem sobie "to juz byl ostatni raz".

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 17 Sty 2015, 23:47
przez Sowa
siostrauzaleznionego, witaj na forum.
Niestety, Twój brat jest świadomy swojej choroby i doskonale wie, gdzie może uzyskać pomoc dla siebie. Jeśli z tej pomocy nie korzysta, to woli grać, a nie zdrowieć.
Dlaczego woli grać? bo jeszcze przyjemność z grania przesłania ból konsekwencji. Gdy będzie odwrotnie, jest większa szansa na leczenie. Dlatego uparcie jak zdarta płyta powtarzamy: nie pomagać hazardziście. Pomoc dla hazardzisty to często pomoc, ale w trwaniu w nałogu. Musi go mocno zaboleć, żeby chciał coś zmienić w swoim życiu.

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 09:24
przez mysza77
siostrauzaleznionego napisał(a): Wydaje mi się, że brak wsparcia ze strony żony i chęci pomocy oraz złe relacje z nią są jednymi z wielu powodów dla których mój brat jest uzależniony od hazardu. Nie usprawiedliwiam go ale próbuje na różne sposoby sobie wytłumaczyć.

Zanim wyprowadziłam się od uzależnionego męża, trochę "poszarpałam" się z jego siostrą... Zatruwała mi nieźle życie, właśnie podobnymi teoriami... że mu nie pomagam, zostawiłam go samego, a przecież to mój mąż, a gra przeze mnie, bo ja nie chcę mu pomóc... Mój małżonek świetnie to wykorzystywał, grał rolę chorego i nieszczęśliwego i spokojnie oddawał się nałogom, a szwagierka na mnie 'jeździła"... To ja byłam tą złą i przyczyną jego gry... Zrobiłam wszystko co mogłam by on zrozumiał swój problem i zaczął się leczyć, niestety jego siostra ciągnęła w drugą stronę... Tak mu "pomogła" ( nie tylko ona, bo jego rodzice też mu "pomogli" ), że teraz gra i pije ile tylko wlezie.. Moja rada - zostaw ich, to ich życie i ich problemy... On jest uzależniony i jeśli gra - to jego wybór... Musi go mocniej zaboleć, żeby przestał grać...

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 10:32
przez dorota99
siostrauzaleznionego napisał(a):Skoro On ma problem, jest hazardzistą i nie może sobie z tym poradzić to trzeba mu pomóc.



Skoro On ma problem to On musi go SAM go rozwiązać. Czy czytała o uzależnieniu, o hazardzie na czym polega i jak pomagać. To pomaganie to "niepomaganie" choć dziwnie to brzmi bo chciałoby się pomóc. Możesz jedynie dać mu informacje o leczeniu, o tym forum, adres poradni uzależnień. Moi dziadkowie pomagali swojemu synowi a mojemu ojcu całę swoje życie - płacili długi, kupowali potrzebne sprzęty, dokładali się do jego życia, podarowali mu działkę którą natychmiast sprzedał, zamiatali problem pod dywan. Nie winię - wiedza w tamtych czasach była zerowa, poradnie leczyły tylko alkoholizm a hazard był traktowany jako szastanie pieniędzmi, niefrasobliwość. Rezultat? Mój ojciec jest nadal czynnym hazardzistą z ponad pięćdziesięcioletnim stażem. Zrujnowanym emocjonalnie i finansowo człowiekiem, który nie przyznaje się do swojego uzależnienia i wypiera rzeczywistość i manipuluje chyba już tylko mną bo tylko ja mu zostałam. Ty masz to forum korzystaj, czytaj i nie pomagaj bo zaszkodzisz :)

"Można konia przyprowadzić do wodopoju ale nie można go zmusić żeby się napił wody" - Twój brat sam musi chcieć zmienić swoje życie.

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 11:32
przez zbysob
siostrauzaleznionego napisał(a):Ja uważam nieco inaczej

no i brutalnie mówiąc pewnie dlatego dalej gra. Najbliższa rodzina (matka, brat, siostra czy dzieci) najczęściej nie są w stanie pomóc - żona to co innego, w sumie to obca osoba :) -i właśnie to co robi jego żona może mu pomóc. Do leczenia zmusza nie cichutkie szemranie najbliższych że jest problem i trzeba się leczyć przy jednoczesnej "pomocy" w ubraniu, ciepłym posiłku , czystym łóżeczku, drobnych lub mniej drobnych pomocach finansowych oraz "ochronie" przed tą cholerą która nie ma serca, tylko twarde i konsekwentne ponoszenie skutków uprawiania hazardu. Jeśli w najmniejszym choć stopniu pomagasz w powyższy sposób to tak naprawdę szkodzisz bo podtrzymujesz jego nałóg. Jeśli chcesz pomagać to przeczytaj dział współuzależnienia i załóż że osoby tam piszące już to wszystko ćwiczyły i ich porady to obowiązujący dekalog. Kierowanie się "miłością" i "troska" o brata w takiej formie tylko mu zaszkodzi. To jest bardzo trudne i wymaga wiedzy oraz sporej dawki odporności, bo brat już doskonale się nauczył jak Wami sterować i grać ofiarę losu - tylko po to żeby grać dalej. Niestety w tym przypadku najlepszą pomocą jest brak pomocy. Możesz znależć ośrodek , terapeutę i mitingi. Ale nie pójdziesz tam za niego, to on musi chcieć. A im wygodniej mu sie z tą chorobą żyje tym mniej ma motywacji. Przeproś bratową i bierz z niej przykład. Mądra kobieta

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 11:38
przez dorota99
ha ha - bez owijania w bawełnę - na mnie zawsze działało to najlepiej ale boli....

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 14:37
przez milo
Prosisz o rade dla RODZINY uzaleznionego .
po pierwsze RODZINA moze isc na mityng dla wspoluzaleznionych , po drugie RODZINA uzaleznionego moze korzystac z terapii dla wspoluzaleznionych w Poradni Leczenia Uzaleznien i Wspoluzaleznienia , po trzecie ... KAZDY z rodziny uzaleznionego moze CZYTAC WSZYSTKO , co gdziekolwiek napisano o hazardzie i o wspoluzaleznieniu .
Czytaj to forum.
Pokaż mamie to forum.
Pokaż bratowej to forum.

Jesli nie beda chcieli, to ich sprawa.

Brat ?
On wie, gdzie szukac pomocy i JAKIEJ .

Nie podkladaj bratu podusi pod "glowe" kiedy walnie o bruk.
Ten bruk moze obudzic w nim desperacje do zycia i leczenia.
Bozena hazardzistka , DDA i wspoluzalezniona.

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 18:08
przez NATALIA45
siostrauzaleznionego napisał(a):. Powinna mu postawić warunek albo idziesz na leczenie albo z nami koniec a nie wyrzuca go z domu do mamy z problemem i radź sobie sam człowieku.

Owszem powinna postawić warunek, że albo idzie na leczenie albo koniec. Widać szwagierka, go kocha, że go przyjmuje do domu a równiez tak jak cała rodzina nie wie jak powinno sie postepować z osoba uzależnioną.Błąd jest mamy, że jak żona go wyrzuciła to przyjmuje synka do domu. Powiedz mi proszę jaka on ma motywacje do leczenia? wie już, że żona wyrzuci, ale mamusia przyjmie, da papu, da dach nad głowa. opierze a jeszcze pomoże spłacicc pewnie długi aby synek najszybciej wrócil na łono rodziny. Robicie mu komfort gry o jakim kazdy czynny hazardzista marzy.Powiedz mi po co on ma sie leczyć? on nie może sam osiagnąć własnego dna aby zrozumiał i sam sie podniósł, bo ciagle wyciagacie do niego rekę.Chciałas rady osób które przez to przeszły a piszesz, że z nami sie nie zgadzasz. Więc czego od nas oczekujesz jak chcecie dalej robic to co robicie.Zadaj sobie pytanie czy to co robiliście mu pomogło?

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 18 Sty 2015, 22:08
przez Agnieszka1234
siostrauzaleznionego napisał(a): Skoro On ma problem, jest hazardzistą i nie może sobie z tym poradzić to trzeba mu pomóc.

No oczywiście, że trzeba pomóc. O tym jak pomagać napisano w dziale wspoluzaleznienie tysiące postów. O tym tez możesz poczytać w liście hazardzisty. Do znalezienia w necie. A potem to już tylko pozostaje stosować te wskazówki w praktyce.
Witaj na forum :)

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 19 Sty 2015, 19:42
przez siostrauzaleznionego
To nie jest tak, że się nie zgadzam z Waszymi radami. Uważam, że wyrzucanie brata z domu z chwilą kiedy się przyzna, że ma długi nie ma sensu ponieważ On wtedy ląduje u mojej mamy, a wiadomo, że mama ma dobre serce i go pod swój dach przyjmuje. Okres spłacania długów jest wtedy u mojej mamy, a jak już spłaci wtedy wraca do żony. I tutaj jest problem. Dlaczego Ona nie powie mu idź na leczenie, spróbuj sobie poradzić z tą chorobą tylko pozbywa się go z domu. Ona twierdzi, że to nie jest jej problem i, że to ją nie interesuje. Tak nie powinno być. Powinna postawić mu jakieś ultimatum a nie mieć jego duży problem w poważaniu.
"Prosisz o rade dla RODZINY uzaleznionego .
po pierwsze RODZINA moze isc na mityng dla wspoluzaleznionych , po drugie RODZINA uzaleznionego moze korzystac z terapii dla wspoluzaleznionych w Poradni Leczenia Uzaleznien i Wspoluzaleznienia , po trzecie ... KAZDY z rodziny uzaleznionego moze CZYTAC WSZYSTKO , co gdziekolwiek napisano o hazardzie i o wspoluzaleznieniu . "
Ja nie mieszkam już z mamą, do domu rodzinnego mam ok. 150 km więc nie mogę uczęszczać na te spotkania ale moja mama chodzi do psychologa, do którego mój brat chodził ( chodził bo już nie chodzi).
Zauważcie ja próbuje jakoś pomóc,powtarzam mu cały czas żeby poszedł na terapie zamkniętą. Mama jeździ do tej Pani psycholog, a jego ŻONA gdzie jest?? Nie interseuje się nim tak jak siostra czy mama. Powinna mu powiedzieć robisz coś ze swoją chorobą albo bierzemy rozwód..Może to dałoby mu do myślenia.Ona umywa ręce w chwilach kryzysu- kiedy nie ma pieniędzy deleguje go do mamy a jak już nie ma długów to go przyjmuje. Czy tak powinno być??Nie . Skoro mnie siostry nie chce posłuchać, mamy zdania w ogóle nie bierze pod uwagę to może ŻONA mogłaby na niego wpłynąć..
Jeżeli chodzi o mnie to nie wierzę w żadne jego słowo bo już tyle razy Nas wszystkich oszukiwał, że przyzwyczaiłam się do jego kłamstw.Inaczej jest z moją mamą, Ona wierzy w jego słowa, że spłaci długi i więcej grał nie będzie. Od 5 lat to samo a ta biedna mama z ogromnym sercem jest w stanie mu jeszcze ufać. Próbuję tłumaczyć mamie, że jakiś czas będzie to samo, tłumacze jej, że nie powinna mu pomagać itp. nie ma tyle siły w sobie żeby mu nie pomóc. Ja ze swojej strony powtarzam mu, żeby poszedł na zamknięte leczenie bo zarówno terapie grupowe anonimowych hazardzistów jak i mityngi nic nie pomogły . Nie chce mnie słuchać, szybko się denerwuje i obraża na mnie. Jest tak, że gdy tylko wspominam na temat jego choroby to On od tematu ucieka- nie utożsamia się z nim.
Trudne do zaakceptowania są wskazówki pomocy dla hazardzisty ale wiem, że dopóki nie dozna skutków swoich czynów to niczego się nie nauczy. Zastanowiłam się, poczytałam Wasze rady i nie będę nic robiła -poczekam aż zrobi coś tk drastycznego, że go zaboli i może wtedy zauważ, że jest chory i musi sobie pomóc.
Jeszcze dodam, że przywykłam do jego kłamstw, obietnic, grania, długów itd. i On wie, że ja nie nabiorę się na jego opowiastki, wcale mi go nie jest szkoda- może dlatego gdy tylko zaczynam mu mówić żeby zrobił coś ze sobą, żeby poszedł po pomoc fachową do specjalisty to się na mnie obraża. Jeśli ja byłabym na miejscu jego żony to postąpiłabym z nim bez żadnych skrupułów, tak by wiedział, że grać nie może i pogrywać z najbliższymi też nie.
Najbardziej boje się o moją mamę, wierzy w jego obiecanki po raz enty..:(

Prośba o rade dla rodziny uzależnionego

PostWysłany: 19 Sty 2015, 20:38
przez matis2013
siostrauzaleznionego napisał(a): Ona twierdzi, że to nie jest jej problem i, że to ją nie interesuje


Dokładnie tak powinno być . Przez to nie daje się manipulować .
I ona nic nie musi a tym bardziej nic nie powinna .

siostrauzaleznionego napisał(a): Ja ze swojej strony powtarzam mu, żeby poszedł na zamknięte leczenie bo zarówno terapie grupowe anonimowych hazardzistów jak i mityngi nic nie pomogły . Nie chce mnie słuchać, szybko się denerwuje i obraża na mnie. Jest tak, że gdy tylko wspominam na temat jego choroby to On od tematu ucieka- nie utożsamia się z nim.


Tak jak świni nie nauczysz śpiewu tak samo czynnego hazardzisty nie przekonasz do leczenia .W obydwu przypadkach tylko możesz ich zdenerwować.

Pozdrawiam Zdrowiejący hazardzista