Strona 2 z 3

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 17 Gru 2011, 14:54
przez kurczaczek
asku gratuluję decyzji i konsekwencji!
(ja się nadal łudzę :oops:)

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 18 Mar 2012, 22:27
przez asku78
Minął już ponad rok od kiedy po raz pierwszy zalogowałam się na forum...

Wiele się zmieniło w moim życiu...Najważniejsze to oczywiście rozwód...jeszcze wszystko się nie zakończyło od strony prawnej, bo wpłynęła apelacja od wyroku, na którą ja złożyłam do sądu swoją odpowiedź, w której domagam się całkowitego odrzucenia apelacji, opisałam dlaczego, a że opieram się na prawdzie, więc raczej powinnam być spokojna końcowymi rozstrzygnięciami...Nie mam poczucia winy, że stało się tak, a nie inaczej...Znajomi i przyjaciele zauważają we mnie zmiany, które teraz zachodzą, wizualne i emocjonalne...Stałam się pewna siebie, mówię otwarcie co myślę i czuję, a co najważniejsze nie boję się tego robić, w obawie, że to kogoś zaboli, ewentualnie zostanie obrucone przeciwko mojej osobie:) Mój mały skarb też jest szczęśliwy, kiedy widzi mnie uśmiechniętą i radosną, a nie znerwicowaną i zastraszoną...ciągle zabieganą...

Czuję spokój wewnętrzny, który ostatnimi czasy został trochę zachwiany, po tym jak zaczął do mnie wydzwaniać z żądaniem bym dała mu do telefonu córkę (nie odbieram od niego telefonów od 23.12.11, kiedy to dzień przed Wigilią zadzwonił do mnie z awanturą, bo tego dnia odebrał orzeczenie sądu dotyczące rozwodu), sprowokował mnie do kłótni, a dziecko słyszało rozmowę...Oczywiście gdzieś tam we mnie zabił radość ze świąt, ale wtedy powstało we mnie postanowienie, że nie będę odbierać więcej jego telefonów... No to tydzień temu zadzwonił z jakiegoś innego numeru, zażądał rozmowy z córką, a ja powiedziałam mu, że się na to nie zgadzam i rozłączyłam się... Przysłał smsa, grożąc mi że nie długo spotkamy się w sądzie i wyrok tym razem będzie inny...Czy będzie inny ani ja ani on nie wiemy o tym...a z córką nie pozwolę mu porozmawiać przez telefon, gdyż dziecko informuje mnie o tym, że tata mówił, że przyjedzie i nie dotrzymuje obietnic danych dziecku, a moim obowiązkiem jest chronić dziecko przed takimi działaniami...Pewnie stanie się tak, że zmienię numer telefonu, jeśli sytuacja znowu się powtórzy - oby nie.

Terapia daje mi nową wiedzę, otwiera oczy, uczy i pomaga...Dziewczyny są naprawdę rewelacyjne, chociaż one znalazły się na terapii z powodu alkoholizmu bliskiej osoby, tylko ja mam problem ze współuzależnieniem też i od hazardu, ale mechanizmy uzależnienia i współuzależnienia są takie same...

To na razie na tyle :D

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 19 Mar 2012, 12:20
przez NATALIA45
Czyli juz prawie na prostej Asiu :)

PROŚBA O POMOC JAK POMÓC RODZINIE HAZARDZISTY

PostWysłany: 20 Mar 2012, 12:51
przez Angela
Moja siostra ma męża który jest hazardzistą zaczął grać 2-3 lata temu , pierwszy raz wyszlo że gra rok temu kiedy siostra znalazla umowy kredytowe , niby mówil że już nie gra i teraz znowu się wydało że obciążył budżet domowy na tyle że po poplaceniu rat w bankach nie mowiąc o ludziach u których się zapożyczył prawie nie zostaje na życie.
Siostra jest załamana , mają córcie 4 letnią która patrzy na ten żywot i za pewne to nie wpływa na jej rozwój dobrze...
Od wczoraj mój szwagier dostał skierowanie do Ośrodka Uzaleznień na 6 tygodni to jest Ośrodek dla uzależnionych typu zamkniętego.proszę mi poradzić jak siostra ma się do tego odnieść żeby on poczuł co stracił , czy ma jeździć do niego na widzenia czy go przetrzymać, żeby poczuł co może stracić.Jak z nim rozmawiać są to tak skrajne emocje ból, złość , współczucie (przeciez to choroba)ale jak trudno to pojąć?? Siostra jeszcze nie zrobiła nic prawnie żeby sie zabezpieczyć , nie widzi dalszej przyszlości , chyba że On udowodni że się zmieni, jak uregulować fakt posiadania kredytów , czy rozdzielność majątkową mozna zrobić wstecz, czy lepszy rozwód czy separacja?
czy alimenty czy zasądzenie przez sąd pieniędzy na utrzymanie rodziny (bo niestyty siostra zarabia najniższa krajową).Cala rodzina cierpi przez takiego idiotę ja osobiście nie nawidzę go i wspierać go nie mam zamiaru!
Jak pomóc najbliższej dla mnie osobie w tym stresie?
Bardzo proszę o rady prawne , o porady którzy są lub byli w podobej sytuacji.

Angela

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 20 Mar 2012, 12:56
przez gochka
Rozdzielnosc majatkowa mozna ustalic z data wsteczna. Decyzja jednak nalezy do sadu. Mozna takze zlozyc wniosek o zabezpieczenie kosztow utrzymania rodziny (tzw. alimenty na rodzine). Poza tym proponuje Ci pokazac siostrze forum. Niech czyta, czyta, czyta dzial wspoluzaleznienie. A jak czegos nie doczyta, niech pisze, pyta.

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 20 Mar 2012, 13:27
przez NATALIA45
A po co chce jechać do niego? on ma sie skupic powaznie nad leczeniem. A rozląka mu dobrze zrobi.

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 20 Mar 2012, 23:36
przez Sowa
A siostra chce jeździć do tego ośrodka? może niech poczeka, odetchnie, posłucha siebie i wtedy zdecyduje?
Angela, wyskoczę od razu z wyzszej półki: fajnie, ze siostra ma w Tobie wsparcie, pomoc, to jest niezastąpione. Ale popatrz na swoją siostrę: sama piszesz, że jest załamana, pewnie miotają nią skrajne odczucia i sama nie wie co myśleć i robić. Najlepsze, co możesz doradzić siostrze, to żeby udała się po pomoc dla siebie. W najbliższym ośrodku leczenia uzależnień znajdzie taką pomoc. Specjalista pomoże jej poukładać emocje, sprecyzować pragnienia i wyznaczyć priorytety. Widzisz, jeśli uzaleznienie dotyka jednego członka rodziny, to zwykle odczuwa to cała cała rodzina, jak słusznie zauważyłaś także dzieci. Dziecko potrzebuje bezpieczeństwa, spokoju, zabawy, okazywania uczuć przede wszystkim tych radosnych, a czy mama wykończona psychicznie jest w stanie to zapewnić? (o ojcu nie wspominając :-( ) Twój szwagier dostanie profesjonalną pomoc na terapii, Twoja siostra takiej pomocy też potrzebuje i warto o tym w pierwszej kolejności pomyslec.

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 21 Mar 2012, 00:41
przez zbysob
Angela pokaz siostrze forum, niech sobie sama poczyta. Niech sama zadecyduje co i jak - ma na to sporo czasu i na dodatek czas zeby poszukac pomocy dla siebie. Jesli bardzo chcesz pomoc to zaopiekuj sie wtedy jej corka zeby mogla pojsc do specjalisty czy na mitng albo pomoz w prostych sprawach zyciowych - nie staraj sie decydowac za nia ani podsuwac gotowych rozwiazan bo to jest jej zycie a Ty z calym szacnukiem dla Twoich checi nie masz ani wiedzy ani doswaidczenia. Emocje i chlopski (czy w tym przypadku babski) rozum nie sa najlepszym doradca.
Angela napisał(a):.Cala rodzina cierpi przez takiego idiotę ja osobiście nie nawidzę go i wspierać go nie mam zamiaru!


u mnie bylo podobnie - teraz jest inaczej wiec nic nie jest wieczne (nawet wscieklosc na szwagra :) )

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 23 Mar 2012, 15:26
przez Martka1980
asku78 napisał(a):Teraz może jestem sama z dzieckiem, ale nie jestem już samotna...

Jakbys wyjęła te słowa z moich ust. Mieszkam bez męża ponad 3 miesiące i zaczynam czuć, że żyję. I też dojrzałam do decyzji o rozwodzie, zważywszy, że próbował on ułożyć swe życie z kimś innym. Twierdzi, że nie doszło do niczego poważnego, ale mnie to juz nie interesuje. Zajmuje się swoimi sprawami.
asku78 napisał(a):Co wczoraj poczułam...radość Co dzisiaj czuję...spokój i ulgę...

Mam nadzieję że i ja wkrótce to poczuje. Długa droga przede mną, pozew do sądu składam w przyszłym tygodniu. Ale wiem, że dam radę :)
A Tobie gratuluję konsekwencji i życze, żeby spotkało Cię dużo dobrego.

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 23 Mar 2012, 15:38
przez Martka1980
asku78 napisał(a):Teraz może jestem sama z dzieckiem, ale nie jestem już samotna...

Jakbys wyjęła te słowa z moich ust. Mieszkam bez męża ponad 3 miesiące i zaczynam czuć, że żyję. I też dojrzałam do decyzji o rozwodzie, zważywszy, że próbował on ułożyć swe życie z kimś innym. Twierdzi, że nie doszło do niczego poważnego, ale mnie to juz nie interesuje. Zajmuje się swoimi sprawami.
asku78 napisał(a):Co wczoraj poczułam...radość Co dzisiaj czuję...spokój i ulgę...

Mam nadzieję że i ja wkrótce to poczuje. Długa droga przede mną, pozew do sądu składam w przyszłym tygodniu. Ale wiem, że dam radę :)
A Tobie gratuluję konsekwencji i życze, żeby spotkało Cię dużo dobrego.

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 09 Maj 2012, 19:51
przez asku78
asku78 napisał(a):Przysłał smsa, grożąc mi że nie długo spotkamy się w sądzie i wyrok tym razem będzie inny...Czy będzie inny ani ja ani on nie wiemy o tym..


Otóż już znany jest wynik apelacji wniesionej przez niego do sądu...Sąd Apelacyjny oddalił jego apelację w całości... Radość z tego powodu ogromna jest we mnie...I spokój...gdzieś też odrobina smutku, bo wiem że miał on szansę ratowania małżeństwa idąc na terapię, na to też zwrócił uwagę sąd... A on dalej jest w fazie iluzji i zaprzeczania...gdy sędzia zaczął mówić o jego nałogach to roześmiał się w głos na sali rozpraw. Było minęło, życie toczy się dalej, a ja już nie płaczę nad rozlanym mlekiem...Dla mnie najważniejsze jest dziecko, które urodziłam, a nie dziecko, które wybrałam na męża...Czuję się o niebo lepiej teraz niż rok czy dwa temu... Co tu dużo pisać mamy piekną wiosnę, AŻ ŻYĆ SIĘ CHCE.

Dziękuję wszystkim za okazaną pomoc, wsparcie, ciepłe słowo, a czasem za "danie kopa"...Dużo mi pomogliście, pomogłyście, pomogłeś... :D

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 10 Maj 2012, 09:42
przez NATALIA45
Mam nadzieje Asiu, że to nie jakiś pożegnalny post i teraz Ty innym będziesz pomagać :P

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 11 Maj 2012, 10:30
przez Agnieszka1234
asku78 napisał(a):Co tu dużo pisać mamy piekną wiosnę, AŻ ŻYĆ SIĘ CHCE.

Co prawda to prawda :)
Bardzo się cieszę Asiu, że Ci się układa. Zresztą jak się jest taką silną i konsekwentną kobietą nie mogło być inaczej :)
Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 29 Kwi 2013, 11:16
przez asku78
Minęło już dużo czasu…..

Co w tym czasie się wydarzyło? Było czasami super, czasami dobrze, a czasami beznadziejnie…Ale tego wszystkiego co się wydarzyło przez ten ostatni rok nie żałuję, bo każde z wydarzeń przyniosło kolejne nowe doświadczenie, pozwoliło lepiej poznać mi samą siebie…a przy okazji poznać wiele wartościowych osób, które stały mi się bliskie…

W dalszym ciągu uczęszczam na terapię, która daje wytchnienie od codzienności, uczę się siebie i poznawania własnych emocji, a przede wszystkim nie krycia się z nimi i mówienia wprost o tym co czuję i czego oczekuję od innych, a co najważniejsze „czarne scenariusze”, które kiedyś non stop powstawały w mojej głowie stały się coraz rzadsze, gdy się pojawiają zapala się lampka ostrzegawcza w głowie i głos wewnętrzny mówi: „Aśka daj spokój, to nie tak”.
Dzisiaj cieszę się każdym dniem, potrafię dostrzec urok i piękno w tym, że pada deszcz czy świeci słońce...Osoby bliskie mnie też dostrzegają zmiany, które nastąpiły we mnie zarówno te fizyczne, jak i te duchowe…chociaż czasami jeszcze mam problem z przyswojeniem sobie słów pochwały skierowanych pod swoim adresem…i zastanawiam się czy są szczere, co się za nimi kryje…a najczęściej nic się za nimi nie kryje!

No i nadchodzi maj…budzi się przyroda…ja również...ale póki co nic więcej nie powiem :P

Poproszę o wsparcie....

PostWysłany: 29 Kwi 2013, 14:07
przez marta79
Nooo...Koleżanki Moje Drogie...dajecie piękne świadectwa a ja wiem, że szczere bo już trochę poczułam, że można naprawdę ŻYĆ :)
Pozdrawiam Cię Asiu :)