Strona 3 z 3

Być czy nie być

PostWysłany: 25 Gru 2019, 23:15
przez Aga43
Pat napisał(a):Widzielismy sie dwa razy od tego czasu

Pat napisał(a):Kocham go, czuje sie z nim zmotywowana, brne do przodu z praca, zyciem towarzyskim, lapaniu okazji na rozwoj, on mnie wspiera i pcha zebym nie stala w miejscu.

Prawdę mówiąc,to sama brniesz do przodu.Nie zawdzięczasz to jemu tylko sobie.

Być czy nie być

PostWysłany: 26 Gru 2019, 23:21
przez Marta 26
Częściej widuję Panią która raz w tygodniu przychodzi do sklepu po papier toaletowy (pracuje w handlu), nijak nie czuje się z nią związana :lol:

Być czy nie być

PostWysłany: 27 Gru 2019, 16:53
przez Pat
Możliwe, gdybym wczesniej nie mieszkala z nim pol roku i nie spedzla 24/7 to pewnie bym sie tak nie przywiazala. A po za tym jak jest to juz zauwazone, to taki zwiazek daje mi cos czego mi brakuje bo z logicznego punktu widzenia jest to kompletnie absurdalne, ale jesli patrze na to pod wplywem emocji, ktorych nie potrafie odseparowac jest to jak najbardziej sensowne.

Być czy nie być

PostWysłany: 27 Gru 2019, 21:01
przez kaśka123
Wcześniej mówiłaś że go kochasz, potem ze to przywiązanie, a potem, że toksyczny związek dla zaspokojenia nieuswiadomionych potrzeb, jedno zaprzecza drugiemu. Ja spędziłam 5lat z człowiekiem, którego tak naprawdę nie znałam. Albo nie chciałam znać. System iluzji i zaprzeczen działal w najlepsze. Jak masz taką opcję to spróbuj terapi grupowej. Ktoś mi kiedyś powiedział (chyba nawet tutaj), że grupa ma magiczną moc. Nawet nie podejrzewałam ile w tym prawdy. Te emocje, o których mówisz, które nadają sens Twojej logice i sensowi postępowania trzeba przerobić. Znaleźć ich genezę, zrozumieć, przeżyć. Sama tego nie zrobisz. Nie chcę oceniać Twojego terapeuty ale jego opinia trochę się chyba kłóci z tym co Piszesz.

Być czy nie być

PostWysłany: 28 Gru 2019, 23:48
przez Pat
Nie mam takiej mozliwosci na razie, ale jak sie przeprowadze do miasta to na pewno na taką sie wybiore. Kurcze, a ja myslam ze te wszystkie rzeczy mogą współistnieć, ze moge kogos kochać i być przywiazana, ale jednoczesnie jest to tez toksyczne uczucie.

Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 08:47
przez kaśka123
No jak jesteś przywiązania do kogoś kto Cię oklamuje i krzywdzi, to raczej nie jest to zdrowa relacja. A poza tym sama wcześniej pisałaś że niewiele macie wspólnego, więc jaka siła Cię tak przy nim trzyma. Zastanawiała się nad tym? Już nie wspomnę o tym że jak widzicie się raz na czas to nie trudno podawać szczęśliwy związek.

Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 20:16
przez Pat
Przywiazana jestem bo towarzyszył mi w najtrudniejszych momentach w życiu i poznalismy sie na wylot chociaz pewnie nikt w to nie uwierzy. On jedyny od bardzo dawna natrudzil sie zeby mnie dokladnie poznac i sie nie wystraszyc. Waśnie zadaje sobie caly czas pytanie co mnie przy nim trzyma. Bo on nie osiągnął tego etapu gry chyba jeszcze, że zachowuje sie jakos inaczej. Nie gra non stop. Nie umnijeszam powagi tej chorobie broń Boże, ale pewnie duzo by mi dalo zobaczenie jego zachowania codziennie niz od czasu do czasu. Nie sprawdzam juz go, chce zeby szybko uderzył w dno i mam tylko nadzieje ze sie ogarnie w czas.

Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 20:50
przez marcin_opolskie
smutna_zagubiona napisał(a):No i zostałam zostawiona po raz 3. Tak, potrzebowałam 3,5 roku i 3 rozstań żeby uzmysłowić sobie w końcu że z tym człowiekiem się nie da zbudować dojrzałej, stabilnej relacji. Może i przestał grać (podobno) ale jego funkcjonowanie w relacji się niewiele zmieniło. A po co mi to było to przerabiam we własnej terapii.

tak z innego wątku, świeże z dziś... do podumania

Re: Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 21:24
przez Pat
marcin_opolskie napisał(a):
smutna_zagubiona napisał(a):No i zostałam zostawiona po raz 3. Tak, potrzebowałam 3,5 roku i 3 rozstań żeby uzmysłowić sobie w końcu że z tym człowiekiem się nie da zbudować dojrzałej, stabilnej relacji. Może i przestał grać (podobno) ale jego funkcjonowanie w relacji się niewiele zmieniło. A po co mi to było to przerabiam we własnej terapii.

tak z innego wątku, świeże z dziś... do podumania


Dzięki, na prawde przykro sie czyta takie historie. Pewnie jestem skazana też na rozstanie, ale cóz w tej chwili nie mam sily podejmowac zadnych decyzji odnosnie mojego zwiazku.

Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 22:33
przez Marta 26
Jakiego związku dziewczyno, przecież nie widujesz się z nim, nie mieszkasz, nie sypiasz... Na czym polega ten związek na lajkowaniu postów na fb? Śmieszne dla mnie to jest, jak można rozstać się z kimś z kim się widzi raz na pół roku

Być czy nie być

PostWysłany: 30 Gru 2019, 23:55
przez kaśka123
Pat napisał(a):Dzięki, na prawde przykro sie czyta takie historie. Pewnie jestem skazana też na rozstanie, ale cóz w tej chwili nie mam sily podejmowac zadnych decyzji odnosnie mojego zwiazku.


Ja tu czytam 'z nami będzie inaczej, nam się uda, my nie mamy aż tak dużego problemu'. Kto z nas nie przechodził przez ten etap?

Być czy nie być

PostWysłany: 31 Gru 2019, 00:06
przez marcin_opolskie
no przykre ale mnie to się kojarzy z przemocą domową (może nie tak dosłownie ale jakoś tak mechanizm podobny) - raz dostać, drugi, trzeci - to czego oczekiwać? że za czwartym razem będzie mniej boleć czy jak?
gdzieś to ktoś powiedział: w takim przypadku nie ma ofiar - są ochotnicy...
Przekładając tu: gość nie chce się zmienić /rezygnować ze "swojego" - no to nie, nic nie zrobisz, szkoda czasu; po kiego drążyć...
przepraszam że to powiem ale mam osobiście takie wrażenie że Ty mu ... przeszkadzasz, i delikatnie mówiąc jesteś obojętna - coś w stylu: jesteś - fajnie; nie jesteś - też fajnie...

Być czy nie być

PostWysłany: 31 Gru 2019, 13:08
przez tojatoja
Pat napisał(a):ale pewnie duzo by mi dalo zobaczenie jego zachowania codziennie niz od czasu do czasu.
to pojedz i zamieszkaj, sprawdzisz. Szybciej podejmiesz jakiekolwiek decyzje. Zaoszczędzisz swój czas. Bo widzisz mieszkając z uzaleznnionym mimo ze nie wiedziałam ze gra, to wiedziam ze coś sie z nim dzieje ale nie wiedziałam co. To się czuje.Bo przeciez mimo ze nie było patologii (jak to niektórzy myślą) to kłamstwo, oszustwo, kradzież wspólnych pieniędzy , nieobecność, brak zaangażowania, nerwowość nie jest "normalnym"współzyciem. Tez myślę, ze myślisz ze z Wami bedzie inaczej. Setki postów tutaj potwierdzają ze jest niestety tak samo. Jak napisałam w innym wątku wybór nalezy do Ciebie czy zadbac o siebie w tej sytuacji. Tak samo lawirujesz i sprawdzasz, jak Twoj uzalezniony, czy jest jeszcze normalnie i "trzymacie" swoje życie bez zmian.

Re: Być czy nie być

PostWysłany: 31 Gru 2019, 14:46
przez chłop ze wsi
mam wrażenie że TY , Pat, jestes gorzej niz hazardzista uzależniona- od swoich marzeń , wyobrażeń . Siedzisz sobie w łóżeczku i ... marzysz . Trochę jak mała dziewczynka. Widocznie taki Twój czas . Tylko że czasu najbardziej szkoda, mija i nie wraca, młodziutka jesteś. lepiej doświadczać dobrego niż niedobrego. Ale to Ty wybierasz.
Powodzenia w Nowym Roku.