Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Moderator: kaśka

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 04 Gru 2020, 19:10

Ewelina283 napisał(a):Od roku nie jestem z mężem, niebawem sprawa rozwodowa


Czy wiesz co obecnie dzieje się z Twoim mężem?

Gdzieś z tyłu głowy wiem, że u mnie skończy się tak samo, ale boje się tego bólu po rozstaniu. Obecnie jestem na etapie, że na przyszły tydzień umówie się z prawnikiem, w sprawie pozwu o rozdzielność majątkową. Długi są już co raz większe i muszę się przed tym ochronić. Co do samego małżeństwa to mój mąż jest na etapie jakiegoś amoku. Nic ani nikt go nie obchodzi. Każda próba spokojnej rozmowy kończy się jego wybuchem i stwierdzeniami "to nie twoja sprawa, to moje długi", "skończ już swoje wywody bo nic to nie da", "sam musze sobie poradzić, ty się zajmij soba" itp. Mam ogrom złości, bo ja jestem w ciągłym stresie, że się nie układa, mam wiele żalu, a on nie czuje wyrzutów sumienia, niczego. Myślę o meetingach, ale mam jakiś duży opór. Obecnie jestem w rozsypce, już różne myśli przychodzą mi do głowy...
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez Ewelina283 » 04 Gru 2020, 22:00

Będziesz żyła w takiej zawiesinie póki nie podejmiesz decyzji. Dla mnie właśnie najgorszy był ten czas kiedy się zastanawiałam. Dziś uznaję, że co ma być to i tak będzie...
Trudne jest zajęcie się sobą. Hazardzista dostarcza nam bowiem adrenaliny. Dziwne to może, ale brakowało mi tego na początku i tak jak piszesz czułam pustkę. Aż zaskoczyłam i zaczęłam naprawdę zajmować się sobą i się rozwijać. Z każdym dniem było mi lepiej, mam swoje cele, mam swoje hobby. Uwaga słowo klucz Swoje :)
Jeśli masz ochotę na rozmowę to zapraszam Cię na priv, możemy wymienić się kontaktami. Meetingi nie gryzą :) spróbuj na początek meetingów online. Zalogujesz się, posłuchasz, oswoisz. Może znajdziesz jakąś bratnią duszę, która będzie Twoim wsparciem w tych trudnych chwilach. Będziesz miała miejsce, gdzie będziesz mogła zrzucić z siebie negatywne emocje. Może przyjdzie ulga. Ale tego nie dowiesz się póki nie spróbujesz.

Ewelina
Ewelina283
 
Posty: 63
Rejestracja: 24 Gru 2019, 10:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 08 Sty 2021, 01:05

Trochę mnie tu nie było, potrzebowałam czasu żeby zastanowić się co dalej... I jak tak rozmyślałam to wpadłam w jeszcze większy dołek. Powstał pomysł ośrodka zamkniętego... Na 6 miesięcy i w zasadzie miejsce jest od razu. Później znalazłam ośrodek z super opiniami na 6 tyg tylko czas oczekiwania 3 miesiące. Przez 3 miesiące to ja nie wytrzymam z nim, a on chyba sam ze sobą. Wszystko byłoby pięknie z tym ośrodkiem na 6 miesięcy, ale co z długami? Mąż ma chwilówki. Fakt, że i tak mało co je spłaca, bo większość pieniędzy przegrywa, ale co jak na 6 mies pójdzie do ośrodka? Czy ktoś z Was orientuje się czy jest jakakolwiek możliwość zawieszenia spłaty czy rozłożenia na raty? Bo domyślam się, że po 6mies niespłaconych chwilówek konsekwencje moga być nieciekawe. Mąż się zgadza na ośrodek jednak ciągle mówi o tych chwilówkach. Trochę mam poczucie, że zamiast skupić się na leczeniu to będzie myślał czy komornik już nie zapukał więc to mija się z celem
. Czy jakieś zaświadczenie, że się leczy stacjonarnie mogłoby pomóc? Proszę o jakieś porady, bo mnie samą to przeraża. A chce mu dać szansę skoro widzę, że chce do tego ośrodka iść.
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez Agnieszka1234 » 08 Sty 2021, 10:24

martap napisał(a):Trochę mam poczucie, że zamiast skupić się na leczeniu to będzie myślał czy komornik już nie zapukał więc to mija się z celem


Trochę mam poczucie, że zamiast skupić się na swoim współuzależnieniu zajmujesz się nie tym co trzeba. Twój małżonek oprócz wyrażenia zgody na ośrodek wykazuje jakąś aktywność w temacie leczenia ? Może choć na tym forum się zarejestrował, żeby poczytać albo nawiązać kontakt z innymi uzależnionymi ? Jakieś mitingi online znalazł ? Słuchając doświadczeń innych zapewne dowiedziałby się co i jak robić. Zdobyć pieniądze na grę potrafi bez najmniejszych problemów, ale dowiedzieć się w tych chwilówkach jak odroczyć spłatę to już przerasta jego możliwości ?

martap napisał(a):Dam sobie czas do końca roku, zobaczę czy jego podejście do terapii się zmieni, a później zacznę działać.

No i jak ? Zaczęłaś działać ? Co z rozdzielnością ? Pozew napisany i złożony w sądzie ? Jakaś terapia dla Ciebie ? Grupa wsparcia ?
Bo póki co nadal Cię tu nie ma. Jest tylko Twój mąż :(
Agnieszka1234
 
Posty: 3285
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 08 Sty 2021, 14:00

Agnieszka1234 napisał(a):No i jak ? Zaczęłaś działać ? Co z rozdzielnością ? Pozew napisany i złożony w sądzie ? Jakaś terapia dla Ciebie ?


Tak, zaczęłam działać. Pozew napisany. W przyszłym tyg wysyłam do sądu. Przez obecną sytuacje załatwianie dokumentów potrzebnych do sądu jest nieco utrudnione i przeciąga się w czasie. Co do terapii nie mam z tym problemu, ale wizyta online to jest dla mnie chyba nie do przeskoczenia. Próbowałam i nie kontynuowałam. Z drugiej strony pewnie bardziej potrafiłabym zadbać o siebie gdyby mąż poszedł do ośrodka i mogłabym odetchnąć, zdystansować się. Mechanizmy jednak działają. Tym bardziej jestem na siebie zła, że innym pomagam, a sobie odpuszczam. Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi to masz racje. Prawie o tym zapomniałam. Jak i gdzie się zadłużać wie doskonalne. Cieszę się, że tu trafiłam, bo z każdą Waszą wypowiedzią czuje się trochę silniejsza. Małe kroki podjęłam. Dzisiaj chcę sprawę postawić jasno... Albo ośrodek i to bez wymówek, albo ma się wyprowadzić. Rzeczy ma już spakowane na te obie ewentualności.
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez marcin_opolskie » 08 Sty 2021, 18:47

martap napisał(a):Mąż się zgadza na ośrodek jednak ciągle mówi o tych chwilówkach.

powiem tak - tylko to moje zdanie - a nie jest tak że dziś w momencie gdy płonie pod tyłkiem to zgodzi się na wszystko byle jakoś ogarnąć temat chwilówek? bo to zalatuje tym że zrobi wszystko byle temat chwilówek jakoś "się załatwił"...
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4343
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 08 Sty 2021, 19:26

[quote="marcin_opolskie"]powiem tak - tylko to moje zdanie - a nie jest tak że dziś w momencie gdy płonie pod tyłkiem to zgodzi się na wszystko byle jakoś ogarnąć temat chwilówek? bo to zalatuje tym że zrobi wszystko byle temat chwilówek jakoś "się załatwił"...

Nie mam pojęcia co on sobie myśli, na pewno ma świadomość, że ja mu tego nie spłace, bo nigdy nie spłaciłam jego zobowiązań. Dziś już stwierdził, że pójdzie do tego drugiego ośrodka za 3 miesiące, bo musi spłacić chwilówki. Nie wiem czy on sam w to wierzy czy po prostu myśli, że jestem głupia. Oczywiste, że tego nie spłaci, a przez 3 mies jeszcze większych długów narobi. Na ten moment to jemu jest wszystko jedno czy ja odejdę czy nie. Nie wiem jak z nim rozmawiać. Chyba nie ma już sensu. Mam wrażenie, że u niego trzeba wybierać na rozmowę jakiś moment gdzie chociaż minimalne poczucie winy się u niego pojawia to wtedy u niego się pojawia jakaś chęć do działania...
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez Agnieszka1234 » 11 Sty 2021, 09:02

martap napisał(a):Tak, zaczęłam działać. Pozew napisany. W przyszłym tyg wysyłam do sądu.

Brawo :)

martap napisał(a):Mam wrażenie, że u niego trzeba wybierać na rozmowę jakiś moment gdzie chociaż minimalne poczucie winy się u niego pojawia to wtedy u niego się pojawia jakaś chęć do działania...

U hazardzisty działanie pojawia się, gdy ponosi konsekwencje swojego nałogu. Czyli z naszej strony nie rozmowy, tłumaczenia, płacze, czy jazda na poczuciu winy, a właśnie zajęcie się sobą, zadbanie o swoje bezpieczeństwo finansowe i "pozwolenie mu" na poniesienie tych konsekwencji.
Wydaje się proste, ale dla mnie współuzależnionej tu był problem - zostawić go samemu sobie i nie ratować. Czasem musiałam ostro paluchy zagryzać, żeby nie wtryniać ich w nie swoje sprawy.

martap napisał(a):Tym bardziej jestem na siebie zła, że innym pomagam, a sobie odpuszczam.

To trudny okres. Nie dowalaj sobie dodatkowo. Dbaj o siebie i poszukaj wsparcia. Mi obecność innych współuzależnionych dodawała sił do działania i otuchy. Szukałaś mitingu w swojej okolicy ? Jeśli nie Haz-Anon, to może Al-Anon ?
Agnieszka1234
 
Posty: 3285
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 15 Sty 2021, 20:14

Agnieszka1234 napisał(a):To trudny okres. Nie dowalaj sobie dodatkowo. Dbaj o siebie i poszukaj wsparcia. Mi obecność innych współuzależnionych dodawała sił do działania i otuchy. Szukałaś mitingu w swojej okolicy ? Jeśli nie Haz-Anon, to może Al-Anon ?



Nie wiem na jakiej zasadzie teraz działają mitingi, podejrzewam, że wszystko online, ale będę się dowiadywać, pomyślę też o terapii.
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 16 Sty 2021, 02:32

Wiecie co? Przeczytałam właśnie temat Kaśki123 od początku do końca wszystkie wpisy. I poczułam taką siłę... Przyznam, że jak tutaj mi pisaliście o terapii, mitingach to się zniechęcałam... Głównie bo boje się grupy. Z własną terapią miałam już do czynienia, ale dda, na której i tak głównie omawiałam problemy z wtedy jeszcze narzeczonym, ale nie tylko hazardowe(w zasadzie ten hazard jeszcze nie był taki nasilony) ... Miałam wątpliwości co do ślubu i chyba miałam nadzieję, że ktoś mną potrzasnie i powie "nie bierz tego ślubu"... Wiadomo.. Terapeuta tego nie powie. Chyba chciałam żeby ktoś za mnie podjął decyzję.. W każdym razie po przeczytaniu tematu Kasi zdecydowałam, że w poniedziałek zapisuję się na terapie. Chcę zająć się sobą, chce mieć siłę, chcę nauczyć się postępować prawidłowo w tej sytuacji. Mąż zdecydował się niby na 6 miesięczną terapię, już tam dzwonił, ale uwierzę dopiero jak pojedzie. Nie wiem czy będę umiała z nim być nawet jeśli przejdzie terapie. Nie zapomne chyba tych wszystkich krzywd, kłamstw. Póki co nie mam siły na to żeby powiedzieć, że odchodzę, wiem, że na ten moment nie będę konsekwentna dlatego mam wielką nadzieję, że on wyjedzie na te 6 miesięcy, a ja będę miała czas na pracę nad sobą i podjęcie decyzji. Trochę mi brak wsparcia ze strony rodziców. Z tatą nie rozmawiałam o sytuacji, mama wie o wszystkim i czasem tak bardzo bym chciała żeby powiedziała "pakuj się i wracaj do domu"... Chyba potrzebowałam wyrzucić emocje.
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez riina27 » 20 Sty 2021, 13:30

A nie możesz sama sobie tak powiedzieć?
riina27
 
Posty: 58
Rejestracja: 26 Lis 2015, 14:00

Re: Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez martap » 02 Lut 2021, 21:10

riina27 napisał(a):A nie możesz sama sobie tak powiedzieć?


Bardziej kwestia tego, że nie chciałabym być 5 kołem u wozu i siedzieć rodzicom na głowie. Ostatnio rozmawiałam z tatą i wyszło od niego żebym wracała do nich. Mąż od tygodnia ze mną nie mieszka, odwleka zabranie rzeczy...Nie wiem dlaczego. Jakoś już nie mam złudzeń, że będzie dobrze. Zapisałam się też na terapię i niecierpliwie czekam na wizytę. Praca pomaga mi nie myśleć, ale samotne wieczory mi nie sprzyjają dlatego staram się wychodzić do ludzi. Nocki też bywają ciężkie. Jakoś strasznie samotna czuje się w tym wszystkim. Z mężem się nie kontaktuje, co najwyżej "służbowo". Z jego strony zupełna cisza. A ja nie będę naciskać na terapię. Najwyraźniej takie życie mu odpowiada bardziej niż żona. Myślę, że na wieść o rozwodzie nawet by się nie przejął. Smutno mi bardzo, szczególnie jak przypominam sobie dawne czasy, jak było dobrze. Niestety to się skończyło i dzisiejsza rzeczywistości jest zupełnie inna. Mam chwilami myśli żeby z nim porozmawiać, przekonać, ale staram się być silna, bo wiem, że to nie ma sensu i skoro podjęłam taką decyzję to chce być konsekwentna.
martap
 
Posty: 14
Rejestracja: 04 Lis 2020, 23:47

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez Marta 33 » 05 Lut 2021, 23:28

Odpowiem na pytanie zadane w temacie twojego postu: nie, nie warto
Bywało lepiej
Marta 33
 
Posty: 51
Rejestracja: 20 Cze 2020, 08:44

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez zbysob » 19 Lut 2021, 07:51

Ja też odpowiem - różnie :)
Natomiast dopowiem niepytany - jeżeli walczyć to mądrze. Tak aby nie szkodzić sobie (trudne ale możliwe) oraz żeby faktycznie pomagać a nie działać z pozycji siły i racji . Wbrew pozorom hazard to choroba która dotyka i dotyczy wszystkich - oczywiście nie sama choroba ale jej oddziaływanie i skutki. Jednocześnie żyjąc jakiś czas z osobą uzależnioną nasze własne reakcje nie są już tak do końca zdrowe i właściwe. Najpierw trzeba się poukładać ze sobą a potem ewentualnie walczyć (jeśli chcemy się poruszać w militarnym języku).
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12783
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Czy w ogóle jest sens walczyć o hazardzistę...?

Postprzez Ewelina283 » 22 Lut 2021, 15:08

Wróciłam do tego wątku po jakimś czasie i wiecie co? W ogóle walka dla mnie to takie określenie, którego już nie używam. Jak walczę to wygram, albo przegram ( o zgrozo na forum hazardowym używam tego słowa ;)).

Zbysob napisał ważne i mądre słowa. Pomagać można, ale przede wszystkim to ja muszę być silna, żeby to zrobić i muszę wiedzieć jak, żeby nie zrobić krzywdy sobie i nie dawać komfortu grania hazardziście.

Martap jestem ciekawa jak Twoje samopoczucie, daj znać. A jeśli chciałabyś zajrzeć na mitingi online haz-anon to daj znać, przekażę Ci zaproszenie na discord.

Pozdrawiam
Ewelina
Ewelina283
 
Posty: 63
Rejestracja: 24 Gru 2019, 10:47

PoprzedniaNastępna

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron