zacznę od prośby o sprosowanie...gotowi do uwolnienia.
Znowu być może komuś się narażę, ale ..... ale ja nie zrobiłem nawet kroczka w kierunku realizacji tego kroku... dopuki nie zadałem sbie pytania jak ma to uwolnienie nastąpić? Jka... to ja mam sie uwolnić? Ja sam?... Toz to tylko woda na młyn mojej pychy... ja sam mam sie uwolnić... bzdura...Ja sam nie jestem w stanie nawet poznać swoich wad bez pomocy innych ludzi .. i mojej Siły wyzszej.... Zadałem sobie pytanie jak to ma sie stać... Odpowiedx znalazłem w tresci tego 6 kroku u Anonimowych Alkoholików..."Staliśmy sie całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od tych wad charakteru".
znalazłem wtedy i odpowiedź i sposób... poddać się całkowicie mojej Sile Wyższej. prosić ją o pomoc, o wsparcie...zaufaćc jej...
Dzisiaj jest tak, że rzeczywisscie Bóg mnie uwolnił od wielu obsesji... i daje mi na codzień okazje ... do tego bym przede wszystkim moje wady dostrzegał... i do tego bym starał się, bym uczył się z nich nie korzystac....Ale gdy Jego trace z moich oczu... to moje wady wracają...
Może nie jestem gotowy do ich oddania... moze nie jestem całkowicie gotowy...
Na pewno mam wiele wad z którymi jest mi po prostu dobrze.... i korzystam z nich bo mój egoizm na tym korzysta....To jest tak z tymi moimi wadami ... jak maiwa jeden z przyjaciół we wspólnocie o.... konsekwencjach gry...."...jezeli cierpienie wynikajace z grry jest większe... od przyjemności z gry... to dopiero wtedy jest szansa na zdrowienie, na rzeczywiste ...Ja nie chcę grać.." tak to pamiętam.
Z moimi wdami jest podobnie.... dopiero jak cierpirnie, swiadomość, że one ... niosą bardzo negatywne skutki, ze to jest "większe" od chwilowego pozytku, korzyści z wad - staje sie całkowicie gotowy...
Ale np. z mojego lenistwa... tak do końca wcale nie chcę zrezygnować....Moja megalomania .. w jakiś dzwny sposób powoduje, że moje poczucie wartośc sztucznie bo sztucznie ale jest w moich oczach wzmocnione... i tak jest z wieloma innymi wdami.
Dla mnie bardzo pomocne było takie ćwiczenie, żebym sobie napisał :
1. jakie sa wady moich zalet.... (trudno mi było najpierw te zalety znaleźć.)
2. Jakie są plusy moich wad....to szczególnie było ciekawe
- moja nieuczciwość... dawała mi możliwośc zdobywania środków naa grę..
- moje kłamstwa (też nieuczciwośc).. pozwalała unikać konsekwencji,
- moje lenistwo... dawało mi możliwość odpoczynku.... ale i poprzez nawarstwianie spraw .. wywoływała stress, napięcie... więc ułatwiała kultywowanie choroby...
- moja pycha ... powodowała, ze łatwiej było mi poczuc się skrzywdzzonym, obwiniać innych.... nie widzieć moich błedów..
długo mógłbym tak pisać... ale dopiero świadomość, że Bóg może mnie od tego uwolnić, ze On pomimo znajomości mojej istoty, i... tych wszystkich wad... kocha mnie takim jakim jestem... pozowoliła mi zacząć siebie akceptowac z tymi miomi wadami...nie potępiać się za nie... nie walczyć za wszelką cenę.... bo świadomość tych moich wad ..daje mi możliwośc poznawania siebie lepiej... i zobaczenia jakich zmian potrzebuję, ... ale to "światło" też przychodzi ...od Siły Wyższej...
Janusz
Dołączył: 25 Mar 2006 Posty: 618 Skąd: mazowieckie
Wysłany: 8 Marzec 2007
Poniżej znajduje się kwestionariusz na temat Szóstego Kroku GA, ktorego oryginalna wersja dotyczy uzależnienia od alkoholu i znajduje się w książce Terence T. Gorskiego " Zrozumieć 12 Kroków."
Krok szósty: 6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby uwolniono nas od tych wad charakteru.
1. Uznałem, że nawet podczas trzeźwienia często opanowują mnie ślepe żądze i wady charakteru, które przymuszają mnie do szkodliwych dla mnie zachowań, mających często katastrofalne następstwa.
w pełni
częściowo
w ogóle
2. Uznałem, że cieszą mnie chwilowe przyjemności, będące wynikiem wielu moich wad charakteru.
w pełni
częściowo
w ogóle
3. Określiłem, których wad charakteru jestem gotów się wyzbyć.
w pełni
częściowo
w ogóle
4. Określiłem, których wad charakteru na razie nie chcę się wyzbyć.
w pełni
częściowo
w ogóle
5. Uznałem chęć wyzbycia się tych wad w przyszłości.
w pełni
częściowo
w ogóle
6. Kontaktując się z Siłą wiekszą ode mnie poprosiłem o siłę, odwagę i nadzieję, bym mógł przygotować się do podjęcia działań, niezbędnych do wyzbycia się wad charakteru, co do których wyzbycia się jestem gotów, a w przyszłości również tych, które chwilowo postanowiłem zachować.
w pełni
częściowo
w ogóle
Odpowiedz szczerze na każde z powyższych pytań. Udzielając odpowiedzi posługuj się następującymi definicjami:
W PEŁNI:
Zadanie zostało w pełni wykonane i jestem zadowolony ze stopnia jego realizacji. (2 punkty.)
CZĘŚCIOWO:
Rozpocząłem wykonywanie zadania i uczyniłem pewne postępy, ale jeszcze go nie zakończyłem. ( 1 punkt.)
W OGÓLE:
Jeszcze nie rozpocząłem danego zadania (lub próbowałem je wykonać, ale bez widocznych postępów). ( 0 punktów )
Maksymalna liczba punktów: 12
Moja liczba punktów: ..............
Janusz
Dołączył: 25 Mar 2006 Posty: 618 Skąd: mazowieckie
Wysłany: 7 Czerwiec 2007
Refleksja z 6 czerwca z książki "Codzienne refleksje" ( uczestników AA dla uczestników AA ):
" WYSTARCZY SPRÓBOWAĆ"
"Czy jesteśmy teraz gotowi, aby Bóg usunął z nas te cechy, które uznalismy za budzące zastrzeżenia ?" ( Anonimowi Alkoholicy str. 65 )
"W pracy nad Krokiem Szóstym bardzo pomogła mi świadomość, że nie mam być doskonały, tylko dążyć do "rozwoju duchowego". Z niektórymi swoimi wadami pewnie umrę, ale wiekszość z nich straciła na intensywności albo została usunięta. W Kroku Szóstym wymaga się ode mnie jedynie tego, abym stał się gotowy do wymienienia swoich wad i uznania ich za własne oraz tego, abym pozbył się tych z nich, których umiem się pozbyć- choćby tylko dzisiaj. Im dłużej wzrastam i dojrzewam " na Programie" , tym więcej moich wad budzi we mnie coraz to nowe zastrzeżenia- dlatego też wciąż ponawiam Krok Szósty, aby być zadowolonym z siebie i zachować pogodę ducha."
Obecnie pracuję nad Krokiem Szóstym i bardzo bliski jest mi ten fragment refleksji, który pogrubiłem.
Pozdrawiam i życze 24 h abstynencji od wszelkiego obstawiania.
Janusz
Wiek: 34 Dołączył: 20 Sty 2007 Posty: 390 Skąd: warszawa
Wysłany: 7 Czerwiec 2007
Janusz,
Też mi to bardzo bliskie ,choć krok szósty jeszcze daleko..........
P.S Wcześnie wstajesz
Pozdrawiam
Marcin.K
_________________ Pamiętaj Kim jesteś,ale nie lękaj się niczego...
Janusz
Dołączył: 25 Mar 2006 Posty: 618 Skąd: mazowieckie
Wysłany: 1 Lipiec 2007
Przetłumaczony poniżej tekst pochodzi z Wielkiej Księgi Anonimowych Hazardzistów:
"Step 6. Were entirely ready to have these defects of character removed.
In this step members are asked only that they be ready and willing to have their character defects removed. This is a step of preparation in that it does not ask them to remove their character defects but simply to open their hearts and minds and to be ready for change.
Members are often reluctant to make necessary changes in their personality because of the security they experience from deeply ingrained character traits. In this step, the members is encouraged to be open to shedding his or her character defects , and to have faith that a new and better self will emerge."
" Krok 6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby uwolniono nas od tych wad charakteru.
W tym kroku uczestnicy są proszeni tylko o to, aby byli gotowi i skłonni mieć usunięte wady charakteru. To jest krok przygotowania, w którym nie prosi się ich o usunięcie wad charakteru , ale po prostu o to , aby otworzyć serca i umysły oraz być gotowym do zmiany.
Uczestnicy są często niechętni czynić konieczne zmiany w osobowości, ponieważ doświadczanie bezpieczeństwa jest ich głęboko zakorzenionym rysem charakteru . W tym kroku, uczestnicy są zachęcani , aby być otwartym na pozbycie się jego lub jej wad charakteru , i aby mieć wiarę , że wyłoni się ich nowy i lepszy charakter."
faktycznie po raz nie wiem który okazuje się, chodzi o uznanie własnej bezsilności...
o zobaczenie jak bardz brak mi pokory, a jak ta pokora jest mi potrzebna...
bez pokory i odwagi i wsparcia... ni potrafiłem przejść przez 4 i 5 krok...
bałem się i wstydziłem do zobaczenia siebie w prawdzie...wstydziłem przyznać sie do moich wad i grzechów przeszłości...
be zpokory i wsparcia..nie byłem w stanie przyznc sie do tego wszystkiego przed druga osoba...
a na wstepie do 6 kroku.... miałem bardzo dłygo w mojej głowie, z eto ja sam i swoimi siłąmi...mam sie pozbyc moich wad...
gówno prawda... tak jak nie mogłem o własnych siłach ..wyrwac sie z obsesji gry i picia..tak samo własnymi siłąmi..nie jestem stanie oderwać sie , przezwycięzyc własnych wad... w tym kroku także ..jak zreszta we wszystkich potzrebuje bezsilności..tak potzebuje zobaczyc i uznanć moja bezsilnośc..wobec siebie i własnych wad... dopiero gdy te bezsilnośc zobacze...i zaczynam jakos ja uznawać... moge s"tac sie"...gotowy... aale aby ten krok zaczął sie realizować..potrzebuje pełnej gotowości.. a cóz to ta pełna gotowośc..to znowu pokora i akceptacja bezsilności... ze sam nie dam rady..
gdy uznaję po rak nie wiem który, ze potzrebuje pomocy zewnetrznej siły... by stac się lepszym... zaczyna suię cud przemiany...Bóg/ ta Siłą wieksza..zaczyna obdarowywać mnie mocą ... do przezwyciężania moich ograniczeń...
niedawno pisałem dla siebie plan rozwoju osobistego...
mój rozwój okresliłem własnie jako przekraczanire moich ograniczeń.... najdziwniejsze i zarazem najtrudniejsze okazało sie , ż ekluczem do tego , do odnalezienia siły...jest przyznaie sie do włąsnej słabości...
to jedna z tajemnic Boga..w słabości odnajdywać siłę,,,,
Wiek: 55 Dołączył: 11 Maj 2008 Posty: 2558 Skąd: Nasielsk
Wysłany: 12 Czerwiec 2009
Jako trzeźwiejący człowiek uzyskałem dar wyzwolenie od swej uporczywej i potencjalnie śmiertelnej obsesji. A więc stałem się gotowy, aby Bóg usunął z mojego życia obsesyjny pociąg do hazardu i alkoholu. Skoro zostałem obdarzony tak skutecznym darem wyzwolenia od przymusu grania i picia, dlaczego nie miałbym doświadczyć w ten sam sposób również wyzwolenia od innych moich wad charakteru.
Skoro przyszedłem na świat ”wyposażony” w naturalne popędy to trudno się dziwić, że często pozwalam wykraczać im poza wyznaczone dla nich granice, kiedy zaczynają mną kierować albo świadomie żądam od nich więcej przyjemności i wygód niż mi się należy, wówczas oddalając się od tego, czego pragnąłby dla mnie tu na ziemi mój Bóg jakkolwiek Go pojmuję.
Najważniejsze słowa szóstego Kroku” staliśmy się gotowi” podkreślają, że pragnę dążyć do tego, o czym już wiem albo mogę się w przyszłości dowiedzieć, że jest dla mnie najlepsze.
Nie chcę być na tyle dumny aby narażać się na miano PYSZAŁKA, ani na tyle chciwy, żeby zarzucano mi ZŁODZIEJSTWO. Nie chcę ulegać atakom furii by MORDOWAĆ, czy też atakom pożądania by GWAŁCIĆ. Nie chcę być chorobliwie żarłoczny, gnuśnieć w lenistwie czy szaleć z zazdrości.
Oczywiście są to wady które występują w ALARMUJĄCEJ postaci.
Ale gdy one mnie nie dotyczą, czy mogę sobie gratulować? Czy nie powstrzymywała mnie od nich troska o własny interes. Czy nie powstrzymywałem się od nich ze STRACHU przed uniknięciem kary?
Czy takie postępowanie wymaga ode mnie wysiłku duchowego? Gdy starannie się przyjrzę MNIEJ gwałtownym czynom zauważę, że ich SPRĘŻYNĄ były takie same wady.
Niektóre wady mogą sprawiać przyjemność. Mogę być nawet w nich zakochany.
Kto nie lubi czuć się lepszy od sąsiada? Czy zwykłą chciwość nie przyjmuję jako ambicji aby coś mieć? Czy pozornie usprawiedliwiony gniew nie sprawia mi przyjemności gdy mogę czerpać przewrotną satysfakcję z faktu, że ludzie mnie IRYTUJĄ i daje mi to miłe poczucie własnej wyższości.
Tak samo czy ZŁOŚLIWA PLOTKA nie może być bezkrwawym odpowiednikiem zadawania ciosu nożem w plecy i też może sprawiać satysfakcję?
Plotkując na pewno nie chcę pomóc tym, których krytykuję a jedynie popisać się własną cnotą.
Niemal każdy z nas mógłby sporządzić pokaźną listę podobnych wad, ale bardzo niewielu poważnie pomyślałoby o tym by się ich pozbyć, nie czekając aż wpędzą nas w zbyt wielkie kłopoty. Mało kto może szybko i łatwo uzyskać gotowość dążenia do wzoru duchowej i moralnej doskonałości. Zazwyczaj pragniemy jej tylko tyle , ile potrzeba aby iść przez życie, stosownie do naszych własnych, naturalnie bardzo rozmaitych wyobrażeń.
Tak więc różnica miedzy” dzieckiem a dojrzałym człowiekiem” to różnica między dążeniem do wyznaczonego przez siebie celu a pragnieniem zbliżenia się do wzoru obiektywnej doskonałości pochodzącego od Siły Wyższej.
Tylko pierwszy Krok w którym mogę uznać w 100% moją bezsilność wobec hazardu i picia może być stosowany z całkowitą perfekcją.
Pozostałe Kroki stawiają jedynie przed nami wzory doskonałości. Każdy z nich określa cel do którego zmierzamy i jest zarazem miarą naszego postępu.
Jeśli w niektórych przypadkach szczerość skłania nas do stwierdzenia” Trudno, z tego nie mogę jeszcze zrezygnować” niech to nie znaczy” Nigdy z tego nie zrezygnuję”
_________________ Choć nikt nie może cofnąć czasu i zacząć wszystkiego na nowo,każdy może zacząć wszystko teraz i stworzyć całkiem nowy finał.
Maroz.... przeczytaj to jeszcze raz..../to złosliwość /
ale powiem szczerze, że nie mogłem doczytac twojego powyzszego posta..
bo to nie "jest" Twoje jak cię znam....
no i jakies mętne i "za mądre" jak dla mnie /to był chyba jakis cytat ?
ostatnio mam kilka przemyśleń odnosnie moich wad
poza tym , ze coraz bardziej widzę, ze niektóre bardzo mi "pomagają"... i tak w głebi serca niezbyt chetnie chcę sie ich pozbyć...
widzę także, że niektóre są dla mnie pewnym parawanem, za którym dośc wygodnie mi sie schować... i nie patrzeć głębiej i szukac 'istoty"
opowiem o moim "lenistwie" - bo to wada za która chetnie sie kryje... i czekam na jej "usunięcie".
Lecz widzę, że pod lenistwem kryje sie jeszce cos głębszego i prawdę mówiąc gorszego dla mnie, to wada której nie brałem do "siebie" i nie traktowałem zbyt poważnie... a jest nia brak posłuszeństwa, jest krnąbrność, jest bardzo często - nieumiejetność przynania sie do tego, że "Ja nie Chcę" czegoś robić...
a dlaczego nie chcę..to juz inna bajka
bywa róznie - nie chcę "na złość" komuś
nie chcę - bo uważam cos za bez sensu
nie chcę - bo "ktoś inny powinien to zrobić"
najogól;niej "nie chcę"... bo wiem lepiej..
czyli za tym wszystkim tkwi moje "ego", moje często naburmuszone i obrażone dziecko..
Byc gotowym, to jeszcze za mało w tym kroku jest mowa o całkowitej gotowości..
czyli mam byc gotowy na wszystko co Bóg zz jednej strony pokaże /czyli na prawde o sobie/ lecz także i na to, że by moje wady były "likwidowane"..to najpierw potrzebuje je poznac w prawdzie i pełnym wymiarze...
choc to pewnie niezbyt dobrze zabrzmi...ale coraz bardziej widzę jak jestem "przywiazany" do moich wad.....
wiec pzostaje mi modlitwa:
Boże zabieraj te moje wady po kolei i pokazuj mi prawdę o moich wadach...
bo jak nie wiem o co prsic..to trudno bys mnie wysłuchał...
ps. jak prosze bys zabrał "mrówkę" a problemem jest "słoń"..to trudno sie dziwić, że prośba nie jest wysłuchana
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum