Panowie,czasem odnosze wrazenie ze brak u was poczucia humoru
Zapewniam Cię ,że to tylko wrażenie. Mam nadzieję ,że będziesz miał kiedyś okazje poznać osobiście nas wszystkich. Niestety jeśli chodzi o Hazard ja jakoś nie mam poczucia humoru. Traktuje go jak śmiertelną chorobę bo taką jest!!! Czego byłem już nie raz świadkiem. Dlatego osobiście lubię pożartować lecz jeśli te żarty mogą być dla kogoś niebezpieczne to wolę nie. Dlatego może czasami jak piszesz marudzimy. No ale nigdy nie wiadomo ile razy trzeba komuś coś powtórzyć żeby dotarło. Ja osobiście byłem bardzo odporny na takie marudzenie. Coś jednak z tego marudzenia innych zostawało w mojej głowie i jak przyszedł moment ,że byłem gotowy to wykorzystałem te rady bez dalszego marudzenia.
Pozdr...ANWAZ..
P.S. Wracaj do swojego rodzinnego miasta zajmiemy się tobą
_________________ Uczę się żyć od nowa
i poznaje siebie na nowo
Bardzo mi sie milo zrobilo po tym twoim ostatnim zdaniu Anwaz i serdecznie ci dziekuje za to.Wiem ze sie kiedys spotkamy ale kiedy to nastapi to jest nadal zagadka.A co do marudzenia to nie myslcie ze jednym uchem wpuszczam a drugim wypuszczam bo wcale tak nie jest.Duzo czytam i czesc z tych wiadomosci zostaje w glowie i jak przyjdzie czas to je wykorzystam.A tymczasem trzymajcie kciuki za jutrzejsze slonce w angli bo wybieram sie na grillowanie do miasta obok tak wiec ma byc SLONCE na niebie.Pozdrawiam
jeśli chodzi o Hazard ja jakoś nie mam poczucia humoru. Traktuje go jak śmiertelną chorobę bo taką jest!!! Czego byłem już nie raz świadkiem. Dlatego osobiście lubię pożartować lecz jeśli te żarty mogą być dla kogoś niebezpieczne to wolę nie. Dlatego może czasami jak piszesz marudzimy. No ale nigdy nie wiadomo ile razy trzeba komuś coś powtórzyć żeby dotarło
Myślę, że te słowa warto powtarzać i powtarzać itd..
sam o mało "nie doświadczyłem" na sobie smiertelności choroby..
o Ś.P. Pawle nie bede powtarzał.. o kilu innych znanych mi samobójstwach lub próbach tez nie... przypomne może o śmierci zony hazardzisty i alkoholika, która popełniła samobójstwo nie mogąc juz znieść wszystkiego co ja spotykało , łacznie z przemoca fizyczną... była zona jednego z przyjaciól z terapii - ćóż pewnie zbyt późno zaczął cos zmieniać
wiele tu skarbów..szkoda , ze dośc głęboko zakopanych i przysypanych..
mnie tez czasami trudno... przypomniec sobie siebie z okres przed kilku laty...
myślę czasami, że szkoda... może łatwiej by było przekac ból i uczucia z tamtego okresu
szkoda, ze nie kazdemu chce sie "grzebać' w starych tematach i postach...
dla mnie najbardziej przejmujace sa te z okresi pierwszego roku istnienia forum...
jakas dziwna nostalgia...
a pare postow wczesniej juz bylo ok wesolo i "zadolono". Za dobrze ?
Pamietac warto, rozpamietywac juz chyba nie. A wracac mozna przeciez w kazdej chwili, tyle ze zycie idzie naprzod. Ubieglego lata albo jesieni bylismy na kabarecie moralnego niepokoju - Trasa Sasa - zaczynali piosenka na melodie braci "Gibbonow"
Bee Gees ktorej refren przytocze:
- "nie ogladaj sie za siebie, bo ci z przodu ktos przyj..bie" . Cos w tym jest ......
Jak pogodzić terapie z pracą?
Mam parę pytań odnośnie terapii .
Po pierwsze jak pogodzić prace zawodowa z terapia , a mianowicie wiem ,że powinienem iść na terapie bo wymyka mi się moje rzycie z pod kontroli nie jestem w stanie nawet skupić się nad praca
A więc do sedna sprawy , jeśli chodzi o terapie już podjąłem decyzję i w ten poniedziałek najbliższy jadę do łukowa by się zapisać na jak najwcześniejszy wolny termin. Obawiam się tylko jednego ,że po terapii mogę nie mieć gdzie wrócić tzn. chodzi o prace.
I obawiam się tego czy terapia mi pomoże ? po pierwszej terapii było całkiem dobrze nie grałem dość długo lecz niestety nie pojąłem jednej rzeczy a mianowicie tego ,że już nigdy nie będę mógł kontrolować swojej gry i to mnie zgubiło.
Martwi mnie też kwestia długów nie ma już ich aż tak dużo ale są i jak stracę pracę mogę mieć poważny problem . tylko z drugiej strony jak nie odbędę terapii to przecież te długi będą rosły.
Tompli bez terapii też długi będą rosły bo nie przestaniesz grać!!!!
_________________ SZCZĘŚCIE TO NIE TO CO DAŁ MI LOS ALE TO CZEGO JESZCZE NIE ZDĄŻYŁ ZABRAĆ
asia
Dołączyła: 19 Paź 2005 Posty: 2601 Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Maj 2010
tompli4 napisał/a:
Martwi mnie też kwestia długów nie ma już ich aż tak dużo ale są i jak stracę pracę mogę mieć poważny problem . tylko z drugiej strony jak nie odbędę terapii to przecież te długi będą rosły.
Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie. Tompli, wiem że tam gdzie mieszkasz nie jest łatwo o pracę. Ale zawsze jest szansa, że znajdziesz inną. Choć to i tak gdybanie, bo równie dobrze może do tej wrócisz.
Śmigaj na tą terapię, zainwestuj w swoje zdrowie. I napisz proszę jaki termin dostałeś w Łukowie.
_________________ W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie, albo niemądre ale za to po angielsku.
Witaj Tompli.
Wyjaśniłeś sobie wątpliwość co do kontrolowanego grania.
Może więc i w innych kwestiach widzisz nie to co jest a to co chcesz zobaczyć. Upatrujesz w terapii leku na hazard ... terapia w bardzo dużym stopniu pomaga lecz za Ciebie nie 'załatwi' niegrania. To Ty możesz nie grać.
Ciągła terapia nie jest sposobem na życie. Nie mówię tego aby odwodzić Ciebie od niej, czujesz potrzebę jej przepracowania - OK idź i przepracuj ją najlepiej jak można. Pamiętaj jednak, że terapia to nie cel, nie cudowny zabieg - to czas pracy, czas zdrowych wniosków i czas przyjmowania (bezdyskusyjnego) konkretnej wiedzy i informacji (często z pokonywaniem swojego "ja wiem lepiej; ze mną jest inaczej"). Po niej wchodzimy w życie a właściwie to wracamy do niego i tutaj zaczyna ona działać: sami pracujemy i sami wykorzystujemy informacje terapeutyczne. Od tamiego postępowania nikt nas nie zwolni, nikt za nas nie będzie podejmował decyzji.
Nie życie dla terapii - bo ... "a co tam, zagram sobie a później najwyżej pójdę na terapię i będzie dobrze"
ale terapia dla życia.
I nie mieszaj terapii z mitingami AH. Mitingi to niby to samo ale jednak coś innego. Zresztą byłeś tu i tu.
Jestem właśnie ma terapi w łukowie . Mia5em sie odezwac jak juź tu będę. Więc pisze. Jak mąrazie jest ok pewien niepokuj jest. Ale jedna rzecz mnie cieszy sa mitingi i to regvlarnie sa w niedziełe o 18 . Pozdrawiam .
Brawo Tompli, nareszcie konkretne kroki poczyniłeś. Nie jakieś chciejstwo i marzenia "jak to by było dobrze, gdy" a po prostu robienie.
Fajnie, ze w Łukowie są mitingi. Byłem kiedyś, niedługo będę w Twoich stronach to tak ułożę czas abym był na mitingu.
Pozdrawiam i do zobaczenia
witam Cię Marku nie mam tu dostępu do internetu. ale jakoś mi sie udało . dziekuje za słowo wsparcia. jeszcze 3 tygodnie pracy a potem do dalszej pracy bardziej zaawansowanej nad samym soba na mitingu juz byłes jaki ten świat jest mały a trzeźwiejących spotykamy wszedzie nawet w miastach jak zeodległych od siebie.
pozdrawiam Tomek
_________________
Gitara
Dołączył: 18 Mar 2010 Posty: 30 Skąd: Radom
Wysłany: 27 Lipiec 2010
Witaj tompoli4. Zycze Ci sukcesow w zdrowieniu. Podszedles do tej choroby tak, jak powinno sie do niej podejsc, wprost wzorcowo A teraz ciezka praca i satysfakcja po kazdych 24h bez gry
_________________ " KAŻDE JUTRO, MOŻE OKAZAĆ SIĘ NAJLEPSZYM DNIEM W ŻYCIU! "
Witam!
Jestem na forum nowy i pewnych rzeczy nie wiem... Piszecie ze zdrownienie jest wrecz nimozliwe bez terapii i mitingow... A czy konieczne w tym jest jedno i drugi?? Rozumiem, ze terapia jest to proces dlugotrwaly - tzn. 2-3 tyg. dzien po dniu w osrodku leczenia uzaleznien a mitingi sa to spotkania w wspolnocie AH powiedzmy raz w tygodniu. A czy jesli kozysta sie z samych mitingow to ma to jakis sens czy na poczatek - mowimy tutaj o osobie swiezej - terapia jest NIEZBEDNA???
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum