Jestem nowy na tym forum i chciałbym podzielić się swami swoimi spostrzeżęniami oraz zasięgnąć waszej opini, prosić o rade.
Mam 23lata i od kilku lat gram na maszynach. Dotychczas grałem bardzo żadko, raz na miesiąc jak byłem w knajpie to wrzucałem piątke i nawet nie podchodziłem do tego emocjoalnie. Ostatnio jednak coś się zmieniło, gram coraz częściej, stawki są stosunkowo małe ale w sumie nigdy dużych pieniędzy nie miałem. Gra zaczeła mocno wpływać na mnie, w zależności czy wygram czy nie później mam dobre samopoczucie badz złe przez reszte dnia. Pomimo że jestem w sytuacji w której powinienem odkładać pieniądze bo potrzebuje je teraz bardzo ja w ciąż gram, chodzę do bardzo ciężkiej pracy gdzie trudno zarobić każdą złotówke a później wrzucam je do maszyny. Gra potrafi w ciągu sekundy zmieniać moje samopoczucie, bawi się moimi emocjami. Ostatnio próbowałem powiedzieć sobie stop i nie grałem uwaga cały tydzień;(
Nie wiem co o tym sądzić. Jak myślicie przesadzam a jęsli nie to co robić?? bardzo chciałbym przestać grać ale podkreslam że gram za jakieś drobne kwoty, pisze do was bo jakbym powiedział to moim znajomym pewnie by mnie wyśmiali. Bo wkońcu inni grają dużo więcej i nie uważają tego za problem. A ja naprawde obawiam się, że w przyszłości jeśli czegoś sie dorobie to zaczne grać ze wieksze pieniadze i zmarnuje sobie życie przez hazard.
Bardzo was proszę o jakąś rade.
_________________ Podstaw szczęścia jest wolność, a wolności odwaga
Sowa
Dołączyła: 07 Lut 2007 Posty: 271 Skąd: polska
Wysłany: 29 Lipiec 2010
Killer, moja terapeutka twierdzi, że jeśli pojawi się myśl pt. "czy przypadkiem nie mam z tym problemu" należy się uważnie przyjrzeć sytuacji, bo najprawdopodobniej problem istnieje. Chcesz rady? zasięgnij opinii specjalisty d/s uzależnień, co Ci szkodzi?
to, co opisujesz czyli: większa częstotliwość, pojawiające się emocje, próby zaprzestania są charakterystyczne dla uzależnienia. Wysokość stawek, ilość przegranych pieniędzy nie ma absolutnie żadnego znaczenia. A porównywanie się z innymi przerabiałam na własnej skórze - fajne usprawiedliwienie: "nic się nie stało, on przegrał więcej"
Witaj killer
jednym z objawow uzaleznienia sa proby kontrolowania gry. Wlasnie takie silowe przerwy aby pokazac sobie ze nie mam z tym problemu , a gdy przerwa sie konczy w "nagrode" mozna isc pograc. Zreszta sam piszesz o emocjach jakie wywoluje w tobie gra i zmiennosci tych nastrojow. Niestety chyba nie musisz czekac do "przyszlosci" problem jest juz teraz. Na logike wiesz ze gra nie jest dla ciebie ale nie potrafisz przestac, a to oznacza ze jest ci do czegos potrzebna i tu wlasnie jest niebezpieczenstwo a nie w stawkach czy przegranych kwotach. Pomysl sobie tak - gra nie jest mi do niczego nie potrzebna wiec juz nigdy nie zagram - i popatrz jakie uczucia taka mysl w tobie wywoluje. Ale i tak najlepszym sposobem stwierdzenia czy jest cos na rzeczy (dla mnie juz jest ale moge sie mylic bo ja skrzywiony przez hazard jestem) jest udac sie do specjalisty od uzaleznien i pogadac. Nie psychologa czy psychiatry tylko terapueuty od uzaleznien bo ten bedzie w stanie cie zdiagnozowac. Mozesz tez odpowiedziec sobie na 20 pytan http://www.anonimowihazardzisci.org/20pytan.php i zobaczyc co ci wyjdzie choc wizyta u specjalisty jest chyba pewniejsza.
Powodzenia
W moim przypadku sytuacja jest troche inna, ma to "szczęśćie" że akurat lecze się z uzależnienia od narkotyków, odstawiłem również alkohol i chodze a terapie do ośrodka leczenia uzależnień więc nie mam żadnej awersji do leczenie. W dniu dzisiejszym byłem u mojej teraputki, po przeczytaniu waszych postów stwierdziłęm że chyba warto poruszyć ten temat i tak zrobiłem. Jestem zadowolony z siebie że potrafiłem przyznać się do swojego problemu i od dziś podejmuje kolejną walke, tym razem z waszą pomocą i pomocą terapeuty. Jedna rzecz mnie tylko zastanawia. Moja historia jest nieco inna niż większości ludzi na tym forum. Nie dotknołem dna i tak się zastanawiam, bo niektórzy mówią że trzeba dotknąć dna zeby sie odbic. Jak myślicie czy jest możliwe ustrzec się przed tym? Czy znacie kogoś kto uprzedził swój włany dramat, zaczoł się leczyc i mu się udało? Wiem że jeśli będe grać dalej to źle skoncze. A bardzo chciałbym w życiu coś osiągnąć,nie tylko pod względem finansowym, ale również być dobrym mężem, ojcem, obywatelem, przejaciel, kumplem. Po prostu być szczęśliwym i dawać innym szczęście. Maszyny zdaje się w tym nie pomogą.
_________________ Podstaw szczęścia jest wolność, a wolności odwaga
Killer to zalezy wylacznie od ciebie. Masz swiadomosc zagrozenia i skutkow wiec kto wie moze uda ci sie bez pukania w dno. Najczesciej to dno potrzebne jest po to zeby uznac swoja bezsilnosc wobec nalogu. Kazdy ma je na innym poziomi - moze tobie wystarczy to co masz? powodzenia i fajnei ze napisales
W moim przypadku też zaczynałem od bardzo niskich kwot, uzależnienie po cichu wchodzilo w moje życie , póżniej zacząłem pożyczać ,następnie nie było już gdzie pożyczyć , to zacząłem kraść,w pracy ,w domu.
Czy sięgnąłem dna?
Na pierwszych mitingach też miałem wątpliwości (przecież mam dom ,rodzinę,dzieci ,pracę,kredytów nie zaciągałem,a debety w porównaniu z innymi to pestka, ) i miałem myśli że to jeszcze nie jest moje dno ,dlatego muszę jeszcze pograć żeby je sięgnać.
Wtedy pomyślałem czy muszę sprzedac dom ,stracić rodzinę , zostawić moje ukochane dzieci ,zadłużyć się po uszy aby przekonać się że jednak jestem bardzo ale to bardzo chory?
Stwierdziłem ze dnem będę ja jeżeli świadomie zniszczę doszczętnie życie swoje i swoich bliskich.
Dzisiaj nie gram i z ręką na sercu mogę powiedzieć że okres abstynencji od hazardu jest moim najszczęśliwszym okresem w życiu.
Po co brnąć w coś co może zakończyć się katastrofą?
Wiedząc że most może się zawalić ,wszedłbyś na niego , czy wybrałbyś inną drogę?
Pozdrawiam wszystkich
_________________ JEST DLA KOGO ŻYĆ.
"Jest jak w niebie , pieniądze tracą sens"
[quote="killer"]W moim przypadku sytuacja jest troche inna, ma to "szczęśćie" że akurat lecze się z uzależnienia od narkotyków, odstawiłem również alkohol i chodze a terapie do ośrodka leczenia uzależnień więc nie mam żadnej awersji do leczenie....Nie dotknołem dna i tak się zastanawiam, bo niektórzy mówią że trzeba dotknąć dna zeby sie odbic. Jak myślicie czy jest możliwe ustrzec się przed tym? Czy znacie kogoś kto uprzedził swój włany dramat, zaczoł się leczyc i mu się udało?
Witaj, jest tu wiele osob ktorym sie udalo, na forum znajdziesz tez osoby z uzaleznieniem krzyzowym (np.alkohol+hazard), mechanizm choroby ma to do siebie ze czasem zaprzestajesz jeden nalog, zaczynasz wchodzic w drugi, tak zeby wypelnic pustke. Dobrze ze porozmawiales z terapeutka. W moim przypadku zaczynajac leczyc sie z hazardu na terapii, zdecydowalem sie zrezygnowac z alkoholu mimo ze nie mialem z nim duzego problemu.
Jak Zuza pisze dno to indywidualna sprawa, dla mnie to byla pelna koncentracja zycia na grze, czasu i energii wyniszczajaca emocjonalnie.
Sowa
Dołączyła: 07 Lut 2007 Posty: 271 Skąd: polska
Wysłany: 30 Lipiec 2010
killer napisał/a:
Nie dotknołem dna i tak się zastanawiam, bo niektórzy mówią że trzeba dotknąć dna zeby sie odbic.
A musisz się odbijać? nie wystarczy Ci świadomość, że jesteś nałogowcem i co chwila pakujesz się w nowy nałóg?
Niektórzy mówią różne rzeczy, zawsze przyjmujesz je za swoje? Bo jak trzeba dotknąć dna (jakie by nie było), to co? pójdziesz grać dalej, żeby tego dna poszukać? z całą świadomością jakie będą konsekwencje? świadomie będziesz dążył do samozniszczenia? dla mnie to byłoby dnem, ze hej...
A' propos mojego dna: też skupiało się w psychice, nie w finansach.
Jeżeli uświadomiłeś sobie że masz problem z graniem,to znaczy że jesteś świadomy tego co się dzieje i możesz podjąć leczenie. Nie mówię o czymś poważnym,ale np kilka spotkań z terapeuta nie zaszkodzi. Nigdy nie wiesz gdzie jest Twoje dno,a jeżeli sumy które obstawiasz,za które grasz są małe,to chyba nie jest tak źle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum