Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 12 Maj 2010
...chce tej stabilizacji, ale jak zauwazyles dopisalem bylaby bardziej niebezpieczna, poniewaz czy teraz czy normujac sytuacje nie bede jak sam wiesz do konca bezpieczny, juz nigdy.....ale spokoj i poukladanie spraw a co za tym idzie nie zaprzatanie sobie tym glowy, moglo by spowodowac jak sadze te chec jakas nawet podswiadomoa wyzwolenia adrenaliny, ktorej teraz mi po prostu nie brakuje
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Nigdy nie będziesz bezpieczny. całe życie trzeba się pilnować .
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 12 Maj 2010
...czytasz ze zrozumieniem moje posty ?...
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
ale spokoj i poukladanie spraw a co za tym idzie nie zaprzatanie sobie tym glowy, moglo by spowodowac jak sadze te chec jakas nawet podswiadomoa wyzwolenia adrenaliny, ktorej teraz mi po prostu nie brakuje
Ja tak, ale ty być może nie czytasz moich odpowiedzi . Pozdrawiam
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 12 Maj 2010
...nie chce wchodzic w polemike, nawet jesli nie masz racji oddaje ci ja we wladanie
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Ja też nie chce. Na pewne inni coś ci napiszą na twoje posty.
Sowa
Dołączyła: 07 Lut 2007 Posty: 271 Skąd: polska
Wysłany: 12 Maj 2010
Genezyp napisał/a:
ale spokoj i poukladanie spraw a co za tym idzie nie zaprzatanie sobie tym glowy, moglo by spowodowac jak sadze te chec jakas nawet podswiadomoa wyzwolenia adrenaliny, ktorej teraz mi po prostu nie brakuje
Genezyp, a skąd wiesz co spowoduje spokój? Ja bym poczekała i zobaczyła, na razie nie zaprzątałabym sobie tym głowy. Na wypadek głodu środki zaradcze znasz?
Odnośnie obecnej sytuacji: rozumiem, że Ci trudno. Mnie w takich chwilach pomagała myśl, że takie są konsekwencje grania i fakt, że je przyjmuję, a nie uciekam, świadczy o moim zdrowieniu.
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 17 Maj 2010
Zaczynam akceptowac siebie nie tylko jako hazardziste ale siebie jako wcielenie nieodlacznie zwiazane z hazardem...Nie zastanawiam sie dlaczego ja, dlaczego hazard, jak potoczylo by sie moje zycie gdybym nie gral....Jestem....Kazdy krok mojego jestestwa przyblizal mnie tez nieuchronnie do chwili gdy nie tylko zetkne sie z ta forma uzaleznienia ale gdy sprobuje zyc zgola odmiennie, gdy swiat w mojej postaci zacznie przeobrazac sie w widzialne dobro, ktorego istota bez calego bagazu hazardowych doswiadczen nie smakowala by z taka intensywnoscia i paleta doznan....Ciesze sie szczesciem niemal nastolatka siegajac po album ze swiadomoscia, ze ten 11 letni chlopiec namietnie grajacy w futbol nie ugrzeznie w bagnie gry w wiecznosci, ze bedzie mial chwile, ktorych zaden nie grajacy nie zrozumie i nie dotknie, ze bedzie smakowal to co wiekszosc ludzi zagubila w pedzie galopujacej cywilizacji, ze bedzie na nowo dzieckiem w ciele 34 latka....
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Wiek: 55 Dołączył: 11 Maj 2008 Posty: 2558 Skąd: Nasielsk
Wysłany: 17 Maj 2010
Genezyp napisał/a:
Zaczynam akceptowac siebie
no nie wiem
_________________ Choć nikt nie może cofnąć czasu i zacząć wszystkiego na nowo,każdy może zacząć wszystko teraz i stworzyć całkiem nowy finał.
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 13 Czerwiec 2010
...Wczoraj minely 3 miesiace odkad centrum wszechswiata, schowane w mojej malej, mrocznej szkatule przyszlosci, wypelnialy cyfry i analizy przeznaczenia....Dzis szkatula zdaje sie znowu peczniec i z jednej szufladki rozrasta sie w kilka innych, co wiecej nie jest juz mroczna i zdaje sie byc nieco otwarta, cyfry zas przeistoczyly sie w dzialanie a analizy w refleksje...Najwazniejszym jest jednak fakt, ze szkatule nie wypelniaja juz fantasmagorie nieokreslonej przyszlosci ale na razie strzepki terazniejszosci i proby jej swiadomego uchwycenia i przezycia....Zdecydowanie elementem kojacym sa mitingi oraz czas spedzany z corka...Najbardziej irytujace - niepohamowane napady zlosci....Najtrudniejsze - rozmowy z wierzycielami....Najglebsze - rozmowy z zona....Ciesze sie na mysl, ze skonczyly sie ligi a nawet nie wiem kto i gdzie wygral, skonczyl sie Garros i wiem tylko, ze Radwanska przeszla 1 runde (przypadkowo z radia), skonczyly sie i pomniejsze turnieje, mecze towarzyskie, liga europejska i liga mistrzow (tu wiem ze inter wygral, ale nic wiecej - niestety glosno o tym bylo wszedzie), skonczyly sie rozgrywki w siatke, koszykowke, reczna i inne mniej ekscytujace no ale przeciez niegdys zawsze do zanalizowania i zagrania i zyje nadal, a swiat bukmacherki jak widac kreci sie i beze mnie ... Nadszedl jednak czas mistrzostw swiata i ... nie ukrywam, ze zerknal bym na jakis dobry mecz, nie kazdy lecz wybrany, ale sam nie wiem jak zareaguje, czy bede w stanie skupic sie jedynie na cielecej skorze, czy ukladal bede w glowie rezultaty i planowal znowu hazardowa przyszlosc...(?) Nie wiem...Wiem, ze wiele sie we mnie zmienilo, chodze na mitingi, mam inne podejscie do ludzi i zycia, staram sie zyc chwila i myslec odpowiedzialnie...Jestem jednak przed terapia i mam w zwiazku z tym ambiwalentne uczucie, z jednej strony boje sie swojej reakcji, z drugiej chcialbym jednak cos obejrzec...Slucham ludzi z mitingu i wiem, ze wazne jest odkrywanie swoich starych pasji w zdrowieniu, co jednak w sytuacji, gdy pasja byl sport a jej spelnieniem pilka nozna na swiatowym poziomie....(?) ....Najsmutniejsze dlatego tez sa mysli o hazardzie, ktory tak wiele mi zabral w zyciu i obawa polaczona nie ukrywam z glebokim zalem, ze ta pasja, ktora zylem od najmlodszych lat byc moze na zawsze zostanie mi odebrana....Jednako oprocz zalu towarzyszy mi tez silne przekonanie, ze jestem szczesliwy, na razie sa to ulamki sekund, ale te krotkie trzepotania motyla, uswiadamiaja mi trafnosc wyboru i przywracaja to, czego nawet w najwiekszych stanach euforii z wygranej dotknac nie bylem w stanie....Dziekuje wszystkim za wsparcie.....
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 21 Czerwiec 2010
Niestety dopadl mnie najtrudniejszy jak dotad okres w moim trzezwieniu....Z jednej strony czesc wierzycieli mocno naciska na splate zaciagnietych zobowiazan, stawiajac juz dlug na ostrzu noza, z drugiej strony ta niemoc spowodowana niemoznoscia natychmiastowego zorganizowania pieniedzy wyzwala zle emocje i w ulamkach sekund powracaja mysli o graniu obejmujace niestety tylko te "zwycieskie kupony" sprawiajace, ze zycie wydawalo sie prostsze....Na szczescie potrafie juz sie z tym uporac i zdominowac je po chwili myslami o konsekwencjach gry i konkluzji co w istocie sprawilo, ze teraz musze truchlec i stresowac sie tym nie poukladanym swiatem finansow....Jeszcze parenascie dni temu gdy wydawalo sie, ze wszystko zaczyna sie ukladac i zazebiac, chyba w formie nagrody pomyslalem, ze z checia obejrzalbym jakis mecz mistrzostw swiata, teraz, nie mam nawet specjalnie ochoty, mysla przewodnia dnia staje sie niczym nie zmacony spokoj....Jestem zmeczony fizycznie (dosc intensywny okres w pracy) ale nade wszystko psychicznie....Choc firma od jakiegos czasu juz dobrze funkcjonuje i chcialoby sie widziec w koncu jakies efekty naszego wspolnego z zona i wspolpracownikami zaangazowania, niestety nadal taplamy sie w niebotycznych kosztach i poczynionych inwestycji z okresu kryzysu finansowego i z okresu mojej bezsensownej gry, ktora miala nas wyzwolic z jakichkolwiek kosztow....Gdyby nie nasza coreczka zycie w zasadzie byloby nie do zniesienia, a powtarzalnosc dni i stresujacych w nich chwil doprowadzial by do skraju zalamania...Trwamy jednak nadal, starajac sie wspierac i odnajdywac jasne strony zycia, mimo szarosci tek konczacej sie wiosny....Nauczylem sie tez tego, ze na nic nie napieram, ze niczego specjalnie nie staram sie tworzyc, staram sie zyc, wykonujac badz starajac sie wykonac jak najlepiej proste czynnosci dnia, a zycie samo pisze scenariusz i nawet w chwilach najbardziej mrocznych, ciemnych i beznadziejnych w naszych ludzkich poszukiwaniach, okazuje sie ze dobry Bog kreuje sytuacje, ktore staja sie najlepszym i niespodziewanym czestokroc rozwiazaniem naszych problemow, zas sytuacje, zdarzenia, ktore jawia sie jako negatywne, wielokrotnie prowadza do megapozytywnego rozstrzygniecia i analizujac je pozniej, dochodzimy w istocie do refleksji, ze caly ciag zdarzen, prowadzacy jak w lancuszku do tego rozwiazania nie wydarzyl by sie nigdy, gdyby kazde z tych naturalnie nastepujacych po sobie zdarzen nie ziscilo sie....Zatem trzeba trwac, zyc wiara i wzmacniac sie sila kolejnego trzezwego dnia, bo jestem dopiero na poczatku drogi, drogi do szczescia...
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Witam
Czytałam dziś twój wpis o pierwszym mitingu, tak mnie skłonił do pewnych refleksji. Jakie to przewrotne, że żeby docenić to co w życiu najważniejsze musi się stać coś złego, wcześniej jakieś głupoty przysłaniają nam oczy ;(
ale może wtedy (tak na pocieszenie) jesteśmy w stanie naprawdę to docenić??
Wiek: 55 Dołączył: 11 Maj 2008 Posty: 2558 Skąd: Nasielsk
Wysłany: 23 Czerwiec 2010
emipra napisał/a:
akie to przewrotne, że żeby docenić to co w życiu najważniejsze musi się stać coś złego,
Chociaż nie jest to łatwe ale mamy szansę uczyć się na cudzych błędach, chociaż jak piszesz najlepiej samemu w coś przywalić aby zobaczyć przeszkodę lub nie wiedzieć o co kaman.
_________________ Choć nikt nie może cofnąć czasu i zacząć wszystkiego na nowo,każdy może zacząć wszystko teraz i stworzyć całkiem nowy finał.
Genezyp
Dołączył: 21 Mar 2010 Posty: 39 Skąd: Polska
Wysłany: 30 Lipiec 2010
...Jesli mialbym pisac o swojej sytuacji finansowej to lipiec jest juz megadramatyczny, choc dzieki przychylnosci Boga i tak zostalem w kazdym z przypadkow cudownie ocalony, przynajmniej pewne wyroki zostaly odroczone....W zyciu zawodowym pomimo jakichs pozytywnych sygnalow, juz od dluzszego czasu nurzalismy sie w bagnie, o ktorym wspolnie z zona nie mielismy pojecia, na szczescie jakas niesamowita ochrona aniolow sprawila, ze w koncu przecielismy problem i mamy nadzieje, iz odtad sprawy potocza sie juz tylko tym wlasciwym i zdrowym torem, sprawiajacym, ze nasze wspolne wysilki przekluja sie w koncu w pozytywne rezultaty wplywajace na nasza przyszlosc finansowa...W zyciu osobistym pomimo napietej sytuacji i ciaglego zaangazowania w zycie finansowe, mimo wszystko, przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu jakby nieco lepiej....Systematycznie uczeszczam na mitingi i staram sie budowac mocniejsze relacje z Bogiem, ktory w najgorszych chwilach, nawet wowczas gdy wydaje sie juz, ze nie mozna liczyc na zadna pomoc wyciaga ewidentnie swa dlon i kaze miec ufnosc wsrod niebezpieczenstw bo jesli tylko zaufam mu do konca (choc wiem jakie to trudne, zwlaszcza wobec braku moznosci znalezienia sensownego i ograniczonego w umysle ludzkim czestokroc rozwiazania) zawsze bedzie przy mnie....a jesli Bog ze mna to kto przeciwko mnie...(?)...Jednoczesnie czekam na terapie, ktorej termin byc moze w sierpniu zostanie juz wyznaczony i porzadkuje sprawy zwiazane z przepisaniem firmy i nieruchomosci na zone...Wierze, ze lipiec jest jakis graniczny i, ze wraz z jego koncem systematycznie nasze sprawy, zwlaszcza finansowe, ktore nas wrecz przytlaczaja, zaczna sie stopniowo odbudowywac....Jesli chodzi o gre to prawde powiedziawszy, od czasow mistrzostw nie tylko nie pojawia sie nawet drobina mysli ale wrecz dopiero gleboka refleksja i przystanek w gonitwie pozwala mi zauwazyc, ze nie gram i ze nawet tego nie zauwazam....Zdaje sobie sprawe, ze to pewnie tez nie dobre (HALT) ale zmeczenie i wyjalowienie umyslu przez stres zwiazany z permanentnym wrecz ukladaniem harmonogramu finansowego opieke nad corka sprawia, ze nie mam w ogole sil by myslec o czymkolwiek.....Ciesze sie, ze udalo mi sie w koncu wpisac.....Pozdrawiam wszystkich, udanego lata
_________________ Wieczność wydała mu się niczym wobec potworności istniejącej w nieskończonostce czasu całej nieskończonej przestrzeni i istniejących w niej światów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum