Jaki tu spokój,nananana....nic się nie dzieje nananana....
jednak trudno Tobie przyzwyczaić się do spokoju ,ciszy ,normalności ,mąż zapewniał emocje ,napięcia ,czy sobie poradzisz z tym że mąż zacznie niegrać???
niektórzy twierdzą że związki rozpadaja się po terapii ,gdyż partnerce trudno zaakceptować taką monotonię
_________________ To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
Dobreee....
Granie na automatach przez mojego męża dostarczało mi tylko negatywnych emocji...Byłabym najszczęśliwszą kobietą na tej planecie,gdybym już nigdy nie zaznała takowych "wrażeń"...
Czegoś dobrego chcę od życia.
_________________ Wczoraj-to już historia,jutro-to tajemnica,ale DZIŚ to dar losu...
.Byłabym najszczęśliwszą kobietą na tej planecie,gdybym już nigdy nie zaznała takowych "wrażeń"...
sie zobaczy
_________________ zaprzestalem myslenia
Sowa
Dołączyła: 07 Lut 2007 Posty: 271 Skąd: polska
Wysłany: 30 Lipiec 2010
luceo1000 napisał/a:
niektórzy twierdzą że związki rozpadaja się po terapii ,gdyż partnerce trudno zaakceptować taką monotonię
znam 3 takie przypadki, ale w każdym z nich kobieta była uzalezniona i to ona po terapii decydowała o rozstaniu. Myślę, że po terapii zmieniają się role w związku. Jeżeli któraś ze stron nie potrafi zaakceptować tej zmiany następuje rozstanie.
A moze po terapii wzrasta swiadomosc siebie i zaczynamy dokonywac wlasciwych wyborow? A co najwazniejsze jestesmy w stanie te wybory ZREALIZOWAC. Juz nie inne czynniki decyduja o tym jak i z kim zyjemy tylko my sami. I nie powinno to byc "straszakiem" przed terapia, bo sa takie zwiazki co dopiero po terapii nabraly "mocy"
A moze po terapii wzrasta swiadomosc siebie i zaczynamy dokonywac wlasciwych wyborow? A co najwazniejsze jestesmy w stanie te wybory ZREALIZOWAC. Juz nie inne czynniki decyduja o tym jak i z kim zyjemy tylko my sami.
Jezeli tak jest to wyslalabym 90% moich znajomych ktorzy nigdy nie mieli stycznosci z hazardem na takie kursy
najlepiej wyslij siebie i wtedy juz nie bedziesz miala potrzeby wysylania kogokolwiek
bylo juz na forum wielokrotnie pisane o tym czym JEST terapia ale rozumiem ze dalej dla sporej ilosci forumowiczow to pranie mozgu i kara za grzechy
_________________ zaprzestalem myslenia
Sowa
Dołączyła: 07 Lut 2007 Posty: 271 Skąd: polska
Wysłany: 30 Lipiec 2010
zbysob napisał/a:
ale rozumiem ze dalej dla sporej ilosci forumowiczow to pranie mozgu i kara za grzechy
Ja też tak to widzę, ale kompletnie tego nie rozumiem. Nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo bronią się przed terapią, ja szłam na terapię z nadzieją i ciekawością.
Może jest tak, że w naszym społeczeństwie pokutuje mit, że terapia jest dla "czubków", "świrów"?
Najfajniej jest obserwować, jak zmienia się odbieranie terapii przez jej uczestników. Ostatnio śmialiśmy się z facetów, którzy na początku wykłócali się o każdy drobiazg, np. a dlaczego ja mam pisać 4 prace, a on mógł tylko 3?. Teraz, po kilku miesiącach sami proponują, a może pracę tym napisać, albo "a będę mógł tu przychodzić, jak terapia się zakończy?" A najważnijsze: ci, co tak zażarcie walczyli o 3 prace, teraz też się z tego śmieją, a kilka miesięcy temu, za takie obśmianie byli gotowi w mordę lać
Bo na ogol terapia jest takim "bezpiecznym" miejscem gdzie dzieje sie bardzo duzo, czasem nieprzyjemnych rzeczy, ale zawsze jest rozwieszona siatka asekuracyjna i jest ktos kto pomoze. Poza tym to jedno z niewielu miejsc gdzie mozna byc soba bez potrzeby kreowania siebie - dlatego jest taka fajna
ja wszystkim bez pomyslu na swoj hazard polecam terapie juz to pisalam natomiast ja sobie przeprowadzam od ponad 3 lat swoje mitingi raz w tygodniu i rowniez jest spoko
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum