Błagam o pomoc

Moderator: kaśka

Błagam o pomoc

Postprzez danutka123 » 07 Lut 2019, 14:24

Pomponik03 właściwie to nie wiem co napisać.
Niestety wygląda na to że czynnie gra, przynajmniej tak to wygląda z perspektywy tego co opisałaś.
Na pewno szukanie pomocy dla SIEBIE do podstawa. Poznasz kobiety które maja tak samo (lub podobnie) a to bardzo pomaga.
Po drugie jeśli wiesz ze jest chory to wydaje mi się że rozsądnie byłoby żądać aby ponownie rozpoczął terapie, ponieważ tej pierwszej to on nie skończył- mój maż na wstępie usłyszał że ponad rok na początek to podstawa (!), później mitingi -im częściej tym lepiej.
Tak mi się nasunęło- czy Ty masz pewność że on w ogóle chodził na tą pierwszą terapię?
Życzę dużo siły.
danutka123
 
Posty: 108
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

Błagam o pomoc

Postprzez Pomponik03 » 07 Lut 2019, 21:28

Dzisiaj się odezwał. Mówi, że bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie ale cały czas wypiera się, żeby grał i całej tamtej sytuacji. Zapisałam się na terapie dla współuzależnionych. W poniedziałek pierwsze spotkanie, trochę się tego boje, gdyż nie mam pojęcia co mnie tam czeka i kogo spotkam. Wiem, że mitingi są po to aby pomóc, wesprzeć ale mam pewne obawy. Może przez to, że od dziecka byłam wstydliwa. A z narzeczonym mamy się jutro spotkać na neutralnym gruncie i porozmawiać co z nami dalej będzie. Ponadto wspomniałam o intercyzie. Jego reakcja nie była powalająca. Pytał tylko jak ja sobie wyobrażam w takim razie nasze życie, że nie będziemy mieli wspólności, dom będzie na niego (wraz z kredytem). Poza tym co będzie jeśli mu się coś stanie. Stwierdził, że w takiej sytuacji zostanę z dziećmi z niczym.
Do swojej historii z początku muszę dodać to, iż mój partner jest od 17 roku życia chory na zapalenie mięśnia sercowego. W tamtym roku wylądował w szpitalu i spędził w nim ponad 2 tygodnie. Miał biopsje, wszystko wyszło ok, ale do końca życia ma się kontrolować i brać leki. Powodem było przemęczenie, możliwe że przez prace po 12h. Jednak jak sprawdziłam na wyciągach potrafił parę dni po szpitalu jechać do kasyna, jak on to twierdzi "wyciągnąć tylko pieniądze". Dodatkowo za młodości przeżył mocno rozstanie ze swoją pierwszą wielką miłością i kolejną dziewczyną, którą przyłapał na zdradzie. Z rozmowy jego bliskich wywnioskowałam, że po tych sytuacjach bardzo się zmienił. Nigdy nie było z nim problemów a tu nagle taka burza emocji. Raz jest zadowolony i wygadany jak kataryna, a z kolei innego dnia siedzi i ciągle o czymś rozmyśla.
Będę oczywiście pisać jak było na spotkaniu i mittingu. Mam nadzieje, że moje życie jakoś się ułoży. Czasami tłumacze sobie to wszystko tym, że Bóg przekazał mi ten problem abym sobie z nim poradziła i drugiej osobie również. Z natury jestem spokojną osobą i potrafiłam dotąd wpłynąć na jego zachowanie. Jednak po sytuacji z kasynem, mój partner bardzo się zmienił. Zaczął ubliżać, nie szczędził słów na moją osobę podczas kłótni. Zastanawiam się czy nie powinnam go skierować również na terapie z radzenia sobie z emocjami, albo jakiegoś psychologa. Wydaje mi się również, że ma wsparcie tylko we mnie, gdyż jego rodzina zajęta jest jedynie sobą i również z ich rozmów wywnioskowałam, że bardzo liczy się dla nich pieniądz.

Czy myślicie, że tu może być podłoże całego problemu?
Jutro wszystko się wyjaśni co dalej postanowił w stosunku do mnie. Ja zaczynam coraz poważniej myśleć o rozstaniu. Kocham go, ale czy zdołam żyć tak dalej. Nie wiem.
Pomponik03
 
Posty: 9
Rejestracja: 04 Lut 2019, 21:08

Re: Błagam o pomoc

Postprzez Pomponik03 » 07 Lut 2019, 21:31

danutka123 napisał(a):Pomponik03 właściwie to nie wiem co napisać.
Niestety wygląda na to że czynnie gra, przynajmniej tak to wygląda z perspektywy tego co opisałaś.
Na pewno szukanie pomocy dla SIEBIE do podstawa. Poznasz kobiety które maja tak samo (lub podobnie) a to bardzo pomaga.
Po drugie jeśli wiesz ze jest chory to wydaje mi się że rozsądnie byłoby żądać aby ponownie rozpoczął terapie, ponieważ tej pierwszej to on nie skończył- mój maż na wstępie usłyszał że ponad rok na początek to podstawa (!), później mitingi -im częściej tym lepiej.
Tak mi się nasunęło- czy Ty masz pewność że on w ogóle chodził na tą pierwszą terapię?
Życzę dużo siły.


Witam Danutka123. Tak mam pewność, ponieważ nie raz chciał abym towarzyszyła mu w "przychodni". Ponadto Pani terapeutka zorganizowała spotkanie z jego rodzicami, aby poznać również ich zdanie i emocje. Ja nigdy w terapii nie uczestniczyłam, ale nie raz widziałam (sprawdzałam go), albo czekałam na niego po terapii. Pozdrawiam
Pomponik03
 
Posty: 9
Rejestracja: 04 Lut 2019, 21:08

Błagam o pomoc

Postprzez asia » 08 Lut 2019, 12:03

Pomponik03 napisał(a):Zastanawiam się czy nie powinnam go skierować również na terapie z radzenia sobie z emocjami, albo jakiegoś psychologa.

Jedna pisze żeby żądać aby ponownie poszedł na terapię. Ty zastanawiasz się czy go nie skierować na jakąś inną terapię.
Czy Wy macie dzieci czy partnerów?
Bo z takimi zachowaniami/stwierdzeniami spotykam się w stosunku do dzieci, nad którymi rodzice mają opiekę.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 6934
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Błagam o pomoc

Postprzez Aga43 » 08 Lut 2019, 20:02

Pomponik03, witaj na forum.
Pomponik03 napisał(a):W poniedziałek pierwsze spotkanie, trochę się tego boje,

Tez się bałam.A tak na serio ,to nie ma czego się bać.To była moja dobra decyzja,nie żałuję Może też tak napiszesz jak ja?
Aga43
 
Posty: 793
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

Re: Błagam o pomoc

Postprzez Pomponik03 » 08 Lut 2019, 22:42

asia napisał(a):
Pomponik03 napisał(a):Zastanawiam się czy nie powinnam go skierować również na terapie z radzenia sobie z emocjami, albo jakiegoś psychologa.

Jedna pisze żeby żądać aby ponownie poszedł na terapię. Ty zastanawiasz się czy go nie skierować na jakąś inną terapię.
Czy Wy macie dzieci czy partnerów?
Bo z takimi zachowaniami/stwierdzeniami spotykam się w stosunku do dzieci, nad którymi rodzice mają opiekę.[/quzmu]


Nie rozumiem tego pytania. Nie mamy dzieci. Nie mam czego od niego żądać. Jeśli sam nie postanowi iść to nie zmusze go siła przecież. Poza tym z dziećmi jest trochę łatwiej niż z dorosłym czlowiekiem który ma już ukierunkowaną przez siebie drogę i ciężko mu przeszkodzić aby zboczył z trasy.
Pomponik03
 
Posty: 9
Rejestracja: 04 Lut 2019, 21:08

Błagam o pomoc

Postprzez miszokienka » 09 Lut 2019, 10:21

Pomponik03 napisał(a):Zastanawiam się czy nie powinnam go skierować również na terapie z radzenia sobie z emocjami, albo jakiegoś psychologa.
Ja rozumiem post Asi, jako zwrócenie uwagi na to, jak wygląda relacja w waszym związku. Wygląda to bardziej jak matka i syn, a nie jak partnerzy.
Co do Twojego pomysłu, to na terapii uzależnienia przede wszystkim kładziony jest nacisk na zajmowanie się emocjami, bo uzależnienie to choroba emocji, a nie fanaberia objawiająca się graniem. Uzależnienie to efekt nieradzenia sobie z emocjami, coś co ma pozwolić zapomnieć i odciąć się od emocji, których nie chcemy przeżywać, uciec od nich.
Myślę, że tędy droga.
Co Ty możesz zrobić? Możesz pójść na spotkanie z terapeutą, sprawdzicie czy nie jesteś współuzależniona i zajmiesz się sobą. Mnie bardzo zmobilizowało działanie mojej żony, która jeszcze przede mną była w ośrodku terapii i zaczęła chodzić na zajęcia dot. współuzależnienia. Widziałem, że jej zależy na mnie i na naszym związku. Łatwiej było mi podjąć swoje własne leczenie.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1173
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Błagam o pomoc

Postprzez Marta 26 » 10 Lut 2019, 02:35

Wypłacił pieniądze w kasynie i wyszedł.. hazardzista... hahaha
oj slyszalo się tych bajek swego czasu słyszało..witaj na forum, i czerp siłę z historii innych dziewczyn, Ty jeszcze masz szanse wyjść z tego obronna ręka
Carpe diem!
Marta 26
 
Posty: 337
Rejestracja: 12 Lut 2013, 08:02
Miejscowość: Iława

Błagam o pomoc

Postprzez danutka123 » 11 Lut 2019, 15:51

asia napisał(a):Jedna pisze żeby żądać aby ponownie poszedł na terapię. Ty zastanawiasz się czy go nie skierować na jakąś inną terapię.
Czy Wy macie dzieci czy partnerów?
Bo z takimi zachowaniami/stwierdzeniami spotykam się w stosunku do dzieci, nad którymi rodzice mają opiekę.


asia nie wiem co Cię tak zbulwersowało ?
Ja miałam na myśli żądanie w tonie: albo leczenie albo rozstanie. A niby jak inaczej rozwiązać sytuację kiedy on wypiera problem? Udawać że wszystko jest ok? W taki sposób to nigdy nie przejrzy na oczy.
danutka123
 
Posty: 108
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

Błagam o pomoc

Postprzez Marta 26 » 11 Lut 2019, 17:07

Jak go postawisz pod mur to może i pójdzie na leczenie... dla świętego spokoju choćby ... Ale mało.prawdopodobne by coś zatrybiło, z uzależnienia raczej pod przymusem się nie wychodzi, ludzie mają wyroki sądowe z nakazem leczenia i nie kończą terapii... I taki był też chyba sens wypowiedzi mojej przedmowczyni
Carpe diem!
Marta 26
 
Posty: 337
Rejestracja: 12 Lut 2013, 08:02
Miejscowość: Iława

Re: Błagam o pomoc

Postprzez Pomponik03 » 11 Lut 2019, 17:52

Marta 26 napisał(a):Jak go postawisz pod mur to może i pójdzie na leczenie... dla świętego spokoju choćby ... Ale mało.prawdopodobne by coś zatrybiło, z uzależnienia raczej pod przymusem się nie wychodzi, ludzie mają wyroki sądowe z nakazem leczenia i nie kończą terapii... I taki był też chyba sens wypowiedzi mojej przedmowczyni


Wszystko rozumiem. Sam postanowił iść po raz kolejny na terapie. Co do naszej relacji to nie uważam żebym go traktowała jak syna. Jego mama jest aż nadopiekuńcza, pomimo że mój partner ma ponad 30 lat. Więc w porównaniu z nią to wypadam słabo. Mogłabym napisać śmiało że od paru lat przesadza z tym. A najlepsze jest to że on zaczyna powoli traktować mnie tak samo jak ją (nie szanuje jej, nie słucha, kłamie).
Na spotkaniu można powiedzieć że doszliśmy do porozumienia. Powiedziałam mu że zapisałam się na terapie to był zadowolony i ucieszył sie z tego faktu. I pomimi wszystko i nie drążenia przeze mnie juz tematu kasyna sam powiedział że zapewnia mnie że nie gra i że jak chce się o tym przekonać to moge wynająć detektywa kiedy chce i jakiego chce (on pokryje koszty) żeby mi udowodnił to bo ja mu nie wierze. Oczywiście że nie wierzę ale twierdze że prawda i tak predzej czy później wyjdzie na jaw. Ponadto nie mam zamiaru nikogo wynajmować bo sama moge go sprawdzić ale czy warto. Większość z was twierdzi że to "bujda" z tym wypłacanie pieniędzy. Też tak uważam, ale mam nadzieję że cos sie odmieni wkońcu. Dziękuję wam za te wiadomości. Ja zaczynam walczyć o siebie i swoje życie abym nie miała już lęków.
Pomponik03
 
Posty: 9
Rejestracja: 04 Lut 2019, 21:08

Błagam o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 12 Lut 2019, 08:53

danutka123 napisał(a):Ja miałam na myśli żądanie w tonie: albo leczenie albo rozstanie. A niby jak inaczej rozwiązać sytuację kiedy on wypiera problem? Udawać że wszystko jest ok?

Ale dlaczego zaraz jazda ze skrajności w skrajność ? Jak nie rozstanie, to udawać że jest ok ? Nie każda kobieta jest w stanie dać takie ultimatum. Dla zdrowej, pewnej siebie dziewczyny to pewnie pryszcz, ale dla współuzależnionej ? Albo inaczej : dać ultimatum jest w stanie, ale zrealizować to już inna bajka. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Straszyłam odejściem, stawiałam coraz to nowe warunki, bo byłam święcie przekonana, że zrobi tak jak będę chciała. A tu d..pa. Nie zrobił, a ja tylko coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem do bani. Przecież nie o to chodzi, żeby straszyć, manipulować, albo udawać, że jest ok. Ja wolałam zadbać o swoje i dzieci bezpieczeństwo (również finansowe), poukładałam siebie na terapii i dopiero wtedy podejmowałam decyzje. I póki co nie mogę narzekać. Tak po prawdzie to ja również potrzebowałam dorosnąć, bo wcześniejsze moje zagrywki to... ech...szkoda gadać.

Pomponik03 napisał(a):Co do naszej relacji to nie uważam żebym go traktowała jak syna.

Przeczytaj swój początkowy post tak jakbyś czytała innej osoby.
Pomponik03 napisał(a): Ponadto nie mam zamiaru nikogo wynajmować bo sama moge go sprawdzić ale czy warto.

Możesz, tylko po co ? Cały w tym ambaras, żebyś nie miała potrzeby go sprawdzać :)
Agnieszka1234
 
Posty: 3087
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Błagam o pomoc

Postprzez danutka123 » 12 Lut 2019, 22:51

Pomponik03 ja nie bardzo rozumiem. Raz piszesz że:
Pomponik03 napisał(a):Sam postanowił iść po raz kolejny na terapie.

A zaraz chwilę później:
Pomponik03 napisał(a): I pomimi wszystko i nie drążenia przeze mnie juz tematu kasyna sam powiedział że zapewnia mnie że nie gra

To gra czy nie gra?


Agnieszka1234, jestem przykładem osoby która mężowi postawiła takie ultimatum i je zrealizowała. Dlatego też podsunęłam takie rozwiązanie.Ale to każdy musi sam decydować. U mnie potoczyło się to tak ponieważ z jego strony wyglądało to tak, że owszem grać gra ale to jego problem, on o tym ze mną nie będzie rozmawiał a leczyć to się może pójdzie ale dopiero za pół roku. Powiedziałam mu że skoro tak to wszystko przedstawia to ma się wyprowadzić a jak zacznie się leczyć to będziemy rozmawiać o przyszłości. Na drugi dzień już go nie było w domu a na kolejny dzwonił że był pytać się w najbliższym prywatnym ośrodku o leczenie zamknięte (koniec końców leczy się na nfz). Zmiana o 180 stopni w ciągu dwóch dni, więc czasem warto.
Ile kobiet tyle historii a każda radzi ze swej perspektywy. Mnie się po prostu to wszystko "przelało" i wolałam wtedy życie bez niego niż z nim i z hazardem i dlatego miałam w sobie tą siłę a też jestem osobą współuzależnoną. Natomiast wiem, ze wiele kobiet najpierw terapia- później decyzje. No u mnie było na odwrót, ale nie żałuję bo przynosi to efekty.
danutka123
 
Posty: 108
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

Błagam o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 13 Lut 2019, 08:39

danutka123 napisał(a):Mnie się po prostu to wszystko "przelało" i wolałam wtedy życie bez niego niż z nim i z hazardem i dlatego miałam w sobie tą siłę a też jestem osobą współuzależnoną

U mnie było bardzo podobnie, nawet poszło dość szybko gdy sprawa wyszła na jaw.
Z tym, że to wg mnie nie było rozstanie, a nadal związek. Tyle, że na odległość :)
Agnieszka1234
 
Posty: 3087
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Błagam o pomoc

Postprzez tojatoja » 13 Lut 2019, 10:34

Pomponik byłaś na spotkaniu z terapeuta?
Poza tym ze od hazardzistów wymaga się czynów to czy partnerki/zony tez dotrzymują słowa? (Sorki tak głosno myślę ;))
Pomponik03 napisał(a):Zastanawiam się czy nie powinnam go skierować również na terapie z radzenia sobie z emocjami, albo jakiegoś psychologa. Wydaje mi się również, że ma wsparcie tylko we mnie, gd
z tego zdania odczytuje oprócz tego o czym pisze Asia, miszokienka i Aga czyli ze to co sama stosowałam : żądania, nakazy, brak mozliwości swojego zdania. I abstrahując od sytuacji granicznych gdy jestesmy konsekwentne i dbamy o siebie i stawiamy granice( o czym pisze Danutka) Mowię o funkcjonowaniu w zyciu codziennym na zasadzie stawiania siebie "wyzej" i traktowania partnera "z góry" moze właśnie jak dziecka (choc przed tym bronimy się jak mozemy /tez jak dzieci). I Agnieszka to dobrze opisała ze my tez musimy dojrzeć/ dorosnąć by te relacje były po prostu zdrowe. Myślę, ze najgorsze jest dopuszczenie do siebie i pogodzenie się z tym ze ta druga osoba jest odrębną jednostką i ma prawo nie zgadzac się z nami i pojsc swoją drogą jesli np nie chce się leczyc. I tu łączy siè druga część zdania Pomponika ze "ma wsparcie tylko we mnie". Czy to nie jest ten piedestał z ktorego patrzymy z góry? Jesli ma wsparcie tylko we mnie to nie znaczy ze mogę nim rządzić, ze jestem nie zastąpiona (czyli jestem lepsza)?
Pomponik03 napisał(a):on pokryje koszty) żeby mi udowodnił to bo ja mu nie wierze.
kurcze na bogato, jakie hazardowe...i sam siebie chce przekonac...
Pomponik03 napisał(a):Oczywiście że nie wierzę ale twierdze że prawda i tak predzej czy później wyjdzie na jaw. Po
a mi się wydaje ze jednak wierzysz...tez takie oszukiwanie samej siebie ...
tojatoja
 
Posty: 786
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości