Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Moderator: kaśka

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 12 Lip 2019, 13:59

Witam, proszę Was o radę.
Od tego pamiętnego dnia, który „wycisnął” mnie doszczętnie, minęły dwa lata, ale wydaje mi się, że było to tydzień temu...To wszystko do tej pory nie daje mi spokoju, dręczą mnie pytania „Czy dobrze zrobiłam? Czy miałam powody do takiej reakcji?”

Tę historię można by było zacząć słowami piosenki Moniki Brodki „Żoną miałam być, miał być ślub...”. Mój narzeczony nie mógł znaleźć stałej pracy, więc za namową swojej rodziny, która tam mieszka już kilka lat – wyjechał za granicę. Na początku plan był taki, ze po jakimś czasie do niego dojadę, ale realność okazała się inna, on z wielkim trudem zaczepił się w stałej pracy, i to po kilku m-cach, więc uzgodniliśmy, że jeszcze trochę zarobi i wraca do Polski, bo bezsensem jest żebym zostawiała swoją pracę dla niepewnej przyszłości w obcym kraju. Po ponad roku miał wracać w styczniu, napisał, że zaproponowali mu jeszcze pół roku, ponieważ i tak zakład miał być zamykany latem, więc woleli go „przetrzymać” niż zatrudniać kogoś tylko na 6 m-cy. Pomyślałam „ok, to tylko pół roku, damy radę”.

No i tu się zaczyna się historia związana stricte z tematem tego forum. Był koniec czerwca, mój narzeczony miał już kupione bilety, miał wracać równo za tydzień. Robiłam porządki, szykowałam się na jego powrót. Dostałam od niego wiadomość „Wszystko zepsułem”, nie wiedziałam o co chodzi, pierwsza myśl, że coś nabroił w pracy. Pytałam o co chodzi, ale ciszaaa. Po kilkudziesięciu minutach przyznał się. Wszystkie pieniądze przegrał na obstawianiu meczy, zaczął od jednej wygranej i tak się nakręcił, potem przegrana, przegrana i takim to sposobem 10 000 euro ulotniło się. Wpadałam w szał, aż mnie zgięło, tak jakby mój organizm przejął ten cały stres w ciągu sekundy, siedziałam jak zgarbiona 90-latka, którą od środka coś ściska. Nie wierzyłam jak to możliwe. Najgorsze było jego zachowanie – wycofał się kompletnie, ciekawe czy gdybym nie ciągnęła go za język przyznałby się do wszystkiego. Powiedziałam, ze nie chcę go widzieć. Poświeciliśmy swój związek, siebie, dla 2 lat rozłąki i jesteśmy w punkcie wyjścia. Jak on mógł to zrobić? Czy to uzależnienie? Czy już kiedyś tak grał? Może wcale nikt nie prosił go żeby został w pracy tylko może już wcześniej tracił kasę i po prostu chciał zyskać pół roku żeby odrobić straty? Zawiódł moje zaufanie, poczułam, ze w jego życiu jestem nikim, ani przyjacielem ani narzeczoną.

To było 2 lata temu, nie mogę ułożyć sobie życia do tej pory. Ciągle o nim myślę, już półtora roku nie mamy kontaktu. Rok temu napisałam z pytaniem co u niego słychać, ale zero odpowiedzi, potem już nie próbowałam.

Zaczęłam sobie wszystko układać w całość...kiedyś, jeszcze przed naszym poznaniem wiem, ze miał kilka tysięcy oszczędności i rzekomo dał je na przechowanie koledze, który pracował w banku i założył mu lokatę. Za bardzo w to nie wnikałam, nie chciałam pytać o pieniądze, które nie były moje. Potem, kiedy już zaręczyliśmy się, zapytałam o tę kasę i otrzymałam wiadomość, że już ich nie ma, przepadły. Od razu pomyślałam, że pewnie kolega jest tu winny...no, ale chyba prawda jest zupełnie inna... Kiedy rozstaliśmy się opowiedziałam wszystko mojej ciotecznej siostrze, co mi powiedziała? Opowiedziała, że mój narzeczony jej bratu rodzonemu dawał złote rady, właśnie żeby obstawiał sobie mecze, że to super sprawa. Kiedy mi o tym opowiedziała zdałam sobie sprawę, że ta układanka ma więcej części, i te 10 tyś. euro to nie był pierwszy raz „nieopierzonego kurczaka”. Wiedział co i jak, to nie był pierwszy raz, tylko wcześniej po prostu nie miał rozpędu w postaci większej kasy. Potem wspomniałam, że jak mieszkał z rodzicami za granicą w wieku nastu lat to chodził do kasyna, ale to opowiadał mi to zaraz po naszym poznaniu się, czyli było to 10 lat temu i kto by się tym przejmował...a było trzeba się przejąć.

Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że naprawdę byliśmy udaną parą, szanowaliśmy się bardzo, nigdy jedno drugiego nie nazwało nawet głupkiem, co dopiero mówić o innych słowach. Bardzo go kochałam (kocham?), czułam, że w końcu odnalazłam kogoś przy kim w 100% mogę być sobą, wszystko nas łączyło: zainteresowania, poczucie humoru, patrzenie na świat. Był wesołym facetem, miłym, dobrym, raczej nieśmiałym. Jedyne ALE to jego stosunek do alkoholu, bardzo mnie wkurzało, że kiedy zdążyła się jakaś domówka (nie za często, 5-10 razy w roku) to zawsze hamulce puszczały, nigdy nie było tak żeby wypił kilka kieliszków dla humoru, zawsze kończyło się to stanem prawie czołgania się po ziemi.

Nie mogę pójść dalej, można powiedzieć zdrowy rozsądek wygrał, ale serce go nie wyrzuciło na dobre. Czasem żałuję, że nie powiedziałam „ok, wracaj”, bo może moje obawy były bezpodstawne i straciłam miłość swojego życia? Ale czy wtedy on myślał o mnie, o nas?

I stąd moja prośba o porady , czy zrobiłam dobrze zrywając zaręczyny 2 lata temu? Czy moje przebaczenie byłoby początkiem życia z hazardzistą? W ogóle, czy w waszym mniemaniu on nim był/jest?
Znowu mam taki okres kiedy jestem o krok od napisania do Niego.
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez marcin_opolskie » 12 Lip 2019, 18:06

wszystkie elementy opisywane mogą wskazywać na uzależnienie narzeczonego od hazardu, picie alkoholu do upadłego gdy była ku temu okazja - jak dla mnie również - ucieczka od myśli dręczących w głowie, chwila "ulgi"...
na pozostałe pytania nikt nie zna odpowiedzi, czytasz forum - widzisz z czym wiąże się życie z nieleczącym się hazardzistą, z czym z leczącym; Ty go znałaś i tylko Ty możesz spróbować sobie odpowiedzieć choć nie będzie to proste, nigdy nie jest gdy chodzi o "gdybanie" o przyszłości i "co by było, gdyby..."
i Witaj na forum...
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4072
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aga43 » 13 Lip 2019, 09:48

Witaj na forum Aneta85.
Aneta85 napisał(a):To było 2 lata temu, nie mogę ułożyć sobie życia do tej pory. Ciągle o nim myślę, już półtora roku nie mamy kontaktu. Rok temu napisałam z pytaniem co u niego słychać, ale zero odpowiedzi, potem już nie próbowałam.

Napisałaś do niego,nie odpisał, nie widzę tu z jego strony jakiś starań o ten związek,już nawet pomijam to czy gra,czy nie gra,czy jest uzależniony czy nie jest bo tego nie wiem.A tak w sumie to jakie ma to znaczenie dla Ciebie?Minęło 2 lata,nie ma go realnie w Twoim życiu.Przez ten czas żyjesz myśląc o nim,może warto przemyśleć czy jest tego wart?Czas leci do przodu,stoisz w miejscu,latka lecą.
Aga43
 
Posty: 831
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez milo » 13 Lip 2019, 10:54

a CO zrobiłaś PRZEZ TE 2 LATA w temacie współuzależnienia, czyli w jaki sposobzajęłaś się SOBĄ, swoimi emocjami, przekonaniami, oczekiwaniami, myśleniem i reagowaniem ?

Bo pytanie "czy dobrze zrobiłam" jest tak naprawdę "uciekaniem od problemu".
Problem jest : współuzależnienie.
A pytanie raczej dotyczy : "co mogę zrobić, by uleczyć moją glowę, serce i duszę ?"

http://anonimowihazardzisci.org/wsp%C3% ... -anon.html

a ja nie ma... to może być

http://al-anon.org.pl/spotkaniamityngi/

Warto także rozejrzeć się za TERAPIĄ dla Ciebie - współuzależnienie samo nie znika w momencie odcięcia kontaktu z osobą uzależnioną. Współuzależnienie jest w Tobie nadal, jako, że po 2 latach nie jesteś w stanie napisać nic o SOBIE a piszesz wszystko o NIM.


Nie przez "przypadek" wybrałaś na partnera wlaśnie tego człowieka, z takimi cechami charakteru i takimi skłonnościami .

Powodzenia
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4316
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez kaśka123 » 13 Lip 2019, 11:23

Cześć, jak pisała milo, warto się zastanowić nad sednem problemu. Gdybanie co by było, powoduje stanie w miejscu. Może warto spotkać się z fachowcem i chociażby raz przegadać temat. Popatrz na to z tej strony, że nie zrobił nic żeby uratować związek, pomimo Twojej inicjatywy. Wszystko co robił, daje do myślenia pod względem uzależnienia, chociaż myślę, że nie nam to osądzać.
kaśka123
 
Posty: 322
Rejestracja: 27 Lip 2017, 05:48

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 13 Lip 2019, 17:57

Dziękuję wszystkim za odpowiedź, opinię.
To prawda, stoję w miejscu. Ponadto jestem neurotykiem i introwertykiem, wszystko przeżywam w dwójnasób.
Wydaje mi się, że nie zdążyłam zostać osobą współuzależnioną, jeżeli patrzeć np. na tę definicję: „W wyniku wieloletniego życia z osobą uzależnioną mogą utrwalać się reakcje przystosowawcze do danej sytuacji, które określane są mianem współuzależnienia.”
Co nie zmienia faktu, że hazard zabrał mi szczęście, radość z życia.
Fakt, mogę sobie tylko gdybać jak by to się potoczyło.
Na razie nie jestem w stanie iść do przodu, bo mogłabym tylko skrzywdzić drugą osobę. Wiem, że muszę popracować nad sobą, mam już umówione spotkanie z psychologiem.
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez chłop ze wsi » 13 Lip 2019, 19:14

Aneta85 napisał(a):nie jestem w stanie iść do przodu, bo mogłabym tylko skrzywdzić drugą osobę
A gapiąc się w sufit i czekając na księcia nie krzywdzisz czasem kogoś ? Dokładnie rzecz ujmując siebie samej .to jest takie cimci rymci. Idąc do przodu nie krzywdzisz nikogo.
Trochę pewnie poczytałaś forum.Zapytam więc wprost: dlaczego do psychologa a nie terapeuty ?
Powodzenia
chłop ze wsi
 
Posty: 374
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez zbysob » 14 Lip 2019, 06:14

Aneta zareagowałaś zdrowo - tyle że teraz boli. Nie wiem czy to współuzależnienie ale warto to przegadać w towarzystwie które ma o tym pojęcie. Nie jest ważna etykieta czy nazwa ale to, żeby nie wracało czkawką. Nigdy z żadną osobą nie ma gwarancji udanego związku. Tyle że poczucie bezpieczeństwa i wzajemne zaufanie są zwykle na pierwszym miejscu . No i to co nazywamy miłością. Bo i tak pod tym hasłem każdy ma coś innego. Nie do końca uważam żeby akurat terapeuta był potrzebny ale może warto . Nic nie ryzykujesz a zyski mogą być spore.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12286
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 14 Lip 2019, 08:26

chłop ze wsi napisał(a):
Aneta85 napisał(a):nie jestem w stanie iść do przodu, bo mogłabym tylko skrzywdzić drugą osobę
A gapiąc się w sufit i czekając na księcia nie krzywdzisz czasem kogoś ? Dokładnie rzecz ujmując siebie samej .to jest takie cimci rymci. Idąc do przodu nie krzywdzisz nikogo.
Trochę pewnie poczytałaś forum.Zapytam więc wprost: dlaczego do psychologa a nie terapeuty ?
Powodzenia


Nie za bardzo wiem o jakim księciu mówisz? Napisałam, że właśnie nie jestem w stanie wchodzić w nowy związek, bo mogłabym kogoś skrzywdzić, czy to księcia czy nie księcia, na chwilę obecną byłoby to tylko klin-klinem. Nie potrzebuję teraz tego. Idę na psychoterapię psychoanalityczną, do osoby, która ponad 10 lat pracuje również z osobami uzależnionymi i DDA. Napisałam „psycholog”, bo zaczynała od tych studiów, a jak wiesz terapeutą może być każdy po studiach wyższych.

Dzięki, liczę na to powodzenie, czasu nie cofnę, ale chcę coś zmienić.
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez chłop ze wsi » 14 Lip 2019, 14:04

Czasem szczypię.. Książę to przecież Twój narzeczony/nienarzeczony z którym niby zerwałaś dwa lata temu a jednocześnie czekasz na niego. To albo albo. Tu trzeba zdecydować. Podejrzewam że bez problemu mając krąg wspólnych znajomych możesz dowiedzieć się co porabia były/niebyły. To ułatwi Ci podjęcie decyzji. Bo opcji jest wiele. Możesz je sama wymyslić a na dodatek każda wymyślona okaże się inna niż rzeczywistość. :D
Co do psychologa .Jeśli ma doświadczenie z uzaleznieniami to jak najbardziej w porządku.
Wracając do pytania z nagłówka. Tego pewnie nie dowiesz się nigdy. Bo niezależnie czy Twoje życie potoczy się pomyślnie/niepomyślnie to to pytanie będzie nierozstrzygnięte. Zrób więc tyle aby dobrze było Ci każdego dnia dzisiaj. A pytanie zostaw bez rozpatrywania .
Działaj. Tylko tak coś zmienisz.
Powodzenia
chłop ze wsi
 
Posty: 374
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 15 Lip 2019, 15:23

chłop ze wsi napisał(a):Czasem szczypię.. Książę to przecież Twój narzeczony/nienarzeczony z którym niby zerwałaś dwa lata temu a jednocześnie czekasz na niego. To albo albo. Tu trzeba zdecydować. Podejrzewam że bez problemu mając krąg wspólnych znajomych możesz dowiedzieć się co porabia były/niebyły. To ułatwi Ci podjęcie decyzji. Bo opcji jest wiele. Możesz je sama wymyslić a na dodatek każda wymyślona okaże się inna niż rzeczywistość. :D
Co do psychologa .Jeśli ma doświadczenie z uzaleznieniami to jak najbardziej w porządku.
Wracając do pytania z nagłówka. Tego pewnie nie dowiesz się nigdy. Bo niezależnie czy Twoje życie potoczy się pomyślnie/niepomyślnie to to pytanie będzie nierozstrzygnięte. Zrób więc tyle aby dobrze było Ci każdego dnia dzisiaj. A pytanie zostaw bez rozpatrywania .
Działaj. Tylko tak coś zmienisz.
Powodzenia


Czasem trzeba uszczypnąć, szczególnie mnie, bo zapętlam się w swoich myślach i uczuciach, a wyjścia i tak nie szukam.
Akurat nie mamy wspólnych znajomych, poznaliśmy się na studiach (aż 11 osób na roku), mieszkamy od siebie 250km, więc nasze losy nie przecinają się. I o zgrozo (albo i nie) nigdy nie miałam fb, żeby mieć chociaż minimalny kontakt z jego kolegami „z podwórka” albo z jego siostrą.
Może to i lepiej...
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez chłop ze wsi » 15 Lip 2019, 17:02

Aneta85 napisał(a):Może to i lepiej...

Wychodzić za mąż nie poznając choć trochę rodziny wybrańca/wybranki ? I to będąc juz po studiach ? Jest w tym nuta szaleństwa.A nie było tak że obawiałaś się dowiedzieć czegoś co zburzy Twój wysniony obraz narzeczonego , bo jak piszesz były podstawy do pewnych wątpliwości.?Idź do terapeuty szybciutko.A on ? on sobie dał spokój to i Ty daj sobie spokój.
odwagi i działaj.
chłop ze wsi
 
Posty: 374
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 15 Lip 2019, 21:08

chłop ze wsi napisał(a):
Aneta85 napisał(a):Może to i lepiej...

Wychodzić za mąż nie poznając choć trochę rodziny wybrańca/wybranki ? I to będąc juz po studiach ? Jest w tym nuta szaleństwa.A nie było tak że obawiałaś się dowiedzieć czegoś co zburzy Twój wysniony obraz narzeczonego , bo jak piszesz były podstawy do pewnych wątpliwości.?Idź do terapeuty szybciutko.A on ? on sobie dał spokój to i Ty daj sobie spokój.
odwagi i działaj.


Jego rodziców znałam dobrze, bo bywałam u niego kilka razy w tygodniu (miasto, gdzie studiowaliśmy jest jego miastem rodzinnym, a to ja pochodzę z innego województwa), ale fakt, nie miałam ich nr tel a oni mojego. Z jego siostrą widziałam się tylko ze 4 razy, bo kilkanaście lat mieszka zagranicą.
Na terapię na pewno pójdę, muszę to przetrawić i wierzę, że wszystko się ułoży.
Dzięki, Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze.
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez klaudiaha » 24 Lip 2019, 22:56

Aneta prosisz o radę to Ci radzę :) wiem co oznaczają niezakończone związki i wątpliwości z którymi się zmagasz. To potrafi bardzo zatruć życie i sprawić ze jesteśmy po prostu nieszczęśliwe. Skontaktowalabym się z tym chłopakiem mimo wszystko i poszłabym tez do psychologa po wsparcie. Bez tego będzie Ci trudno zrobić krok do przodu i może się okazać ze za kolejne 2 lata będziesz dokładnie w tej samej sytuacji. A to uwierz mi - nie jest przyjemne doświadczenie:(
klaudiaha
 
Posty: 27
Rejestracja: 22 Maj 2016, 12:43
Miejscowość: Warszawa

Re: Czy dobrze zrobiłam kończąc ten związek?

Postprzez Aneta85 » 30 Lip 2019, 20:54

klaudiaha napisał(a):Aneta prosisz o radę to Ci radzę :) wiem co oznaczają niezakończone związki i wątpliwości z którymi się zmagasz. To potrafi bardzo zatruć życie i sprawić ze jesteśmy po prostu nieszczęśliwe. Skontaktowalabym się z tym chłopakiem mimo wszystko i poszłabym tez do psychologa po wsparcie. Bez tego będzie Ci trudno zrobić krok do przodu i może się okazać ze za kolejne 2 lata będziesz dokładnie w tej samej sytuacji. A to uwierz mi - nie jest przyjemne doświadczenie:(


Dziękuję, że napisałaś. Przemyślałam to sobie i stwierdziłam, że skoro nie odpowiedział na wiadomość, która wysłałam rok temu tzn. że on nie potrzebuje kontaktu ze mną. Może jest inna, może ma do mnie żal. Jest tyle tych „może”...
Prawie codziennie czytam przed snem to forum i każda historia, choć bardzo tragiczna, trzyma mnie “w pionie” żebym nie zrobiła głupoty i nie napisała/nie zadzwoniła do niego.
Bałabym się stać współuzależnioną. Wydaje mi się, że uzależnienie to wybór (w końcu świadomie robisz ten pierwszy krok), a współuzależnienie to wyrok.
Niedawno zdałam sobie sprawę, że 2 lata nie śmiałam się. Tak szczerze, pełną piersią. Chce odzyskać dawną „ja”.
W sobotę mam randkę.
Aneta85
 
Posty: 7
Rejestracja: 08 Lip 2019, 09:59

Następna

Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], MSN [Bot] oraz 1 gość