Moja historia.

Moderatorzy: anwaz, admin

Moja historia.

Postprzez Nerek » 03 Lis 2019, 23:46

Mam na imię Mikołaj, mam 31lat. Jestem hazardzistą - automaty i kasyna internetowe. Swoją "przygodę" z hazardem rozpocząłem w wieku 17lat, mój "kochany" tatuś pokazał mi co i jak... Na początku były to tylko i wyłącznie automaty. Grałem sporadycznie, "przy okazji", bagatelizując całą sprawę, szczególnie, że mój ojciec grał już wcześniej, a ze względu na to iż w tamtych czasach pracowałem u niego to dużo czasu spędzaliśmy razem, również na graniu. Tak mijały miesiące, lata, a ja sobie grałem. Zarabiałem u ojca dobrze, mieszkałem z rodzicami więc wielkich wydatków nie miałem poza własnymi zachciankami. Z tego powodu przez kilka lat pykania na maszynach nikt nie widział lub nie chciał widzieć w tym problemu, również cała moja rodzina, na czele z matką. W wieku 21lat poznałem moją obecną żonkę. W wieku 22lat zamieszkaliśmy razem, a ja dalej beztrosko sobie grałem (żona oczywiście o niczym nie wiedziala :( , poznaliśmy się za granicą i przeprowadziła się do mnie, do nowego dla niej miejsca. Nikogo ani niczego tutaj nie znała, dlatego łatwiej było mi wszystko ukrywać). W tym czasie też odszedlem z pracy od ojca i otworzyłem własną firmę. Szło mi całkiem nieźle właściwie od samego początku, zarabiałem sporo tylko co z tego jak większość przegrywałem. Płaciłem wszystkie rachunki, raty za w miarę dobre auto i ogólnie niczego w domu nie brakowało ale bez fajerwerków jak na własną dobrze prosperującą firmę, ponieważ reszta szła na automaty. Po paru latach wynajmowania mieszkania, zdecydowaliśmy się na kredyt hipoteczny na budowę domu - I tu zaczęły się schody... Nie będę opisywał całej historii bo nocy mi zabraknie... przegrałem prawie połowę kredytu hipotecznego. Pożyczałem również pieniądze od rodziny i znajomych. Łącznie było tego naprawdę dużo. W krytycznym momencie miałem wypadek w pracy, dość poważny- po upadku z wysokości połamałem kręgosłup. Wylądowałem w szpitalu przykuty do łóżka. Nie miałem wyboru, dłużej już nie mogłem kłamać i ukrywać mojego hazardu przed żoną. Wszystko się wydało. Sytuacja była naprawdę kiepska, bank chciał nam wypowiedzieć umowę ze względu na brak postępu prac na budowie, ja po udanej operacji kręgosłupa chodziłem ale nie mogłem pracować czyli zarabiać przez kilka mscy, do tego długi po ludziach ( pożyczek ani kredytów nie brałem). Mimo tego wszystkiego żona została przy mnie... Po wyjściu ze szpitala zacząłem terapię grupową dla hazardzistow. Pomimo zaleceń lekarza zamiast kilku msc rehabilitacji, po 2-3 tyg w gorsecie ortopedycznym wróciłem do pracy oraz do prac przy wykończeniu domu, żeby nadrobić jak najwięcej. Żona akurat w tym czasie dostała spadek po ojcu, sprzedalismy działkę, wydaliśmy oszczędności i z jej pomocą udało Nam się wyjść z tego. Do domu wprowadziliśmy się oczywiście nieskonczonego ale jakoś dogadaliśmy się z bankiem. Tak jak wspominałem, od razu rozpocząłem terapię na którą chodziłem nieprzerwanie tydzień w tydzień przez 3lata (nie opuscilem ani jednego spotkania). Po upływie 3 lat i trochę terapia została przerwana ze względów osobistych Pani terapeutki prowadzącej. Po 3latach abstynencji czułem się już silny i wyleczony dlatego nie szukałem niczego innego. Wytrzymałem w abstynencji kolejny rok. Po upływie ponad 4 lat abstynencji, zagrałem... :( nie powiedziałem o tym wtedy mojej żonie, która mimo tego wszystkiego została przy mnie. Nie przyznałem się po wpadce, nie wróciłem na terapię, która ponownie ruszyła akurat w trakcie mojego nawrotu choroby. Po prostu wróciłem do starego życia w kłamstwie i do nałogu. Świat automatów mocno się zmienił w trakcie mojej abstynencji, poza tym żona była bardziej ostrożna, wyczulona ze względu na moją przeszłość - miałem np. włączoną lokalizację w telefonie co uniemożliwiało przesiadywanie na automatach. Wtedy odkryłem kasyna internetowe i popłynąłem.... Po kilkunastu miesiącach grania żona zorientowala się co się dzieje i zmusiła mnie do przyznania się. Tym razem skutki były gorsze- kredyty, chwilówki, długi w hurtowniach i u podwykonawców naprawdę duuuuzo tego wszystkiego. Jednak najgorsza była ponowna utrata zaufania żony, jedynej bliskiej i oddanej mi osoby na tym świecie. Zranilem ją tym do żywego bo naprawdę wierzyła w to, że się zmieniłem.
Ale mimo wszystko wykazała się zrozumieniem nie zostawiła mnie i pomogła mi podnieść się z kolan... 22.06.2019r od tego dnia po raz drugi przestałem grać. Wróciłem na terapię, zrobiłem samowykluczenie ze wszystkich możliwych kasyn internetowych, znowu zostałem odcięty od pieniędzy. Tym razem staramy się nie popełniać błędów z mojego pierwszego leczenia. Za pierwszym razem ze względu na mój wypadek głównie skupilismy się na mojej rekonwalescencji i powrocie do zdrowia. Przede wszystkim ani złotówka z naszych "domowych" pieniędzy nie pójdzie na moje długi. Po godzinach i w weekendy pracuje dodatkowo na swoje zobowiązania. Wszystko co poszło lub pójdzie na moje długi i cokolwiek z tym związane zostaje zapisane w zeszycie, a ja w przyszłości będę musiał to odpracowac. Oprócz terapii chcę zacząć chodzić na mitingi ah bede zmuszony dojeżdżać ok 50km w jedną stronę do Wolsztyna. W najbliższą środę sie tam wybieram.
Piszę to wszystko przede wszystkim aby prosić Was o poradę co poszło nie tak w moim leczeniu, że po ponad 4 latach abstynencji wróciłem do grania, wiem że kolejnej szansy nie dostanę od żony, a jest ona miłością mojego życia i nie chcę jej stracić :( . Oczywiście jeśli trzeba odpowiem na wszystkie pytania.
Kolejnym powodem mojego postu jest chyba przestroga. 4 lata to naprawdę sporo jednak hazardzistą zostaje się na całe życie i nigdy nie można o tym zapominać.
Pozdrawiam Mikołaj hazardzista
Nerek
 
Posty: 10
Rejestracja: 16 Paź 2019, 16:28

Re: Moja historia.

Postprzez chłop ze wsi » 04 Lis 2019, 18:32

Witaj.
Właściwie w Twoim poście jest odpowiedź na pytanie które postawiłeś
Nerek napisał(a):co poszło nie tak w moim leczeniu
. Pomyslałeś że jestes zdrowy. Ot , proza życia.

Nasuwa mi się jeszcze jedno spostrzeżenie. Za pierwszym i drugim razem idziesz na terapię " bo sie wydało". Na początek to pewnie wystarczy. Brakuje mi u Ciebie takiej osobistej motywacji- nie chce juz grać, mam dość oszukiwania , kłamania, zaciagania kredytów ponad możliwość spłaty.
Tyle spostrzeżeń. 50 km to nie jest dużo, ode mnie z miasta ludzie codziennie do pracy po tyle dojeżdżają.
Powodzenia.
chłop ze wsi
 
Posty: 386
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Moja historia.

Postprzez Nerek » 04 Lis 2019, 19:50

chłop ze wsi - dziękuję za odpowiedź. Pisałem tego posta w dużym skrócie chcąc przede wszystkim zawrzeć jak najwięcej kluczowych informacji. Bardzo trudno jest w jednej wypowiedzi zawrzeć fakty z ponad 10lat i jeszcze do tego wszystkiego dołożyć spostrzeżenia, emocje i uczucia. Zarówno za pierwszym razem jak i teraz bardzo chce nie grać, chce przede wszystkim się zmienić i być lepszym człowiekiem. Nie chcę przede wszystkim więcej ranić mojej żony, którą bardzo kocham i na której zależy mi najbardziej na świecie. Gdybym nie chciał zmiany sposobu życia hazardzisty to bym nie chodził tak sumiennie na poprzednią terapię. Naprawdę przez ponad 3lata chodziłem tydzień w tydzień we wtorek o 18.30 chory, zmęczony w roboczych ciuchach brudny, bez znaczenia nie opusicilem ani jednego spotkania bo chciałem, nie dlatego że musiałem. Tylko później terapii zabrakło, a ja tak jak piszesz poczułem się zdrowy, silny i nie szukałem alternatywy, czegoś w zamian. No i niestety wytrzymałem kilka miesięcy około roku myślę... teraz chciałbym już na zawsze z tym zerwać. Chciałbym umieć w odpowiednim momencie zareagować odpowiednio, a nie popłynąć z nurtem rzeki nałogu:// stąd też szukam dodatkowej pomocy w innych miejscach. W środę jadę na pierwszy meeting.
Nerek
 
Posty: 10
Rejestracja: 16 Paź 2019, 16:28

Moja historia.

Postprzez Agnieszka1234 » 05 Lis 2019, 08:52

Cześć,
może tu masz odpowiedź:
Nerek napisał(a):Naprawdę przez ponad 3lata chodziłem tydzień w tydzień we wtorek o 18.30 chory, zmęczony w roboczych ciuchach brudny, bez znaczenia nie opusicilem ani jednego spotkania bo chciałem, nie dlatego że musiałem.

Teraz masz zamiar robić dokładnie to samo :
Nerek napisał(a):Po godzinach i w weekendy pracuje dodatkowo na swoje zobowiązania. Wszystko co poszło lub pójdzie na moje długi i cokolwiek z tym związane zostaje zapisane w zeszycie, a ja w przyszłości będę musiał to odpracowac. Oprócz terapii chcę zacząć chodzić na mitingi ah bede zmuszony dojeżdżać ok 50km w jedną stronę do Wolsztyna. W najbliższą środę sie tam wybieram.

Znaczy terapia + praca w każdej wolnej chwili + perspektywa odpracowywania już odpracowanych długów ( tym razem rodzinie (yyyy?) ) To w ramach jakiejś kary ?

A gdzie czas na odpoczynek ?

Nerek napisał(a):W środę jadę na pierwszy meeting.

A to bardzo dobra decyzja.
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Moja historia.

Postprzez NowyNowy » 05 Lis 2019, 18:08

Witaj,
Ja też zaliczyłem wpadkę, przez to , że opuściłem mitingi, mitingi AA mimo iż jestem hazardzistą. Póki byłem tam regularnie czyli co tydzień, trzymałem się, dawały mi większego kopa niż terapia. Z powodu nałożenia się terminów terapii i mitingów z wiadomych względów wybrałem terapie i na 2 tygosnie przed roczną abstynencją zagrałem.....złożyło się na to wiele rzeczy, ale to nie one były winne tylko ja. Wystarczył głupi @ na wirtualnej polsce z promką ......czytaj darmowym bonusem i popłynąłem, nie wiem czy na złość żonie, czy komuś. Plus w tym, że suma nie tka zbyt wielka, ale stało się. Pierdzielnąłem ze zdwojoną siłą o ziemie, bardziej zaryłem niż za pierwszym razem (chodzi o mój stan psychiczny). Podniosła mnie z tego terapeutka i AA, wczśniej starałem się trzeźwieć dla żony i bliskich, teraz chce to robić już tylko dla siebie i dla dziecka by miał ojca. Małzeństwo chcę odbudować, niby jest dobrze, lepiej, ale wiem że co tam by się niedziało to ja muszę być trzeźwy.Oby udało się tym razem, tego sobie i Tobie życzę. Pozdrawiam Hazardzista
NowyNowy
 
Posty: 6
Rejestracja: 26 Paź 2019, 19:51

Moja historia.

Postprzez asia » 09 Lis 2019, 10:45

Oprócz terapii poszukaj sobie warsztatów, spotykaj się z innymi niegrającymi, poproś kilka osób o nr telefonu żeby w razie kryzysu mieć gdzie zadzwonić.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7067
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Re: Moja historia.

Postprzez Nerek » 09 Lis 2019, 21:02

Agnieszka1234 napisał(a):Cześć,
może tu masz odpowiedź:
Nerek napisał(a):Naprawdę przez ponad 3lata chodziłem tydzień w tydzień we wtorek o 18.30 chory, zmęczony w roboczych ciuchach brudny, bez znaczenia nie opusicilem ani jednego spotkania bo chciałem, nie dlatego że musiałem.

Teraz masz zamiar robić dokładnie to samo :
Nerek napisał(a):Po godzinach i w weekendy pracuje dodatkowo na swoje zobowiązania. Wszystko co poszło lub pójdzie na moje długi i cokolwiek z tym związane zostaje zapisane w zeszycie, a ja w przyszłości będę musiał to odpracowac. Oprócz terapii chcę zacząć chodzić na mitingi ah bede zmuszony dojeżdżać ok 50km w jedną stronę do Wolsztyna. W najbliższą środę sie tam wybieram.

Znaczy terapia + praca w każdej wolnej chwili + perspektywa odpracowywania już odpracowanych długów ( tym razem rodzinie (yyyy?) ) To w ramach jakiejś kary ?

A gdzie czas na odpoczynek ?

Nerek napisał(a):W środę jadę na pierwszy meeting.

A to bardzo dobra decyzja.


Może źle się wyraziłem ale nie pracuje w każdej możliwej wolnej chwili. Zawsze dużo pracowałem- taka rzeczywistość przy własnej działalności, na dodatek lubię bardzo swoją pracę. Mam czas na inne rzeczy. Jak choćby terapia, treningi 3x w tygodniu, spacery z psami (bardzo mnie to relaksuje i odpręża) no i oczywiście czas spędzany z żoną na różne sposoby.

Nie bardzo rozumiem " perspektywa odpracowywania już odpracowanych długów ( tym razem rodzinie (yyyy?) ) To w ramach jakiejś kary ? " ?? Czy ja coś takiego napisałem? Bo naprawdę nie rozumiem. Uważam, że hazardzista powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, również odpowiedzialność finansową. Co w tym dziwnego że nie chce aby na moje długi hazardowe szły domowe oszczędności? Lepiej np rozwalić lokatę i spłacić długi które na robiłem? Dlaczego moja żona ma cierpieć finansowo przez moją grę? Szczególnie jeśli nie ma takiej potrzeby?? Czuję się odpowiedzialny za to co narobilem i sam chcę odpracować i spłacić swoje długi. Nie chcę żeby zrobili to za mnie pracownicy, ani nie chce tego spłacać oszczędnościami. Myślałem że to dobrze...?? Uważam że w ten sposób na dłużej zapamiętam to co narobilem.
Nerek
 
Posty: 10
Rejestracja: 16 Paź 2019, 16:28

Re: Moja historia.

Postprzez Nerek » 09 Lis 2019, 21:11

NowyNowy napisał(a):Witaj,
Ja też zaliczyłem wpadkę, przez to , że opuściłem mitingi, mitingi AA mimo iż jestem hazardzistą. Póki byłem tam regularnie czyli co tydzień, trzymałem się, dawały mi większego kopa niż terapia. Z powodu nałożenia się terminów terapii i mitingów z wiadomych względów wybrałem terapie i na 2 tygosnie przed roczną abstynencją zagrałem.....złożyło się na to wiele rzeczy, ale to nie one były winne tylko ja. Wystarczył głupi @ na wirtualnej polsce z promką ......czytaj darmowym bonusem i popłynąłem, nie wiem czy na złość żonie, czy komuś. Plus w tym, że suma nie tka zbyt wielka, ale stało się. Pierdzielnąłem ze zdwojoną siłą o ziemie, bardziej zaryłem niż za pierwszym razem (chodzi o mój stan psychiczny). Podniosła mnie z tego terapeutka i AA, wczśniej starałem się trzeźwieć dla żony i bliskich, teraz chce to robić już tylko dla siebie i dla dziecka by miał ojca. Małzeństwo chcę odbudować, niby jest dobrze, lepiej, ale wiem że co tam by się niedziało to ja muszę być trzeźwy.Oby udało się tym razem, tego sobie i Tobie życzę. Pozdrawiam Hazardzista


Hej NowyNowy to u mnie podobnie bez terapii sobie nie poradziłem. Tym razem oprócz terapii chodzę na meetingi AH - byłem pierwszy raz w środę i na pewno będę już stałym uczestnikiem. Super sprawa, wyszedłem mocno naładowany pozytywna energia, a 2h zlecialy w mgnieniu oka. Usłyszałem właśnie tam mądre zdanie : " Zawsze myśl o sobie w kontekście zdrowienia, w tej materii bądź egoista, nie zdrowiej dla rodziny tylko dla siebie, a rodzina i bliscy na pewno z tego skorzystają ". Jak dla mnie 100% racja, myślę że poprzednim razem robiłem to za bardzo dla żony i dla chęci odpracowania długów zamiast dla siebie. Tym razem postaram się nie popełnić tego błędu. Tobie również życzę trzeźwości i wytrwałości. Pozdrawiam
Nerek
 
Posty: 10
Rejestracja: 16 Paź 2019, 16:28

Re: Moja historia.

Postprzez Nerek » 09 Lis 2019, 21:14

asia napisał(a):Oprócz terapii poszukaj sobie warsztatów, spotykaj się z innymi niegrającymi, poproś kilka osób o nr telefonu żeby w razie kryzysu mieć gdzie zadzwonić.


Warsztatów? Co masz na myśli możesz troszkę rozwinąć myśl??
Mam telefon póki co do trzech trzezwiejacych hazardzistow i wiem że mogę dzwonić w razie kryzysu...
Nerek
 
Posty: 10
Rejestracja: 16 Paź 2019, 16:28

Moja historia.

Postprzez Agnieszka1234 » 10 Lis 2019, 07:51

Nerek napisał(a):Nie bardzo rozumiem " perspektywa odpracowywania już odpracowanych długów ( tym razem rodzinie (yyyy?) ) To w ramach jakiejś kary ? " ?? Czy ja coś takiego napisałem?

W takim razie wyciągnęłam błędne wnioski z Twojego poprzedniego posta. Dziękuję za rozjaśnienie.
Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38


Wróć do Tu się witamy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: MSN [Bot] oraz 1 gość