Nawrót

Moderatorzy: anwaz, admin

Nawrót

Postprzez Istvan » 24 Lis 2020, 10:35

Cześć wszystkim,

Krótko o sobie, mam 35 lat, miałem nawrót... Niestety długi nawrót. W sumie na własne życzenie. Zaniedbałem (porzuciłem) mitingi. Mając 32 lata podjąłem leczenie, terapia + mitingi. Niestety wróciłem do punktu wyjścia... Niestety przekonałem się ze skutki nawrotów to jeszcze większe spustoszenie. Po co mi to było? Nie wiem... Jest we mnie pustka, rozbicie i ten ścisk w przełyku... Jestem w 5letnim związku, partnerka pomagala mi wyjść z problemów finansowych udzielając pożyczki (na uzupełnienie debetu). Byłem już blisko spłacenia wszystkiego do banku i zostałby mi tylko dług wobec mojej drugiej połowy. Niestety... Choroba znów mnie dopadła. Konsekwencje finansowe b duże, łącznie ok 100 tys zl. Prace mam do końca roku... Dlaczego to pisze? Wstyd mi wrócić na miting, wiem że jakbym powiedział to mojej drugiej połowie, to może być już koniec i wyląduje pod mostem... Boli, że człowiek tak całe życie się szarpie ze swoimi chorymi emocjami. Proszę jeśli ktoś to czyta, nie popełniajcie tego błędu co ja. Życzę Wam pogody ducha, a sobie spokoju i siły do walki....
Istvan
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 Sie 2019, 19:38

Nawrót

Postprzez adwokat2 » 24 Lis 2020, 23:48

Dasz rade Istvan aczkolwiek nie będzie to łatwe... Masz chyba racje, że nawroty choroby sieją największe spustoszenie( prawdpopodobnie...?). Dziesiątki razy to przerabiałem i za każdym razem było coraz gorzej - finansowo ale przede wszystkim z własnym stanem zdrowotnym i fizycznym. Aż czasem szkoda o tym gadać... no ale jakoś musimy żeby się wspierać i wyciągać dobre wnioski i dobre działania na przyszłość. Na następne 24 godziny oczywiście :-)
adwokat2
 
Posty: 51
Rejestracja: 11 Sty 2018, 12:57

Nawrót

Postprzez kiedyskiedys » 25 Lis 2020, 11:05

Nie ma sie czego wstydzic, miting jest dla wlasnie takich jak Ty jestesmy tam by sie wspierac a nie oceniac. Mi wielokrotnie zdarzylo sie przyjsc po zlamaniu abstynencji i ja osobiscie uznaje przyznanie sie do tego za wielka odwage.
Wielokrotnie tez dane mi bylo sluchac osob ktore przychodzily po zagraniu i dawalo mi to niesamowitego powera.

Co do finansow to oddalem dostep do kont zaufanej osobie, wyplata przelewana jest na konto do ktorego nei mam dostepu. Jesli chodzi o zadluzenie poczytaj o upadlosci konsumenckiej.

3maj sie i pisz co u Ciebie.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2474
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Nawrót

Postprzez Istvan » 27 Lis 2020, 13:28

Dzięki za słowa wsparcia i wskazówki. Co do upadłości konsumenckiej nie ma u mnie żadnych przesłanek - niestety taki już ze mnie typ, że podpieram się łokciami, ale zawsze spłacam. Nie miałem nigdy komornika ani nic takiego. Nigdy też tak bezpośrednio od ludzi nie pożyczałem, tylko bank - wiem, że to żaden powód do dumy, wiem, że jak będę żył jak do tej pory, to niedaleka droga. Aktualnie w banku jedna większa rata na długi, długi czas i tyle... Pracuje (póki co, bo raptem jeszcze ze 2mce), będę spłacał. Moje życie wygląda w zasadzie tak, że całe życie pracuje, żeby spłacać długi wywołane swoją chorobą - to jest przytłaczające. Na szczęście nie mam dzieci (choć zawsze bardzo chciałem) - ale teraz wiem, że ani nie byłbym dobrym ojcem, a w genach mogłyby dostać to czego nigdy by nie chciały. Mam poczucie, że cała ta sytuacja to tylko wynik moich działań - niczyich innych, stąd do nikogo nie mam pretensji.
Terapia i mitingi, dały mi też dużo do zrozumienia - niestety nie wystarczająco. Umiem docenić, że nikt za mną nie gania żebym mu oddał pieniądze, że oprócz zdrowia psychicznego, którego niestety nie mam, fizycznie chyba nie jest super ale też nie jakoś najgorzej. Mam zdrowe ręce, nogi, mogę pracować.
Ale niestety znów wpadłem w szambo po pachy. Nie umiem wyłączyć myślenia o tym co się stało, przytłacza mnie to.
Dlatego tak jak pisałem wcześniej, jeśli ktoś to czyta - proszę nie popełniaj tego błędu co ja... Ja niestety przed graniem daleki byłem, żeby tu zajrzeć i poczytać doświadczenia Braci
Uważajcie na siebie, pogody ducha!
Istvan
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 Sie 2019, 19:38

Nawrót

Postprzez karol skotan » 27 Lis 2020, 14:20

Nic dodać, nic ująć. Jak ja Ciebie rozumiem, od wczoraj jestem w identycznej sytuacji. Co do wstydu, miałbym do kogo zadzwonić lecz wstydzę się i jednocześnie boję. Ktoś napisał że póki żyjesz wszystko jest możliwe, ja jednak przestałem w to wierzyć. Pozdrawiam trzymaj się.
karol skotan
 
Posty: 106
Rejestracja: 04 Lis 2013, 12:24

Nawrót

Postprzez milo » 30 Lis 2020, 12:44

Wstyd jest tym, czym karmi się choroba.
Odwstydzenie tego wstydu pozwala na zatrzymanie choroby.

Co może się stać, jeśli na mityngu powiesz, że złamałeś abstynencję, grałeś i zrobiłeś następne długi oraz powiesz, że boisz się powiedzieć bliskim ?

Wstydzisz się swojego wstydu czy swojego strachu ?

Jesteśmy tak glęboko chorzy, jak głęboko chowamy nasze tajemnice.
Nie krzyczymy na ulicach o tym, lecz mówimy tylko tym, do ktorych mamy zaufanie.
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4603
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

Nawrót

Postprzez Istvan » 03 Kwi 2021, 23:07

Znowu gram... Padam na twarz, ale udaje, że jest inaczej. Co jest najgorsze? Denerwuje mnie strasznie jak czytam wypowiedzi na forum "mam miliony dlugow, ale co tam, zdrowieje, odkrywam świat na nowo, jest pięknie"... Może na psychotropach jest, na początku jest euforia, podobnie na mitingach. Sam tak miałem. Przepraszam wszystkich, których urażam swoją wypowiedzią, to że mi się nie udało bo jestem okrutnie słabym człowiekiem, nie znaczy że Wam się nie uda. Oby się Wam udało. Ja niestety umrę jak hazardzista. Przyznanie się przed najbliższą mi osobą, która mi już w tej kwestii podała rękę, dzięki której byłem na terapii, miałem okazję normalnie żyć, spowoduje tylko ze zostanę bezdomny i samotny. Dylematy... Ale nie żałuję siebie i choć mam łzy w oczach, wiem że nie zasługuje już na żadną pomoc.
Istvan
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 Sie 2019, 19:38

Nawrót

Postprzez marcin_opolskie » 04 Kwi 2021, 16:03

srutu-tutu - nie potrzeba żadnych psychotropów ani euforii, nie jesteś słaby - jesteś chory; no ale dobre wytłumaczenie i dalej "łatwiej" grać.

Istvan napisał(a):... dzięki której byłem na terapii, miałem okazję normalnie żyć, ...

miałeś okazję, jednak coś nie pasowało bo wróciłeś do grania; byłeś na terapii i chciałeś coś zmienić naprawdę dla siebie?? pożałuj siebie i rusz się, przestań się użalać i zmieniaj, działaj - wiem że łatwiej czytać forum i się wqrwiać, ale da się inaczej
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4301
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Nawrót

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 05 Kwi 2021, 06:15

Istvan napisał(a):Przyznanie się przed najbliższą mi osobą, która mi już w tej kwestii podała rękę, dzięki której byłem na terapii, miałem okazję normalnie żyć, spowoduje tylko ze zostanę bezdomny i samotny.

Czyli nie poszedłeś na terapię dla siebie, tylko dla kogoś. Typowe. Może zacznij trzeźwieć dla siebie?
A że Cię wpisy denerwują, to zrozumiałe, bo wstyd Ci i próbujesz deprecjonować możliwość trzeźwienia z długami. Chore myślenie, nic więcej. Wracaj na terapię i mitingi, nawrót to nie koniec świata. Ważne co z tym zrobisz.
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 317
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Nawrót

Postprzez Istvan » 06 Kwi 2021, 06:54

Dziękuję za odpowiedzi. Poszedłem wówczas na terapię dla siebie, ale za wskazaniem najbliższej mi osoby, bo ja już nie miałem siły tak żyć. Chcę być trzeźwy dla siebie. Wiem, jak to brzmi, ale zaczynam od dziś. Rano klęknąłem zmówiłem pacierz (szczerze? ciężko i tak na siłę), ale muszę prosić Siłę Wyższą, bo jestem bezsilny w tej chorobie. Oby tylko nie dopadło mnie użalanie nad sobą - nie jest mi siebie już żal - wiedziałem, że jestem chory, a mimo wszystko, chciałem komfortowo, znowu bez pokory, w tajemnicy przed całym światem. Ale wiem, że przyjdą chwile użalania, łez- jaki ja biedny pokrzywdzony - dziwne, że jak grałem to o tym nie pamiętałem.
Narobiłem znowu okropnych długów - wartość mieszkania na pewno -i kolejna rzecz, którą spostrzegłem, to nie pieniądze są tu istotą problemu - istotą są emocje, które targają mną. Nawet jak te pieniądze miałem nie było mi dobrze, ja wciąż szukałem wrażeń i to musiało się tak skończyć. Ile tych pieniędzy by nie było ile razy bym się nie spłacił, to nie tu jest mój problem.
Chcę być dzisiaj trzeźwy, to jest najważniejsze. Wien, że nie cofnę czasu, ale mogę dzisiaj zrobić coś, żeby jutro było lepsze. Będę tu pisał, bo nie mam się gdzie wygadać, chociaż tu mogę być szczery.
Istvan
 
Posty: 5
Rejestracja: 12 Sie 2019, 19:38

Nawrót

Postprzez Adam*** » 17 Kwi 2021, 10:04

Witam,a ja mam 37 lat i niestety ale też miałem nawrót, najgorsze w tym wszystkim że zapominamy o sobie, napisałeś że chcesz być trzeźwy,to dąż do tego za wszelką cenę,ja ze swojej strony mogę powiedzieć,że życie nasze,jako osób uzależnionych nie jest proste,naszym największym wyzwalaczem są pieniądze.Zycze 24 h trzeźwości.Najwazniejszy jest dzień dzisiejszy tu i teraz.
Adam***
 
Posty: 13
Rejestracja: 19 Mar 2021, 11:21

Nawrót

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 17 Kwi 2021, 12:13

Adam*** napisał(a):życie nasze,jako osób uzależnionych nie jest proste,

A to zależy z jakiej strony na to spojrzeć. Życie ogólnie nie jest proste, i mierzenie się na trzeźwo z problemami też proste nie jest. Łatwiej schować się za murem uzależnienia, użalania i nie brania odpowiedzialności za swoje życie...
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 317
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Nawrót

Postprzez zbysob » 02 Maj 2021, 06:27

Adam*** napisał(a):naszym największym wyzwalaczem są pieniądze

Adam zawsze bezpieczniej jest pisać w pierwszej osobie liczby pojedynczej :) bo dla mnie pieniądze nie są wyzwalaczem . Mam zawsze w kieszeni sporo pieniędzy, dostęp do konta, kartę itd. Jednak wcześniej przerobiłem to i owo na terapii :)
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12683
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Nawrót

Postprzez milo » 02 Maj 2021, 09:39

Przecież nawrót wcale nie musi zakończyć się zagraniem ani ciągiem grania.

Co robić dalej ? Oczywiście są sposoby : terapia, mityngi, telefony do innych niegrających ....
Czy chesz tylko przestać grać, czy wreszcie zacząć żyć szczęśliwie ?
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4603
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg


Wróć do O czym chciałbym powiedzieć

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron