Zawalczyć o siebie..

Moderatorzy: anwaz, admin

Zawalczyć o siebie..

Postprzez rvvr93 » 10 Mar 2019, 20:47

Witam wszystkich. Nawet nie wiem od czego zacząć...

Mam 26 lat i jestem uzalezniony od zakladow bukmacherskich. Pierwszy kupon postawilem jeszcze w podstawowce, pozniej sporadycznie. Sytuacja rozwinela sie, gdy mialem jakos 22 lata. Mialem "wolne" pieniadze to wplacalem sobie po 100-200zl i obstawialem. Ale gdzies wszystko sie napedzilo. Teraz mam okolo 250tys dlugow, prawie 3700 zl miesiecznie rat co mnie po prostu przeroslo.. Moja podstawowa pensja jest nizsza niz wysokosc rat. Mam mozliwosc zarobic znacznie wiecej, ale nie jest to do konca zalezne odemnie, jesli jest praca to pracuje tez w soboty i niedziele. Z racji tego, ze nie jest to pewne, dochodzi ciagla presja skad wezme pieniadze, jesli okaze sie, ze nie bedzie nadgodzin. To wszystko tak cholernie niszczy psychikę..

Dopiero teraz uswiadamiam sobie jak zniszczylem sobie zycie... Gralem, zeby miec pieniadze na spelnianie marzen i takie zycie jakiego bym chcial, a tak naprawde moglem to sobie zapewnic nie grajac... Teraz juz czasu nie cofne, ale mimo wszystko chce walczyc o szczesliwe zakonczenie. Powoli godze sie z myslą, ze kolejne kilka lat bede "bez zycia", bardzo mnie to wszystko demotywuje do dzialania. Tymbardziej majac swiadomosc ze kilka poprzednich lat rowniez przepadlo bezpowrotnie.

Ten temat to troche taka moja motywacja, chcialbym tu czasem zamieszczac takie wlasne podsumowanie tego jak idzie..

Jeszcze raz witam wszystkich.

PS. Przepraszam za chaotyczny post, nie mam za bardzo weny dzis, ale czulem po prostu, ze dzis jest ten dzien, w ktorym musze to napisac.
rvvr93
 
Posty: 5
Rejestracja: 04 Mar 2019, 18:00

Zawalczyć o siebie..

Postprzez miszokienka » 10 Mar 2019, 21:26

Witaj rvvr93! Fajnie, że napisałeś!
Wcale nie musi być tak, że będziesz bez życia. Paradoksalnie Twoje życie może zacząć się właśnie od teraz. Też miałem podobne myśli, a okazuje się, że to nie pieniądze są wyznacznikiem radości z życia. Ja zacząłem żyć i zauważać, że w szczęściu nie chodzi o pieniądze dopiero gdy przestałem grać. Dziś pieniędzy mam tyle, ile potrzebuję na zwyczajne przeżycie, ale bywam szczęśliwy znacznie częściej niż wtedy, gdy obracałem ogromnymi kwotami.
Szczęście jest wewnątrz każdego z nas. Trzeba tylko zawalczyć o siebie, żeby je wydobyć.

Pomyśl o terapii. O mitingach też. To najlepszy możliwy start. Takie są moje doświadczenia.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1415
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Zawalczyć o siebie..

Postprzez rvvr93 » 10 Mar 2019, 22:19

Ja doskonale sobie zdaje sprawe z tego, że najgorszy jest ten pierwszy krok, totalna zmiana myslenia i sposobu zycia, zycia w ktorym w nie ma gry. Z kazdym kolejnym miesiacem powinno byc lepiej i lzej.
Mowiac bez zycia, mialem na mysli presje nadgodzin, ciaglej pracy na dodatek w miejscu, ktore z czasem stalo sie delikatnie mowiac "znienawidzone".

Chodzi bardziej o to, ze gdyby to byla rata np na 20lat ale mniejsza kwota, to by nie bylo problemu, a w takiej sytuacji bedzie to bardzo dolujace, przez najblizsze dwa lata przynajmniej...

Co do terapii hmmm.. zawsze bylem do nich nastawiony sceptycznie i chyba tak pozostanie. Wiem, ze moze byloby latwiej, ale wychodze z zalozenia, ze skoro sam w to wpadlem to i sam z tego wyjde.
Wiem, ze jesli mi sie uda samodzielnie, to dopiero bede dumny z siebie. Tylko czy to realne, czy tylko to wytwor mojej wyobrazni...
rvvr93
 
Posty: 5
Rejestracja: 04 Mar 2019, 18:00

Re: Zawalczyć o siebie..

Postprzez akukaracza » 10 Mar 2019, 23:04

rvvr93 napisał(a):Wiem, ze moze byloby latwiej, ale wychodze z zalozenia, ze skoro sam w to wpadlem to i sam z tego wyjde.
Wiem, ze jesli mi sie uda samodzielnie, to dopiero bede dumny z siebie. Tylko czy to realne, czy tylko to wytwor mojej wyobrazni...


Cześć rvvr93,
Zapala mi się lampka gdy to czytam.
Bardzo hazardowe myślenie- to nie chodzi o to żebyś pokazał całemu światu że umiesz, tylko znalazł pokorę i zrozumiał że choroba doprowadziła Cię w miejsce w którym jesteś.

Skorzystaj z terapii. Zobaczysz że będzie lżej.
akukaracza
 
Posty: 18
Rejestracja: 09 Lip 2018, 21:38

Zawalczyć o siebie..

Postprzez rvvr93 » 10 Mar 2019, 23:12

No wlasnie tu nie chodzi o to, ze ja chce udowodnic calemu swiatu, ze jestem "lepszy" bo poradzilem sobie sam. Nie chce tez utrzec nosa osobom, ktore mi powiedzialy, ze za daleko to zaszlo i bez fachowej pomocy sobie nie poradze, a takimi osobami sa np moi rodzice.

Tutaj bardziej chodzi o udowodnienie samemu sobie. Ja sobie zdaje sprawe z tego, do czego mnie to granie doprowadzilo. Widze po swojej sytuacji i nie mam na mysli tutaj tylko finansow. Mowie o zaniedbaniu calej reszty, od znajomosci, przez zdrowie, pasje, do stanu emocjonalnego, zmian cech charakteru.

Po prostu wychodze z zalozenia, ze jesli nie bede chcial skonczyc, to nawet terapia nic nie da. I odwrotnie. Jesli zapre sie, ze nie bede gral to niezaleznie czy bede chodzil na terapie czy nie, dokonam tego.

Przez ten ostatni rok "poznalem siebie". Duzo mysle o przyczynach stanu w jakim jestem i mysle, ze jestem w stanie stawic temu czola.

Ale nie zamykam sie calkowicie na rozmowe z kims kto sie na tym zna. Niemniej jednak dam sobie chyba szanse na wyprowadzenie tego samodzielnie.
rvvr93
 
Posty: 5
Rejestracja: 04 Mar 2019, 18:00

Zawalczyć o siebie..

Postprzez Andy » 10 Mar 2019, 23:30

rvvr93 napisał(a):Mam 26 lat i jestem uzalezniony od zakladow bukmacherskich.

Zacząłeś bardzo sensownie, tak mi się przynajmniej wydawało...
rvvr93 napisał(a):Duzo mysle o przyczynach stanu w jakim jestem i mysle, ze jestem w stanie stawic temu czola.

Hmm, szkoda że nie miałem szansy spotkać Cię wcześniej! Wyjaśniłbyś mi przyczyny, dla których gram i zaoszczędziłbym 25 lat piekła uzależnienia (bo myślałem bardzo podobnie, ale widać - inteligencją nie sięgam Ci do pięt).

A teraz się, qrna, zdecyduj! Jesteś uzależniony, czy grasz - bo lubisz tak sobie popie***lać [mod A] w buki?
A jeśli jesteś chory, to nie targuj się w temacie leczenia.
Ostatnio edytowany przez Agnieszka1234, 11 Mar 2019, 08:25, edytowano w sumie 1 raz
Powód: wulgaryzm
Na ogół przecież ludzie, nawet najbardziej niegodziwi, są naiwniejsi i lepsi, niżbyśmy w ogóle mogli przypuszczać. Zresztą i my również.
F. Dostojewski, Bracia Karamazow
Andy
 
Posty: 646
Rejestracja: 09 Mar 2007, 20:12

Re: Zawalczyć o siebie..

Postprzez rvvr93 » 10 Mar 2019, 23:42

Andy napisał(a):Hmm, szkoda że nie miałem szansy spotkać Cię wcześniej! Wyjaśniłbyś mi przyczyny, dla których gram i zaoszczędziłbym 25 lat piekła uzależnienia


Nie jestem Twoim psychologiem i nie siedzę w Twojej glowie, zebym mial Ci cokolwiek wyjasniac :) zreszta 25 lat temu bym Ci raczej za wiele nie powiedzial :D

Andy napisał(a): (bo myślałem bardzo podobnie, ale widać - inteligencją nie sięgam Ci do pięt).


Nie wiem jaki to mialo sens :)

Andy napisał(a):A teraz się, qrna, zdecyduj! Jesteś uzależniony, czy grasz - bo lubisz tak sobie popie***lać w buki?
A jeśli jesteś chory, to nie targuj się w temacie leczenia.


Ja sie zdecydowalem, przeczytaj pierwszy post ze zrozumieniem :) Mysle, ze cwierc miliona dlugu to juz raczej nie jest hobbystyczne granie. Aczkolwiek moze odwrocisz moje myslenie, moze po prostu mam bardzo drogie hobby i nie ma to nic wspolnego z uzaleznienem :)

I nigdzie sie nie targuje, przedstawilem jedynie swoje podejscie do tematu :)
rvvr93
 
Posty: 5
Rejestracja: 04 Mar 2019, 18:00

Zawalczyć o siebie..

Postprzez asia » 11 Mar 2019, 00:07

rvvr93 napisał(a):Co do terapii hmmm.. zawsze bylem do nich nastawiony sceptycznie i chyba tak pozostanie.

Zawsze powiadasz :lol:
Andy napisał(a):A jeśli jesteś chory, to nie targuj się w temacie leczenia.

A dlaczego nie? Nie miałeś takiego etapu targowania się ? Miałeś , miałeś :-) Ja zresztą też.

Chłopak ma swoją koncepcję pod tytułem " zrobię to sam" czyli dokładnie to co ma 99% hazardzistów , którym przychodzi do głowy żeby przestać grać. No i już. Trzeba mu kibicować i tyle.

rvvr93 napisał(a):Mysle, ze cwierc miliona dlugu to juz raczej nie jest hobbystyczne granie.

Każdy przegrywa tyle , na ile go stać. Wielkość przegranych/długi to nie miara uzależnienia.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7399
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Zawalczyć o siebie..

Postprzez miszokienka » 11 Mar 2019, 00:07

rvvr93 napisał(a):Chodzi bardziej o to, ze gdyby to byla rata np na 20lat ale mniejsza kwota, to by nie bylo problemu, a w takiej sytuacji bedzie to bardzo dolujace, przez najblizsze dwa lata przynajmniej...
Jeśli to tylko o to chodzi, to pomyliłeś fora. Poszukaj forum kredytowego.
rvvr93 napisał(a):Po prostu wychodze z zalozenia, ze jesli nie bede chcial skonczyc, to nawet terapia nic nie da. I odwrotnie. Jesli zapre sie, ze nie bede gral to niezaleznie czy bede chodzil na terapie czy nie, dokonam tego.
Pierwsza część założenia jest bardzo trafna, logiczna i prawdziwa. Ta dalsza dedukcja już nie. Widać w tym wywodzie działanie choroby. I nie, nie tylko dlatego, że jest to nielogiczne (bo jak ktoś ma np. raka i nie chce tego leczyć to rzeczywiście nic mu nie pomoże i umrze, ale jeśli będzie naprawdę chciał uzdrowienia to jednak same chęci go nie uzdrowią).

Odpowiedz sam sobie na pytanie: po co mam zrobić to sam? Może to chęć pokazania innym, że dasz radę, może strach przed przyznaniem się przed sobą do swoich niedoskonałości? Poczytaj sobie na forum jak sprawy toczyły się u pozostałych herosów, którzy nie chcieli korzystać z pomocy. Sprawdź, czy Twoje powody są warte pójścia drogą samotnej walki. Terapeuci nie są po to, żeby upokorzyć Ciebie, czy mnie. Oni są po to, by pomóc. Dzięki nim szybciej wkroczysz na drogę fajnego życia. Nie szkoda Ci czasu na eksperymenty? Czasu nie kupisz...

Tak czy owak, widać, że nie jesteś jeszcze gotowy do rozstania z graniem. Cóż, tak bywa. Sam też musiałem upaść mocniej, żeby załapać, że stawką jest moje życie.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1415
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Zawalczyć o siebie..

Postprzez miszokienka » 11 Mar 2019, 00:15

rvvr93 napisał(a):Wiem, ze jesli mi sie uda samodzielnie, to dopiero bede dumny z siebie. Tylko czy to realne, czy tylko to wytwor mojej wyobrazni...
Nie wytwór wyobraźni, tylko wizja spowodowana chorobą. Wielu z nas to przechodziło. Jest tak, jak napisała Asia.
Ostatecznie decyzja i tak należy do Ciebie. Jesteś kowale swojego losu. Mi nic do tego :)
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1415
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Re: Zawalczyć o siebie..

Postprzez rvvr93 » 11 Mar 2019, 00:25

asia napisał(a):
rvvr93 napisał(a):Co do terapii hmmm.. zawsze bylem do nich nastawiony sceptycznie i chyba tak pozostanie.

Zawsze powiadasz :lol:


W takim sensie, ze od dosyc dlugiego czasu rozne osoby probowaly mnie do tego namowic i skutek byl zawsze taki sam :)

asia napisał(a):
Andy napisał(a):A jeśli jesteś chory, to nie targuj się w temacie leczenia.

A dlaczego nie? Nie miałeś takiego etapu targowania się ? Miałeś , miałeś :-) Ja zresztą też.

Chłopak ma swoją koncepcję pod tytułem " zrobię to sam" czyli dokładnie to co ma 99% hazardzistów , którym przychodzi do głowy żeby przestać grać. No i już. Trzeba mu kibicować i tyle.


I co, zadnemu sie nie udalo ? :)

asia napisał(a):
rvvr93 napisał(a):Mysle, ze cwierc miliona dlugu to juz raczej nie jest hobbystyczne granie.

Każdy przegrywa tyle , na ile go stać. Wielkość przegranych/długi to nie miara uzależnienia.


Inaczej, samo robienie dlugow by grac jest juz jakims impulsem, ze nie tak powinno byc :) przynajmniej mi sie tak wydaje :) Pewnie, ze nie jest, ale ja mowie o mojej sytuacji, gdzie ciezka praca bede to musial splacac kolejne kilka lat :)


miszokienka napisał(a):
rvvr93 napisał(a):Chodzi bardziej o to, ze gdyby to byla rata np na 20lat ale mniejsza kwota, to by nie bylo problemu, a w takiej sytuacji bedzie to bardzo dolujace, przez najblizsze dwa lata przynajmniej...
Jeśli to tylko o to chodzi, to pomyliłeś fora. Poszukaj forum kredytowego.


Nie tylko, a bardziej o to. I nigdzie nie mowie, ze to by rozwiazalo problem. Bo on pozostanie niezaleznie jak wielka bedzie rata. Chodzilo mi w tym o ta presje, ze gdybym mial mniejsza rate i bardziej dostosowana do moich realnych mozliwosci, to moglbym zyc spokojniej i skupic sie na innych rzeczach. Czesto tez takie sytuacje byly impulsem do gry, bo jesli brakowalo mi powiedzmy jakiejs kasy bo wypadl jakis niespodziewany wydatek, to stawialem powiedzmy przykladowo za 1000, bo bez roznicy dla mnie bylo czy bede mial 200 tys dlugu czy 201, a zawsze byla szansa, ze cos z tego tysiaca wygram. Glupie myslenie, ktore na przestrzeni czasu mnie zgubilo ale jest to pewna lekcja na przyszlosc.

miszokienka napisał(a):
rvvr93 napisał(a):Po prostu wychodze z zalozenia, ze jesli nie bede chcial skonczyc, to nawet terapia nic nie da. I odwrotnie. Jesli zapre sie, ze nie bede gral to niezaleznie czy bede chodzil na terapie czy nie, dokonam tego.
Pierwsza część założenia jest bardzo trafna, logiczna i prawdziwa. Ta dalsza dedukcja już nie. Widać w tym wywodzie działanie choroby. I nie, nie tylko dlatego, że jest to nielogiczne (bo jak ktoś ma np. raka i nie chce tego leczyć to rzeczywiście nic mu nie pomoże i umrze, ale jeśli będzie naprawdę chciał uzdrowienia to jednak same chęci go nie uzdrowią).
Odpowiedz sam sobie na pytanie: po co mam zrobić to sam? Może to chęć pokazania innym, że dasz radę, może strach przed przyznaniem się przed sobą do swoich niedoskonałości? Poczytaj sobie na forum jak sprawy toczyły się u pozostałych herosów, którzy nie chcieli korzystać z pomocy. Sprawdź, czy Twoje powody są warte pójścia drogą samotnej walki. Terapeuci nie są po to, żeby upokorzyć Ciebie, czy mnie. Oni są po to, by pomóc. Dzięki nim szybciej wkroczysz na drogę fajnego życia. Nie szkoda Ci czasu na eksperymenty? Czasu nie kupisz...

Tak czy owak, widać, że nie jesteś jeszcze gotowy do rozstania z graniem. Cóż, tak bywa. Sam też musiałem upaść mocniej, żeby załapać, że stawką jest moje życie.


No wlasnie po to, zeby cos udowodnic sobie :) Sobie a nie komus.
Zanim sie zarejestrowalem, przeczytalem bardzo duzo tematow tutaj jako gosc :) I mowisz, ze herosi nie dali rady, no okej.. ale ilu bylo takich, ktorzy mimo leczenia wracali do grania? Przeciez terapia nie jest recepta na sukces, moze i jest ulatwieniem, sposobem na szybsze poukladanie wszystkiego w glowie, ale wynik jest przeciez sprawa indywidualna.
rvvr93
 
Posty: 5
Rejestracja: 04 Mar 2019, 18:00

Zawalczyć o siebie..

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 11 Mar 2019, 06:50

rvvr93 napisał(a):Przeciez terapia nie jest recepta na sukces, moze i jest ulatwieniem, sposobem na szybsze poukladanie wszystkiego w glowie, ale wynik jest przeciez sprawa indywidualna.

Jak dla mnie była, i cały czas jest koniecznym elementem zmiany. Po prostu przestałem sobie udowadniać, tylko oceniłem fakty, bo widocznie coś jest ze mną nie tak, skoro doprowadziłem sie do takiego stanu finansowego i emocjonalnego. A skoro tak jest, to może lepiej zaufać sprawdzonym metodom. I g*wno mnie obchodzi że inni po terapii wracają do grania. To ich sprawa nie moja. Jak dla mnie to po prostu boisz się w pełni przyznać do choroby, co jej konieczne aby zacząć terapie. Dodatkowo musiałbyś przyznać, że inni maja racje, a przecież to nie w twoim stylu :wink:
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 309
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Zawalczyć o siebie..

Postprzez asia » 11 Mar 2019, 07:13

rvvr93 napisał(a):I co, zadnemu sie nie udalo ?

No żadnemu. Z pewnością Ty będziesz pierwszy :D
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7399
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Zawalczyć o siebie..

Postprzez Krzysztof Jarzyna » 11 Mar 2019, 08:28

rvvr93 napisał(a):. Jesli zapre sie, ze nie bede gral to niezaleznie czy bede chodzil na terapie czy nie, dokonam tego.

To sie określa jako tzw. "dupościsk". I faktycznie można tego dokonać. Tyle, że problemem nie jest za samo granie. Ono jest tylko efektem Twoich deficytów emocjonalnych (braku umiejętności zdrowego reagowania na problemy). Tego tak na prawdę uczy terapia a zaprzestanie grania jest tylko wstępem do procesu zdrowienia i wbrew pozorom całkiem prostą sprawa (oczywiście z perspektywy czasu). Bez gruntownej zmiany siebie ryzyko nawrotu lub zmiany jednego uzależnienia na inne jest bardzo wysokie. Ja sie na to nie pisze, bo z przegraniem pieniędzy jakoś sobie dam rade, ale przegrać życie to zbyt wysoka stawka :D
My tu sobie tempus fugit, a czas ucieka...
Krzysztof Jarzyna
 
Posty: 309
Rejestracja: 08 Mar 2018, 20:07
Miejscowość: Szczecin

Zawalczyć o siebie..

Postprzez p1977 » 11 Mar 2019, 15:17

Witaj rvvr93, ja tylko wypowiem się odnośnie Twojego powyższego fragmentu : ,,...najgorszy jest pierwszy krok", domniemywam że to o terapii, mitingach, leczeniu. Otóż dla mnie był to krok bardzo trudny do wykonania i okazał się bardzo ważnym, najlepszym krokiem do poznania siebie i swoich słabości, które prowadziły mnie do gry. Powiem Ci coś jeszcze, nie chcę grać, nie potrzebuję tego aby rozładowywać trudne stany emocjonalne. Tak jest u mnie.
p1977
 
Posty: 453
Rejestracja: 31 Lip 2015, 17:54
Miejscowość: Stolica

Następna

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości